Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Żurawski vel Grajewski: Czas się obudzić i zbroić

11.03.2014

Rosyjska agresja na Krym rozwiała złudzenie, że wojna w Europie jest nie do pomyślenia. „Dziś – mówiono – liczy się ekonomia. Zamiast czołgów i samolotów, do ekspansji używa się potęgi gospodarczej” – pisze dr Przemysław Żurawski vel Grajewski na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”.

Według niego Rosja od czasów Iwana Kality, tzn. od przełomu XIII i XIV w., rosła wskutek podbojów ze średnią szybkością jednego kraju wielkości Belgii rocznie. „Największa katastrofa geopolityczna XX w.” – jak Putin nazywa rozpad ZSRS – cofnęła ten proces, ale nie zmieniła imperialnej natury państwa moskiewskiego. Rosjanie nigdy nie mieli innego państwa, jak tylko takie właśnie – zorganizowane z myślą o podbijaniu sąsiadów i temu jedynemu celowi służące, wysysające dlań wszystkie siły żywotne z zamieszkującej je ludności”- przekonuje politolog.

Jego zdaniem Rosja nieprowadząca podbojów to Rosja okresu „smuty”. Gdy „smuta” przemija, państwo wraca do jedynego zadania, do którego zostało powołane. „Sąsiedzi Rosji zaś nie mogą - twierdzi Żurawski vel Grajewski - zapominać, że to od ich siły zbrojnej zależy ich byt niepodległy, wolność i życie”. „Polska ostatnich lat zapomniała, gdzie leży i z kim graniczy. Tak złego stosunku sił wojskowych między Rzecząpospolitą a Rosją nie było od czasów saskich. Rządy PO-PSL zrujnowały zdolność obronną Wojska Polskiego. „Strategia obronności Rzeczypospolitej Polskiej” z 2009 r. jest pierwszym dokumentem koncepcyjnym opracowanym przez struktury państwa polskiego, który nie zawiera odniesień do powszechnego obowiązku obrony Rzeczypospolitej” – wskazuje ekspert.  Nie przewiduje się według niego w niej konieczności samodzielnej obrony kraju w razie braku wsparcia ze strony sojuszników. Dokument nie zawiera też żadnej wzmianki o możliwości przywrócenia zawieszonego poboru i szkolenia wojskowego obywateli. „Wiara w sojusze, w potęgę NATO i USA to jedno, ale najlepszy nawet sojusz nie uchyla wniosku, że pierwszym i najważniejszym instrumentem obrony Rzeczypospolitej powinno być Wojsko Polskie.

Tymczasem z Wojskiem Polskim jest źle” – podkreśla. Oraz zaznacza, że wskutek motywowanego względami wyborczymi wprowadzenia ochotniczej armii zawodowej, liczba żołnierzy WP spadła po 2008 r. o ok. 25 proc., a stany osobowe w latach 2011–2012 wahały się między 98,5 a 97,7 tys., z tego w wojskach lądowych zaledwie 45,7 tys. „Polska ma drastycznie niski stosunek ilościowy obywateli mobilizowanych do obrony kraju na wypadek wojny do całkowitej liczby ludności, który wynosi zaledwie 0,27 proc. Niższy wskaźnik w tym zakresie w Europie mają tylko Czechy (0,17 proc.) i Luksemburg (0,18 proc.). Sąsiedzi Rosji, jak Finlandia (7,16 proc.) i Estonia (3,11 proc.), mają te wskaźniki na wysokim poziomie. Rosja według planów mobilizuje 2,16 proc. populacji, Ukraina 2,47 proc., a Białoruś 3,77 proc.” – wylicza Żurawski vel Grajewski.

I pyta: „Skoro nie ilość to może jakość?”. Ale także tu odpowiedź jest negatywna. „W Polsce, podkreślana przy każdej okazji reguła budżetowa 1,95 proc. PKB na zbrojenia nie jest wykonywana” – uważa politolog. W konsekwencji ciągłych cięć budżet obronny co roku jest o wiele niższy niż zakładano. Na wszystkich tych cięciach – dodaje Żurawski vel Grajewski – ucierpiał Plan Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych, z którego nie wydatkowano 14 proc. środków. I konkluduje: „Czas się zbudzić i zbroić. Wszak jeden z naszych sąsiadów, Rosja, uznał, że granice w Europie znów wytycza się mieczem”.

Ryb, GPC

Fot. [mon.gov.pl]

Słowa kluczowe:

Rosja Ukraina

,

krysys

,

wosjko

,

zbrojenia

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook