Jedynie prawda jest ciekawa

Żurawski vel Grajewski: MSZ celem ataków opozycji

05.04.2017

Przemysław Żurawski vel Grajewski podniósł w „Gazecie Polskiej Codziennie”, że MSZ stało się dziś dla opozycji jednym z głównych celów ataku, a gra na arenie międzynarodowej „jest wdzięcznym polem do tej manipulacji”.

Profesor przypomina spór wokół nominacji Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. -31 stycznia 2017 r. w liście do 27 szefów państw i rządów krajów członkowskich UE, Tusk jako główne zagrożenie dla Europy obok Chin, Rosji oraz „wojen, terroru i anarchii na Bliskim Wschodzie i w Afryce” wymienił USA (!!!). Od tego momentu było wiadomo, że nie może być popierany przez Polskę jako jej kandydat na jakiekolwiek stanowisko- stwierdził Żurawski vel Grajewski. 

Politolog zauważa, że zdezawuowanie Tuska jako reprezentanta Polski gdziekolwiek i w czymkolwiek stało się w tym momencie polską racją stanu. -W dyplomacji nieznana zaś jest formuła dezawuowania przez poparcie. Polska nie mogła zapobiec wyborowi Tuska na kolejną kadencję szefa Rady Europejskiej, mogła jednak (i zrobiła to w swoim dobrze pojętym interesie) uczynić niemożliwym jakiekolwiek kojarzenie jego wypowiedzi ze stanowiskiem Rzeczypospolitej- pisze profesor.

Przemysław Żurawski vel Grajewski dodaje, że sposób, w jaki Donald Trump przyjął kanclerz Angelę Merkel, w zestawieniu ze sposobem, w jaki sekretarz stanu USA Rex Tillerson przyjął ministra Witolda Waszczykowskiego, potwierdzają zasadność dokonania tego kroku. -Tusk zdążył już zresztą wejść w konflikt także z Wielką Brytanią w sprawie Gibraltaru. Teraz to Merkel będzie jadła tę żabę, a nie my. To był jej kandydat, nie nasz. Świat nie kończy się na grze w ramach Unii Europejskiej- podnosi profesor.

Jego zdaniem w ten sposób obroniona została oczywista zasada, że jedynym podmiotem uprawnionym do określania tego, kto jest, a kto nie jest kandydatem Polski na jakiekolwiek stanowisko w którejkolwiek organizacji czy instytucji międzynarodowej, jest legalny rząd RP i nikt inny. -Abdykacja w tej sprawie (co doradza nam opozycja) nie byłaby dowodem „silnej pozycji Polski w UE”. Odwrotnie – byłaby ilustracją dowcipu o pewnym państwie – satelicie ZSRS, które „nie wtrącało się nawet w swoje sprawy wewnętrzne”- przypomina profesor. 

I dodaje, że „gra dopiero się zaczęła, a nie skończyła”. Według niego Polska wymogła publiczną deklarację UE dotyczącą potrzeby sprecyzowania procedury wyboru szefa RE, dotąd niejasnej i jest szansa, ze zasada, iż kandydatem na to stanowisko nie może być nikt, kto nie uzyska poparcia kraju, z którego pochodzi, zostanie ostatecznie przyjęta. -W UE wiedzą, że to my mieliśmy rację co do zasady. Czekajmy na finał tej rozgrywki- zaznacza profesor. Żurawski vel Grajewski zauważa, że osobnym nurtem krytyki pod adresem MSZ są „wynurzenia oderwane od rzeczywistości oparte na wizji świata sprzed ponad 70 lat lub jeszcze dawniejszej”. -Można by wzruszyć ramionami, czytając tę listę komunałów, gdyby nie płynący z nich wniosek , że głównym błędem Polski jest sprzeciwianie się Rosji. Gdybyśmy zrezygnowali z tego sprzeciwu, Rosja „uznałaby nas za partnerów”. Śmiertelnym zagrożeniem dla Polski jest przy tym kult Bandery na Ukrainie- pisze Żurawski vel Grajewski. 

fot. [Fratria]

pc/”Gazeta Polska Codziennie”
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook