Jedynie prawda jest ciekawa


Zybertowicz: Elity unijne tracą kontakt z rzeczywistością

13.07.2016

"Zachód przegrywa wojnę informacyjną z Rosją. [...] UE stoi wobec strukturalnych zagrożeń dla swego istnienia".

Okres pierwszej „Solidarności” – od sierpnia 1980 do wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 – łączył się z przyśpieszonym uzupełnianiem oraz korygowaniem wiedzy na temat świata, w którym żyłem. Zwłaszcza na temat mechanizmów działania tego, co nazywano realnym socjalizmem.

Zagadka trwałości

Zastanawiałem się, jak to możliwe, że system społeczny oparty na ideologii zawierającej tyle fałszywych założeń, dławiący oddolną energię społeczną, blokujący swobodę działalności gospodarczej, cenzurujący obieg informacji jest w stanie trwać już tyle dekad. W jaki sposób w krajach, w których nie istniało społeczeństwo obywatelskie, wolne media, wolne badania naukowe, gdzie nie było klimatu swobodnej dyskusji, rządzący potrafili na tyle skutecznie reagować na problemy, że system społeczny zachowywał zdolność funkcjonowania.

Towarzysz Michał Atłas

Odpowiedź znalazłem po wprowadzeniu stanu wojennego. W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych jako akademicki nauczyciel filozofii wziąłem udział wraz z kilkoma setkami innych osób w czymś w rodzaju szkolenia ideologiczno-pedagogicznego. Wykłady prowadzili ówcześni partyjni prominentni filozofowie (chyba też ekonomiści) oraz działacze partyjni.

Niewiele pamiętam z tego wydarzenia poza wystąpieniem ówczesnego kierownika Wydziału Administracyjnego Komitetu Centralnego PZPR Michała Atłasa. Wydział ten nadzorował m.in. wojsko i organa bezpieczeństwa (czyli tajne służby). O ile inni mówcy partyjni gęsto posługiwali się partyjną nowomową (frazeologia walki klas, wrogów socjalistycznej ojczyzny, wizji odnowy partii etc.), to wystąpienie Atłasa było inne. Mówił konkretnie. Podawał liczby uczestników manifestacji pro solidarnościowych, mówił o ujawnionych grupach podziemnych, nielegalnych drukarniach etc. Charakteryzował problemy przeciwdziałania solidarnościowemu podziemiu. Rysował rzeczowy obraz sytuacji.

Tajne służby jako namiastka wolnej prasy

Pomyślałem wtedy, że w tajnych służbach (w odróżnieniu od komunistycznych mediów) najwyraźniej nie płaci się za lanie wody; że mają tam procedury weryfikacji danych, które przecież przekazują sobie samym. Że wśród różnych strumieni informacji, jakimi dysponuje kierownictwo PRL, dane uzyskiwane metodami tajnymi, są czy nie w najmniejszym stopniu ideologicznie zdeformowane.

Poprawność polityczna zamiast cenzury?

Przypomniało mi się to ostatnio, gdy zaczęły (jak w karnawale pierwszej „Solidarności”) odsłaniać się oznaki tego, że spora część elit kierujących Unią Europejską postępuje tak, jakby straciła kontakt z rzeczywistością.

Tylko trzy przykłady. Po pierwsze, przegrywanie Zachód wojny informacyjnej z Rosją, której stale udaje się znajdować popleczników swoich interesów i narracji. Po drugie, nierealistyczne wyobrażenia natury obecnego kryzysu migracyjnego, czego drobną, ale znamienną ilustracją było milczenie mediów niemieckich po masowych atakach na kobiety w ostatnią noc 2015. Po trzecie, skupienie się przez część elit Unii na Polsce, jako na kraju, w którym rzekomo ograniczana jest wolność i demokracja, w sytuacji, gdy UE stoi wobec strukturalnych zagrożeń dla swego istnienia.

Funkcjonariusze jako sygnaliści?

Funkcjonariusze służb niektórych krajów UE i NATO na co dzień, często z niebezpiecznej bliskości, obserwują dwa bodaj czy nie główne zagrożenia zewnętrzne – terroryzm oraz oddziaływanie Rosji (agentura, inwestycje nie tylko w sektorze energetycznym, korumpowanie elit opiniotwórczych). Nie dziwi, iż funkcjonariusze ci niekiedy mają poważne zastrzeżenia co do nadmiernie ugodowej postawy swoich polityków. Zastrzeżenia te nie są publicznie wyrażane. I w zasadzie to jest słuszne. To demokratycznie wybierani politycy, a nie ludzie służb mają tworzyć politykę. Co jednak wtedy, gdy wpływowi politycy zachowują się tak, jakby nie chcieli przyjąć do wiadomości faktów ukazujących rangę zagrożeń?

Nawet w demokratycznych systemach władzy występują patologie korupcyjne, z którymi trudno się uporać w ramach obowiązujących procedur. Dlatego popiera się tzw. sygnalistów. Ten polski neologizm oddaje angielski zwrot whistle blowers (dosłownie: dmuchający w gwizdek). Chodzi o funkcjonariuszy państwa, którzy w reakcji na bierność kolegów i przełożonych, często narażając swoją własną karierę, informują opinię publiczną, o nadużyciach. I nie idzie o tych, którzy dmuchają w gwizdek dla samego dźwięku.

Andrzej Zybertowicz

Tekst ukazał się w tygodniku "wSieci".

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook