Jedynie prawda jest ciekawa

Żurawski vel Grajewski: Przeceniona prezydencja

14.12.2011

Od czasu wejścia w życie traktatu lizbońskiego prezydencja nie ma istotnego znaczenia w sterowaniu merytorycznym pracami Unii. To jest sterowanie techniczne – mówi portalowi Stefczyk.info politolog Przemysław Żurawski vel. Grajewski.

Stefczyk.info: Jak Pan ocenia polską prezydencję?

Przemysław Żurawski vel. Grajewski: Jest ona mocno przeceniona. I to niezależnie od jakości polskiego rządu. Należy pamiętać, że od czasu wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego prezydencja nie ma istotnego znaczenia w sterowaniu merytorycznym pracami Unii. To jest sterowanie techniczne.

Słychać jednak opinie, że poradziliśmy sobie w trudnym momencie

Trzeba pamiętać, że wstrząsy obserwowane w UE miały miejsce w obszarach, które nie dotyczą Polski. Przecież my, ani nie jesteśmy w strefie euro, ani nie jesteśmy mocarstwem. To sprawia, że nie możemy występować z poważnymi pomysłami, za którymi stałby potencjał państwa. Możemy jedynie występować z propozycjami: my mamy pomysł, a wy zapłaćcie. To również oznacza, że nie mieliśmy szans odegrać aktywnej roli podczas prezydencji.

Ona wzmocniła Polskę?

Przedstawianie prezydencji Polski, jako ważnego wydarzenia oraz poprawienie pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej, jest nieuprawnione. Prezydencje po traktacie z Lizbony nie mają większego znaczenia. Polska prezydencja nie odbiegała niczym od tego stwierdzenia.

Z czego w takim razie wynikają tak entuzjastyczne opinie polityków europejskich?

Sytuacja, w jakiej znalazła się Unia Europejska, wzmocniła szczególnie dwa wielkie kraje Wspólnoty – Niemcy i Francję. Polska popiera ich pomysły w każdej sytuacji. W związku z tym jest chwalona. Warszawa nie sprawia problemów, a mogłaby. Polska mogła przecież zachować się podczas ostatniego szczytu jak Węgrzy czy Czesi i nie przyjąć na razie propozycji niemiecko-francuskiej. To od naszej decyzji zależało, czy brytyjski sprzeciw znajdzie oparcie w Europie Środkowej. Jednak myśmy poparli propozycję Berlina i Paryża. I jesteśmy w związku z tym chwaleni.

Od lat staramy się płynąć z głównym nurtem

Postanowiliśmy również wycofać zastrzeżenia wobec polityki rosyjskiej, które mieliśmy w ostatnich latach. To również w budujących strategiczne partnerstwo z Moskwą Niemcach i Francuzach jest mile widziane. Polska, jako kraj niezajmujący się forsowaniem własnych pomysłów, sprzecznych z interesami unijnych potęg, odbierana jest jako spolegliwa. Jest w związku z tym chwalona. Warto pamiętać, że przedwojenna Czechosłowacja również była chwalona za swój pragmatyzm, gdy ulegała żądaniom europejskich mocarstw.

Pochwały na forum europejskim są często wykorzystywane w debacie publicznej w Polsce. Słusznie?

Na cudzych pochwałach nie można budować żadnej laurki. To nie może być źródło naszej oceny merytorycznej działań polskich władz.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[fot. EPA/CHRISTOPHE KARABA]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook