Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ekrany za miliard

11.10.2012

Ekranami stawianymi przy drogach powinna się zająć prokuratura – uważają eksperci. Wydano na nie miliardy złotych, często stawiając w absurdalnych miejscach – informuje "Rzeczpospolita".

Jak podaje dziennik – na "ekranowaniu" Polski straciliśmy ok. miliarda złotych. To ewenement na światową skalę. Cały kraj poprzecinano setkami kilometrów dźwiękoszczelnych ścian, z których część postawiono tam, gdzie powstać wcale nie musiały. Chronią bowiem lasy i ugory. Ich wysyp – jak podkreśla gazeta - dziwnie zbiega się z największym boomem inwestycyjnym na polskich drogach.

Wszystko zaczęło się od tego, że pięć lat temu Ministerstwo Środowiska wprowadziło w Polsce normy hałasu, które należą do najwyższych w Europie. To właśnie na ich podstawie wyrastają ekrany. Jednak są one stawiane nie tylko w obrębie miejscowości, ale także w szczerym polu. Dlaczego? Jak ustaliła gazeta, chodzi o to, że wskaźniki hałasu odnoszące się do terenów zabudowanych są stosowane, nie wiedzieć czemu, także poza nimi – wszędzie tam, gdzie natężenie ruchu przekracza 16,4 tys. pojazdów na dobę.

Jak podaje "Rz" - takich odcinków jest, poza wielkimi miastami 235. Łącznie to aż 1538 km i większość z nich trzeba „zaekranować".

Budowa ekranów znacznie podwyższa to koszty budowy dróg – nawet o 25 proc. Ekrany są drogie – metr bieżący kosztuje nawet 2,5 tys. zł.

Według danych z GDDKiA, w ciągu zaledwie dwóch ostatnich lat tylko wzdłuż autostrad A1, A2 i S8 ustawiono aż 230 km ekranów za 565 mln zł.  Dotyczy to też dróg samorządowych – np. w Małopolsce ekranowanie miało kosztować 500 mln zł.

Dziś resort środowiska wycofuje się z restrykcyjnych przepisów. A to oznacza, że nawet 40 proc. ekranów wybudowano niepotrzebnie. Przykładowo, na A2 kosztowałyby nie 200, ale 120 mln zł.

Autorem restrykcyjnych przepisów, jak przypomina gazeta, był prof. Jan Szyszko (minister środowiska w rządzie PiS) . Uważa, on że są one raczej europejską regułą. – Nie spodziewałem się aż takiego efektu rozporządzenia – przyznaje jednak w rozmowie z„Rz". – Sądziłem, że ekrany powstaną tam, gdzie jest duże zagęszczenie ludności – przyznaje. Szyszko. Jego zdaniem sprawą powinny zająć się służby kontrolne państwa, łącznie z organami ścigania.

ansa/Rzeczpospolita

[fot: www.ekrany-akustyczne.info]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook