Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Żurawski: Trzeba się liczyć z poważniejszym konfliktem

08.08.2014

Rozmowa z politologiem Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim.

Stefczyk.info: z wielu regionów świata dochodzą do nas niepokojące wiadomości o działaniach wojennych i starciach. Irak, gdzie USA rozpoczęły bombardowania przeciwko islamskim rebeliantom, Bliski Wschód, gdzie trwa wojna Izraela i Hamasu, Syria i wojna Rosji z Ukrainą – kumulacja wydarzeń wojennych niepokoi. Czy liczba ognisk zapalnych jest na tyle duża, że możemy mieć do czynienia z poważniejszą wojną?

Przemysław Żurawski vel Grajewski: Takie zagrożenie istnieje, a nawet narasta. To nie oznacza, że trzeba już postawić tezę, że narastanie wielkiego konfliktu jest nieuchronne. Taki konflikt jest możliwy. Niepokoić może choćby gromadzenie sił rosyjskich nad granicą z Ukrainą, które zostało de facto zarządzone rozkazem z 27 czerwca. Ostatnio media informują, że zdaniem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy malezyjski samolot został zestrzelony przez pomyłkę. Ponoć prorosyjskim terrorystom chodziło o zestrzelenie rosyjskiej maszyny. To przypominałoby początek II wojny czeczeńskiej, czy Biesłan. Rosja miałaby zostać ukazana światu jako ofiara bezwzględnych nacjonal-faszystów z Ukrainy. Jeśli ta informacja jest prawdziwa, a nie mamy powodu, by jej nie wierzyć, to znaczy, że decyzja o wielkiej operacji została podjęta, a jedynie drobny szczegół techniczny nie wyszedł. To jest prawdopodobne. Widać to również po taktyce Ukraińców.

O czym Pan mówi?

Armia ukraińska nie decyduje się na najbardziej oczywistą z punktu widzenia wojskowego operację, czyli na uderzenie odcinające dywersantów rosyjskich od granicy. Kijów nie podejmuje tej operacji w obawie przed sprowokowaniem zmasowanej inwazji rosyjskiej.

W innym rejonie świata, w Iraku również rozpoczęły się działania wojskowe. Czy ma to jakiś wpływ na sytuację na Ukrainie?

Wiadomości o amerykańskich nalotach w Iraku i ataki na pozycje islamistów stwarzają Rosji przyjazną sytuację propagandową. Ona będzie mogła twierdzić, że nie robi nic innego niż Amerykanie. A skoro Amerykanie mogą, to czemu Rosja nie może? Część opinii publicznej na pewno kupi taką retorykę, choć ona nie ma wiele wspólnego z logiką i rzeczywistością. Jednak mimo tego może być skuteczna. Sądzę, że musimy się liczyć z narastaniem napięć. Irak nie jest jedynym miejscem na Bliskim Wschodzie, w którym dzieją się niepokojące rzeczy. Irak, Syria, Strefa Gazy przyciągają oczy świata zachodniego. A trzeba pamiętać, że skala zainteresowania Francji, Włoch, Hiszpanii, a nawet Wielkiej Brytanii, Ukrainą jest mniejsza niż skala naszego zainteresowania Bliskim Wschodem. Oni Ukrainą nie są zainteresowani tak mocno, więc efekt odwracania uwagi świata od wydarzeń na Wschodzie działa na korzyść Rosji.

Co z rosyjskimi sankcjami wobec krajów i instytucji Zachodu? Czy one są kłopotem dla Rosji, czy Zachodu?

Sankcje są politycznie nierozsądne. Rosja dotąd dbała o to, żeby nie konfliktować się ze wszelkimi instytucjami zachodnimi jednocześnie, jednak nałożyła sankcje na UE, USA, Kanadę, Australię, Norwegię. Sama rozmnożyła swoich przeciwników. Moskwa od dawna nie była w konflikcie z tak wieloma podmiotami naraz. Sama wzmacnia obóz swoich przeciwników. Domyślam się, że Rosja znów skutecznie będzie grała na podział Unii. Nie wszystkie kraje UE będą objęte takimi samymi sankcjami, nie w każdym wypadku mogą być one równie skrupulatnie przestrzegane. Mamy zatem do czynienia z zaogniającą się sytuacją. Rosja się nie cofnęła, logika wewnętrznego systemu rosyjskiej władzy wyklucza przyznanie się do błędu i rozpoczęcie procesu łagodzenia konfliktu.

Dlaczego to mało możliwe?

To byłoby odebrane bowiem jako słabość Putina. To byłoby zagrożenie dla jego władzy. Dyktatorzy w Rosji natomiast nie tracą władzy. Oni wraz z władzą tracą życie, albo choćby wolność. Nie sądzę, by Putin cofnął się przed czymkolwiek, gdy w grę wchodzi jego osobisty los. Musimy się więc liczyć z dalszą eskalacją.

Ukrainę da się zwasalizować? Rosji pójdzie to łatwo?

Trzeba również to brać pod uwagę, że ukraińska wola oporu jest duża. Dążenia Rosji, by złamać tę wolę, przekonywanie przez Zachód, by ustąpić Rosji w imię pokoju, będą nieskuteczne. Ukraina będzie walczyć. To powoduje, że sytuacja zmierza do narastania konfliktu.

Może jednak tylko blefują? Rosjanie mogą tylko straszyć?

Gdyby oni chcieli blefować, gromadziliby przy granicy z Ukrainą wojska. Jeśli jednak oznaczyli swoje wojska, jako siły pokojowe, to sądzę, że jest to szczegółowy element wskazujący na plany wkroczenia na Ukrainę. Sądzę, że trzeba się liczyć z podjęciem tego typu próby. Rosja może uderzyć z wielu stron i punktów. Ukraina będzie miała problemy, żeby zatrzymać wojsko idące z kilu kierunków, ale nie oznacza to, że Ukraińców da się opanować. Rosja może pobić armię Ukrainy, ale spacyfikować i złamać Ukraińców nie będzie w stanie. Rosja ostatecznie przegra tę konfrontację. Ma wielu przeciwników i sądzę, że przecenia swoje możliwości. Poniesie klęskę, choć być może za jakiś czas.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

wojna

,

Polska

,

Ukraina

,

Rosja

,

USA

,

zagrożenie

,

wojsko

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook