Jedynie prawda jest ciekawa

Zybertowicz: Ktoś dał zgodę na zatrzymanie

25.11.2011

Za zatrzymaniem byłego szefa UOP Gromosława Cz. mogą stać grupy biznesowe związane z inwestorami ze Wschodu – mówi „Super Ekspresowi” prof. Andrzej Zybertowicz. W jego ocenie, problemy Cz. rodzą pytanie, czy ktoś nie chciał „odstrzelić” generała.

„Super Ekspress” zapytał socjologa, byłego doradcę prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. bezpieczeństwa, Andrzeja Zybertowicza o zatrzymanie Gromosława Cz. Pomyślałem sobie, że któryś z graczy popełnił błąd. Albo generał i inni zatrzymani, albo policja, tajne służby bądź prokuratura. Nieźle znam mentalność tych drugich. Kierują się zasadą "dupokrytki". Nie podejmują żadnych działań jakkolwiek ważnych z punktu widzenia państwa, jeśli mogą one w nich uderzyć rykoszetem. Jeżeli więc aresztowali Cz., pojawia się pytanie, czy nie stoi za tym ktoś silniejszy od tego układu, ktoś kto mógł dać im zielone światło i gwarancję bezpieczeństwa – mówi profesor.

Pytany o to, kto może dawać takie gwarancje, Zybertowicz wskazuje na Wschód. Grupy biznesowe związane z inwestorami ze Wschodu. W planach Platformy są wielkie prywatyzacje. Obecnie toczy się gra o Lotos, trwa inwestycja związana z gazoportem w Świnoujściu, rozważane są inwestycje w sektorze energetycznym. Być może Cz. zbyt często kręcił się przy jednej z nich, a jakimś inwestorom było to zupełnie nie na rękę. Zobaczyli, że sobie zbyt śmiało poczyna i postanowili go "odstrzelić", żeby się z nim nie dzielić korzyściami – podkreśla rozmówca „SE”.

Socjolog przypomina, że w świecie warszawskich biznesmenów od dawna mówi się o intensywnej obecności Cz. „przy wielu operacjach biznesowych na dużą skalę”. Zaznacza, że ludzie związani ze służbami są bardzo atrakcyjnymi doradcami. Ludzie pochodzący ze służb są przydatni w transakcjach biznesowych wtedy, gdy chce się coś załatwiać na skróty. Jak ktoś jest wiele lat w służbach specjalnych, a potem jest ich szefem, to posiada mapę mentalną ludzi liczących się w gospodarce, mediach czy w polityce, której nie posiada zwykły obywatel – tłumaczy Zybertowicz. Zaznacza, że takie osoby mają mapę ważnych ludzi działających w gospodarce czy polityce.

Socjolog zaznacza, że przypadek Gromosława Cz. może być typowym dla byłych funkcjonariuszy służb. Jakieś sześć lat temu w "Gazecie Wyborczej" pojawiła się rozmowa z Januszem Szlantą pt. "Każdy chce mieć swojego generała". Otóż biznesmeni, którzy prowadzą gry na wyższym poziomie, zatrudniają ludzi tajnych służb. Z reguły bowiem biznes w Polsce jest tak nieczysty, że spodziewają się oni jakiegoś "ciosu w plecy", np. wykorzystania aparatu skarbowego w trybie zaszczucia. Jeśli firma prowadzi negocjacje z inwestorem strategicznym i pojawiają się brudne przecieki o jej kluczowych pracownikach, to może to podważyć zdolność tej firmy do jakiejś dużej fuzji. Żeby się więc uchronić przed takimi zagrożeniami, bierze ona generałów do odstraszania innych generałów. W efekcie mamy bardzo złą kulturę organizacyjną w wielu sferach biznesu – podsumowuje prof. Andrzej Zybertowicz.

Więcej w „Super Expressie”.

saż
[Fot. PAP/Andrzej Grygiel]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook