Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Bank w spirali śmierci

25.06.2012

NBP obawia się gwałtownego pogorszenia sytuacji na rynku walutowym. Bank Centralny właśnie zawarł umowę w Szwajcarskim Banku Narodowym na szybką, w razie czego, 7-dniową dostawę franka do Polski czyli tzw. swapy walutowe na wypadek gwałtownych zawirowań na rynkach walutowych.

Podobno z czystej ostrożności. A napięcia będą niewątpliwie spore i będzie to nas sporo kosztować. Mogą pojawić się w sezonie urlopowym nowe ryzyka fundamentalne, w związku z kolejnym nieudanym szczytem na szczycie w Brukseli oraz oficjalną prośbą Hiszpanii, już nie tylko o pomoc w skali 65 mld euro dla samych banków. Wbrew pozorom szanse na wyjście Grecji ze strefy euro wcale nie zmalały, a wzrosły.

Agencja ratingowa Moodys właśnie obniżyła rating długoterminowy dla kolejnego banku w Polsce – Banku Handlowego i to do bardzo niskiego poziomu Baa3. Ten los spotkał już wcześniej BZ-WBK, BGŻ, ING-BŚ i nie jest to koniec obniżek. Banki w Polsce są coraz bardziej zagrożone wydrenowaniem z kapitałów na rzecz zagranicznych właścicieli. Jest jeszcze większy, znacznie groźniejszy problem dla sektora bankowego w Polsce niż kolejny nieudany szczyt w Brukseli czy piłkarska klęska Polski na Euro2012. Duża grupa banków, zwłaszcza tych największych, zagranicznych w Polsce ma bilanse załadowane po brzegi, niektóre nawet 50-55 proc całej puli udzielonych kredytów, kredytami hipotecznymi w walutach obcych, w tym zwłaszcza we franku szwajcarskim i euro. A ten portfel kredytów zaczyna się gwałtownie pogarszać. Po drugie banki te udzieliły jednocześnie gigantycznych kredytów firmom budowlanym i deweloperom w tym również zagranicznym z Hiszpanii, Irlandii, Portugalii, a nawet Cypru na dziesiątki miliardów złotych. Są wśród nich banki z już obniżonym ratingiem, które samodzielnie w sposób skrajnie niefrasobliwy i ryzykowny udzieliły same takich kredytów na kwoty blisko 13-15 mld zł. 

Firmy deweloperskie i padające dziś jak muchy firmy budowlane swego czasu kupowały duże działki budowlane i inwestycyjne głównie na kredyt, często za kwoty 300-500 mln zł. jednorazowo. Dziś sprzedają je o 50-60 proc. taniej i nie mogą znaleźć nabywców. Po Euro2012 czeka nas załamanie inwestycyjne, a w 2013r. nie można wykluczyć w Polsce recesji lub wzrostu PKB niewiele powyżej zera. Banki muszą gwałtownie tworzyć, olbrzymie rezerwy na obniżającą się lub wręcz utraconą wartość tych nieruchomości oraz z powodu kolejnych spodziewanych bankructw firm budowlanych i spółek giełdowych. Zbankrutowało już ok. 80 firm budowlanych, zagrożonych jest kolejne 100, w tym kilka bardzo dużych. Po spekulacyjnym szaleństwie ubiegłych lat na polskim rynku mieszkaniowym, mamy dziś 50 tyś. nowo wybudowanych mieszkań i początek bańki mieszkaniowej. Ta sytuacja zaszkodzi nie tylko deweloperom, ale i bankom. 

Banki w tym roku chcą sprzedać firmom windykacyjnym złe kredyty za 8 -10 mld zł. Może się więc okazać, że to nie koniec obniżek ratingów dla banków w Polsce, z negatywną perspektywą w tle. Na nic zda się tutaj dziecinne wręcz zdziwienie polskiego nadzoru – KNF. Miejmy nadzieję, że decydenci polskiego nadzoru sami nie posiadają żadnych akcji zagranicznych banków obecnych w Polsce. Bankowy tajfun wkracza do Europy Środkowo-Wschodniej z coraz większą siłą. Unia Bankowa może go tylko nasilić.

Janusz Szewczak, główny Ekonomista SKOK

[fot.sxc.hu]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook