Jedynie prawda jest ciekawa

Żurawski vel Grajewski: Sytuacja na Ukrainie zmierza w kierunku dramatycznym

21.07.2014

- Źle się stało, że Polska wystąpiła w grupie z Francją i Niemcami, wzywając do zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy - mówi dr. Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog.

Stefczyk.info: - Czy zestrzelenie malezyjskiego samolotu przez rosyjskich terrorystów będzie przełomem w toczącej się na wschodzie Ukrainy wojnie?

Dr Przemysław Żurawski vel Grajewski: - Tego jeszcze nie wiemy, ale jest na to nadzieja, związana z trzema płaszczyznami. Po pierwsze trudno będzie teraz krajom zachodnim, których obywatele zginęli w tej katastrofie przejść nad tym faktem do porządku dziennego. To np. zmienia stanowisko łagodnej dotąd wobec Rosji Holandii, która oczywiście nie ma rozstrzygającego wpływu - Holandia nie jest mocarstwem, to zawsze jest to umniejszenie obozu zwolenników tej łagodnej polityki.

Po drugie zdecydowanie zaostrza stanowisko Wielkiej Brytanii, z tym, że tu mamy problem, bo jak wiemy Brytyjczycy z zupełnie innych względów są w ramach Unii Europejskiej w tej chwili stosunkowo izolowani.

Do tego dochodzi jeszcze Australia,  która jeśli dobrze pamiętam straciła 27 obywateli. Do jest oczywiście kraj spoza Unii, ale świat anglosaski ma tendencje do działania wspólnego i w tym przypadku dotknięcie dwóch poważnych krajów anglosaskich i rola Stanów Zjednoczonych jako supermocarstwa światowego tak, czy inaczej tworzy pewną koalicję poważnych państw, dysponujących istotnymi środkami, które mogą oddziaływać na wschodniej Ukrainie.

To oczywiście nie będzie to bezpośrednia interwencja militarna, ale myślę, że z jednej strony można liczyć na amerykańskie sankcje wobec Rosji, na głos za sankcjami w łonie UE ze strony Wlk. Brytanii ale przede wszystkim na współpracę wojskową, rozumianą, jako zaoferowanie Ukrainie zaplecza informatyczno-rozpoznawczego, instrumenty kontroli pola walki, satelitarne, czy zwiadu elektronicznego, które są w dyspozycji USA - co jak wiemy w nowoczesnej wojnie jest bardzo istotne.

Jest tu oczywiście problem szczelności kontrwywiadowczej w tym rozumieniu, że same struktury państwa ukraińskiego są słusznie postrzegane jako niepewne, jako silnie spenetrowane przez wywiad rosyjski. W związku z tym istnieje problem takiego przekazywania Ukraińcom informacji, który nie będzie odkrywaniem tego, co Zachód, Amerykanie wiedzą na temat Rosji wobec samych Rosjan.

No i pozostaje kwestia przekazywania Ukraińcom broni śmiercionośnej, bo dotąd wspierano Ukrainę, ale wyposażeniem ochronnym - kamizelkami kuloodpornymi, hełmami, co oczywiście nie rozstrzygało o rozmachu operacji. Gdyby Zachód zdecydował się przekazywać Ukraińcom systemy uzbrojenia, które zwiększyłyby zdolność rażenia nieprzyjaciela przez armię ukraińską, to też mogłoby w sposób istotny wpłynąć na sytuację.

Ale nie wszyscy tak myślą w Unii Europejskiej?

Tak, z drugiej strony mamy oportunizm Unii Europejskiej w postaci Niemiec i Francji, do którego dołączyła Polska - mieliśmy oświadczenie ministrów spraw zagranicznych tych trzech krajów wzywające do jak najszybszego zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy, co jest de facto działaniem na korzyść Rosji, bo jest zamrażaniem sytuacji, albowiem zamraża sytuację, w której istotna część terytorium Ukrainy kontrolowana jest przez siły prorosyjskie, a które w ostatnich tygodniach przegrywały tę konfrontację. Tak więc to w ich interesie leży zatrzymanie ofensywy ukraińskiej. Jeśli nie mogą jej zatrzymać militarnie, to zatrzymanie dyplomatyczne jak najbardziej im się opłaca. Jest to realizacja scenariusza, na który naciskała Moskwa – przecież to Putin wielokrotnie apelował o wstrzymanie operacji wojennych na wschodzie Ukrainy  - właśnie dlatego, że te operacje toczyły się dla Rosji niepomyślnie.

Wzywanie więc do zawieszenia broni to jest tworzenie sytuacji takiej, jaka istnieje teraz w Nadniestrzu - zamrożenie konfliktu i danie Rosji instrumentów rozgrywania tam sytuacji w kolejnych latach.

To jest błąd i bardzo źle się stało, że Polska wystąpiła w tej grupie, sądzę, że musimy się liczyć, że przynajmniej część ukraińskiej opinii publicznej, polityków to zapamięta i niedobrze, że tak Polska będzie pamiętana.

Czy więc Zachód w obliczu takiej postawy Niemiec i Francji zdecyduje się militarnie wspierać Ukrainę?

Tak, oczywiście, jeśli Amerykanie i Brytyjczycy podejmą taką decyzję to ją wykonają, nie oglądając się na protesty francusko-niemieckie, które zresztą oficjalnie pewnie nie będą szczególnie jakoś zbyt głośne. Francuzi jak dotąd nie ogłosili rezygnacji z dostarczania Rosji uzbrojenia, czyli owych okrętów Mistral. Niemcy też mają tutaj sporo na sumieniu z uwagi na zbudowanie centrum szkolenia rosyjskich wojsk lądowych w Mulino pod Nowogrodem Niżnym i amerykański wywiad utrzymuje, że sprawność logistyczna wojsk rosyjskich w operacji zajęcia Krymu wynikała między innymi z niemieckiego know-how.

W tej sytuacji  pozycje moralne i polityczne i Francji i Niemiec do kwestionowania polityki dostarczania uzbrojenia stronie ukraińskiej są słabe i mogą być dostateczne, by wywrzeć wpływ na Polskę ale przecież nie na Stany Zjednoczone, czy Wielką Brytanię.

Wartym odnotowania jest zadziwiająco twarde, proukraińskie stanowisko Łukaszenki, który wręcz zachęca do zbrojnego zdławienia dywersji rosyjskiej. On to oczywiście inaczej formułuje - jest przeciwny rozejmowi i uważa, że rząd centralny powinien zlikwidować separatyzm na Wschodniej Ukrainie przy użyciu środków bojowych. Co ciekawe ma przy tym poparcie nomenklatury rządzącej na Białorusi obawiającej się podobnej operacji Rosji na Białorusi, jak na Ukrainie i co oczywiste opozycji białoruskiej, natomiast nie ma tu szerokiego poparcia społecznego. Dominacja mediów rosyjskich w przestrzeni medialnej Białorusi powoduje, że białoruska opinia publiczna jest prorosyjska, urobiona przez rosyjskie media.

Ale czy w obecnej sytuacji Rosja może nadal wspierać terrorystów na wschodzie Ukrainy, czy może zostać zmuszona do odcięcia się od swoich watażków, tych różnych Striełkowów?

Nie, myślę, że będzie ich wspierała. Mamy w tej chwili do czynienia z sytuacją testu, którego wynik jest jeszcze nieznany. Zachowanie Rosji będzie wynikało z tego, jaka będzie reakcja Zachodu. Jeśli będzie ona tylko werbalna, będą wyrazy oburzenia, za którymi nie pójdą żadne konkretne akty, to taka sytuacja będzie rozpoznana jako sprzyjająca kontynuacji agresji i ta agresja jeszcze się nasili.

Myślę, że Putin choćby ze względów wewnętrznych musi ratować tych dywersantów, których wysłał na Ukrainę, bo inaczej będzie posądzony o słabość. On przecież podniósł swoje znaczenie polityczne jako sprawny przywódca imperialny i on nie może publicznie przyznać się do klęski. W związku z tym nie przewiduję, żeby Rosja się od tego odcięła. Wprost przeciwnie cała propaganda rosyjska jest w tej chwili nakierowana, żeby opowiadać jak najbardziej fantastyczne rzeczy, a to, że tragedia została sprokurowana przez WHO przez jakąś bombę epidemiologiczną, że te ofiary już były martwe w momencie, gdy samolot już leciał i został zatruty jakimiś chorobami. Mamy osobną legendę o próbie zestrzelenia przez Ukraińców samolotu Putina itd.

A zatem nie - Rosja nie odetnie się od dywersantów ze wschodniej Ukrainy i będzie ich wspierała nawet za cenę konfliktu politycznego z Zachodem, którego zresztą nie ceni - uważa, że jest on słaby, niezdecydowany, który cofnie się przed czołową konfrontacją i myślę, że na to jest w tej chwili obliczona polityka rosyjska, a nie ma dotąd twardych dowodów, że ten obraz sytuacji w umysłach decydentów na Kremlu jest błędny.

Czy taki rozwój sytuacji może doprowadzić do powstania na wschodzie Ukrainy swoistego Wietnamu, gdzie dojdzie do militarnej konfrontacji, może pośredniej Zachodu z Rosją? Czy w takiej sytuacji Ukraina byłaby w stanie odzyskać utracone tereny?

Myślę, że jest w stanie, dlatego, że otwarta rosyjska inwazja w sensie oficjalnego przekroczenia przez masy wojsk rosyjskich granicy ukraińskiej uniemożliwiłaby prowadzenie wobec Rosji polityki „business as usual” - chociaż w polityce nigdy nic nie wiadomo - albo nawet krótkiego okresu oburzenia i później pozostawienia tego.

Sądząc jednak po nastrojach na samej Ukrainie, to Ukraińcy są zdeterminowani bronić niepodległości i granic i będą walczyć. To nie będzie krótka operacja, trzy, czy pięciodniowa - Rosja musiałaby przeprowadzać mobilizację na znacznie większą skalę, chociaż trzeba zauważyć, że 27 czerwca Putin przeprowadził częściową mobilizację rezerwistów na 60-dniowe ćwiczenia uzyskując ponad 200 nowych batalionów, co moim zdaniem jest zapowiedzią intensyfikacji walk. Sytuacja zmierza więc w kierunku dramatycznym.

Natomiast wciąż nie wiemy, czy Zachód - Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Australia zechcą zaangażować się na poważnie na Ukrainie. To są pewne nadzieje, opcje, o których mówiłem, ale czy tak się stanie zobaczymy w najbliższych dniach.

Rosja ma też zdolność destabilizacji sytuacji i w innych regionach świata i z tym muszą się liczyć Amerykanie. Sytuacja na Bliskim Wschodzie, rozpadanie się Iraku też przyciąga uwagę USA i potencjalnie rozprasza ich siły. To jest gra globalna.


Rozmawiał Krzysztof Karwowski
[fot. PAP/EPA]


Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook