Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Bezrobotni z dyplomami

08.08.2012

Nigdy wcześniej nie mieliśmy w Polsce tak wielu osób bez pracy mających wyższe wykształcenie. A będzie ich jeszcze przybywać, bo na rynek wciąż wchodzą nowi absolwenci z wyżu demograficznego lat 80- informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Jak podaje gazeta, w końcu czerwca w urzędach pracy zarejestrowanych było blisko 2 mln bezrobotnych. Wśród nich ponad 216 tys. miało dyplom wyższej uczelni. To rekord. Nigdy w poprzednich latach nie było tak dużo osób bez zajęcia w połowie roku – wynika z danych resortu pracy. Co ważne, wśród nich aż 66 tys. szuka pracy ponad rok, w tym 26 tys. ponad dwa lata - zaznacza dziennik.

Eksperci uważają, że taki  wzrost bezrobocia wśród osób z dyplomami to efekt między innymi złej struktury kształcenia. Nadal uczelnie opuszcza zbyt socjologów, historyków, politologów,  speców od marketingu lub zarządzania. - Pracodawcy ich nie potrzebują, bo rynek takich zawodów jest już nasycony na wiele lat – ocenia Piotr Rogowiecki, ekspert organizacji Pracodawcy RP. Dodaje, że ponadto szybkiemu rozwojowi edukacji nie towarzyszy odpowiednia jakość kształcenia.

Inną przyczyną kłopotów osób z dyplomami jest fakt, że pracodawcy wolą zatrudniać tych, którzy już pracowali niż absolwentów z wiedzą czysto teoretyczną. Ponadto, jak dodaje  Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku absolwentom uczelni trudniej jest znaleźć pracę również dlatego, że mają często wyższe oczekiwania płacowe niż osoby, które ukończyły technikum kształcące także umiejętności praktyczne.

- Problem jest trudny do rozwiązania, bo nie tylko państwo ma wpływ na strukturę i jakość kształcenia. Edukacją zajmują się także uczelnie prywatne. A one często ulegają m.in. modom na pewne kierunki, na które nie ma zapotrzebowania w gospodarce – podkreśla z kolei prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Dziennik podkreśla, że prawdziwa liczba bezrobotnych z dyplomami może być wyższa, gdyż nie wszyscy rejestrują się w urzędach pracy. Jedni są zbyt ambitni, aby to robić, a inni wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu płatnego zajęcia.

Gazeta prognozuje, że bezrobotnych z wyższym wykształceniem będzie przybywać, ponieważ na rynek pracy nadal wchodzą osoby z wyżu demograficznego z lat osiemdziesiątych, które masowo podejmowały studia.

W dodatku wolnych miejsc pracy jest jak na lekarstwo, bo przedsiębiorcy tworzą ich mało przy niepewnej i pogarszającej się koniunkturze gospodarczej. A to przede wszystkim efekt kryzysu, który obejmuje coraz więcej krajów Unii Europejskiej - podsumowuje DGP.

ansa/DGP

[fot.sxc.hu]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook