Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Banki zombie i ryzyko rozpadu

26.06.2012

Po Hiszpanii także Cypr chce ratować swoje banki unijnymi pieniędzmi. Ostro skrytykował to Ulrich Leuchtmann, analityk w Commerzbanku który nazwał to ratowaniem „banków zombie”, a były główny ekonomista MFW wskazuje, że nie znane są wszystkie zagrożenia wynikające z rozpadu eurolandu.

Początek tego tygodnia to kolejne informacje podważające zaufanie do sektora bankowego. Najpierw minister finansów Hiszpanii Luis de Guindos złożył na ręce szefa eurogrupy Jean-Claude'a Junckera prośbę do strefy euro o zasilenie hiszpańskich banków funduszami pomocowymi. Następnie agencja ratingowa Moody's obniżyła noty 28 hiszpańskich banków i zapowiedziała, że to prawdopodobnie nie koniec obniżania zaufania do tych instytucji. Wreszcie władze Cypru wystąpiły z wnioskiem o pomoc z unijnych funduszy ratunkowych EFSF lub EMS, aby ratować swe banki i zniwelować efekty greckiego kryzysu na swój sektor finansowy. W związku z tym agencja Fitch obniżyła rating Cypru do poziomu śmieciowego - agencje Moody's i Standard & Poor's zrobiły to już wcześniej.

W tej sytuacji coraz bardziej nerwowe nastroje panują wśród analityków. Bardzo ostro przeciwko pomocy udzielanej zagrożonym bankom wystąpił m.in. Ulrich Leuchtmann, analityk w Commerzbanku. Obawia się, że doprowadzi to do inflacji.

- Europejski Bank Centralny w coraz większym stopniu ułatwiając od maja 2010 dostęp do kapitału "bankom zombie", z krajów peryferyjnych, które zostały odcięte od rynku międzybankowego, próbuje zapobiec kryzysowi płynności – mówi analityk Commerzbanku. - Jednak w pewnym momencie te wysiłki ze strony EBC zaczną być sprzeczne z jego rzeczywistym celem - zapewnieniem stabilności cen w strefie euro.

Z kolei amerykański ekonomista Simon Johnson, w latach 2007 i 2008 główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, profesor Massachusetts Institute of Technology Sloan School of Management na stronie Bloomberga zastanawia się jaki wpływ będzie miał rozpad strefy euro na bilanse amerykańskich banków.

„Nawet optymiści zaczynają otwarcie mówić, że czas na rozwiązanie problemów Europy skończył się – pisze Simon Johnson. - Mniej optymistyczni coraz częściej twierdzą, że strefa euro rozpadnie się, ponieważ wszystkie proponowane rozwiązania są wzięte z sufitu. Jeśli ten ostatni pogląd jest prawdą to rynki, inwestorzy, regulatorzy i rządy muszą martwić się nie tylko o ryzyko stopy procentowej oraz ryzyko kredytowe, ale także ryzyko rozpadu. Bardzo niewiele osób wydaje się zastanawiać nad ryzykiem rozpadu. Tymczasem zastanówmy się co się stanie jeżeli kontrahent ma nam zapłać w euro, a euro już nie ma.

Amerykański ekonomista rozpatruje najpierw kilka prostszych przekładów z jaki może się zetknąć amerykański inwestor w przypadku zniknięcia euro, a później przechodzi do przykładów, w których na razie nikt nie oszacował ryzyka.

„Jako rozgrzewkę proponuję prosty kontrakt. Załóżmy, że założyłeś trzymiesięczną lokatę o wartości 1 mln euro w niemieckim banku. Jeśli euro nagle przestaje istnieć, a wszystkie kraje wracają do ich oryginalnych walut, wówczas prawdopodobnie otrzymasz zapłatę w markach niemieckich. To może być opłacalne. Bardziej niepokojące jest, co jeśli Niemcy wróciły na marki niemieckie, ale euro wciąż istnieje - emitowane przez inne kraje o wysokiej inflacji? Zapewne bank wypłaci nam zdeprecjonowane euro. Jeśli próbowałbyś to zakwestionować, spór może przeciągać się latami. Co jeśli lokata jest w niemieckim banku ale nie we Frankfurcie, tylko w Londynie? Jak brytyjskie sądy będą to rozstrzygać. Czy uznają twoje roszczenia do zwrotu w stosunkowo cenionych markach niemieckich, czy uznają, że należy ci się coraz mniej atrakcyjne euro? Co jeśli lokata jest w niemieckim banku w Nowym Jorku, ale transakcja była prowadzona przez spółki zależne, np. na Kajmanach? Globalne banki są niezwykle skomplikowane pod względem prawnym. Czy naprawdę wiesz jaka jurysdykcja prawna obejmie wszystkie aspekty transakcji w walucie znanej wcześniej pod nazwą euro? Przejdźmy od umów stosunkowo prostych do złożonych instrumentów pochodnych. Co stałoby się z derywatami opartymi o stopy procentowe euro jeżeli jego już nie będzie? Rozmawiałem z różnymi ekspertami i usłyszałem wiele ciekawych opinii, ale nikt nie wie co będzie naprawdę.”

Cały artykuł można przeczytać na stronie Bloomberga, a jako podsumowanie posłużę się stwierdzeniem Simona Johnsona, które poprzedza analizę bilansów największych amerykańskich banków pod kontem ich odporności na ryzyko rozpadu strefy euro.

„Istnieje ryzyko, które nie jest wycenione, w tym w tak zwanych bezpiecznych aktywach. Wszystko co jest denominowane w euro podlega złożonemu, trudnemu do oszacowania ryzyku rozpadu. Ryzyko kredytowe niemieckiego długu może pozostać bez zmian, ale ile będą warte niemieckie obligacje skarbowe w euro w przypadku poważnych trudności?”

Maciej Goniszewski

[fot. wikipedia.org/Joel Friesen]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook