Jedynie prawda jest ciekawa


Żurawski: Ta zmiana to szansa dla Polski

06.05.2012

O wynikach wyborów prezydenckich we Francji oraz nowej sytuacji w Unii Europejskiej portal Stefczyk.info rozmawia z politologiem Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Stefczyk.info: Wstępne wyniki wyborów we Francji pokazują, że Nikolas Sarkozy już nie będzie prezydentem Republiki. Zwyciężył Francois Hollande. Spodziewa się Pan znaczącej zmiany politycznej w Unii Europejskiej?

Przemysław Żurawski vel Grajewski: Tak. Widzę w tym pewną nadzieję i szansę dla Polski. Bowiem pod znakiem zapytania staje działanie tandemu niemiecko-francuskiego, z którego Polska była wykluczana. Zmiana odcienia politycznego we Francji będzie zmianą utrudniającą konsolidację dotychczasowego ośrodka decyzyjnego w UE. To będzie zwiększało polskie pole manewru. Istnieje szansa, że Hollande będzie chciał spełnić swoje obietnice wyborcze. To spowoduje, że będzie trudniejszym partnerem dla Niemiec, rządzonych przez chadeków. Oni nie będą mogli już bez problemów forsować politykę oszczędności symbolizowaną przez pakt fiskalny.

Dlaczego?

Z racji swojego elektoratu Hollande będzie raczej namawiał do wydawania pieniędzy. Abstrahując od oceny samego paktu, politycznie ta sytuacja sprawia, że Niemcy tracą istotnego, drugiego co do wielkości w kontynentalnej UE, partnera do narzucania własnych metod wychodzenia z kryzysu. Berlin będzie musiał działać bardziej finezyjnie, czyli starać się o poparcie innych państw. To zwiększa siłę Polski. Zmiana we Francji jest jak bałagan w obozie przeciwnika. Można z tej sytuacji skorzystać, jeśli oczywiście polskie władze będą chciały. Podejmowanie ustaleń w UE będzie teraz bardziej skomplikowane.

Czy ostatecznie Niemcy i Francja mogą się dogadać, uznając, że lepiej działać razem niż szukać gdzie indziej poparcia dla swoich pomysłów?

Na pewno Niemcy chcieliby, żeby Francja doszła do takiego wniosku. Jednak, żeby działać wspólnie, trzeba mieć wspólne cele. Sądzę, że Hollande nie będzie podzielał celów Merkel. I na tym polega nasza szansa. Co również ważne w tym kontekście, wybory w Grecji mogą być ważnym sygnałem dla elity europejskiej. Wyniki greckie pokażą czy narzucanie klasie politycznej rozstrzygnięć niemiecko-francuskich można przełożyć na wyborców. Sądzę, że grecy pokażą, że nie. Nie znam możliwości intelektualnych Hollande'a, ale powinien on zrozumieć, że już jego wynik pokazuje, że nie można przeciwstawiać polityki i gospodarki. Trzeba umieć grać na obu tych instrumentach, żeby wprowadzić dobre rozwiązania. Jeśli klasa polityczna będzie się opierała na niepopularnych decyzjach, zostanie odsunięta od władzy. O tym świadczy przypadek Sarkozyego. To nakazuje francuskiej elicie politycznej przemyślenie współdziałania z Niemcami. Ono bowiem grozi odsunięciem od sprawowania władzy. Współpraca na linii Paryż-Berlin będzie więc utrudniona.

Co się opłaca Polsce w tej sytuacji? Powinniśmy przyłączyć się do którejś z tych strony? Z kim lepiej „grać”?

Myślę, że nie jest w naszym interesie opowiadanie się po żadnej stronie. My powinniśmy wchodzić jako trzeci partner do tego układu. Powinniśmy zabierać głos jako reprezentant Europy Środkowej i  mniejszych państw Unii. Powinniśmy pokazywać, że niemiecko-francuski tandem nie jest zdolny do tworzenia jednolitej polityki w zakresie zarządzania Unią, w oparciu o dyrektoriat, czyli z pominięciem państw mniejszych. Musimy pokazywać, że należy wrócić do zasad traktatowych, że trzeba uwzględniać zdanie wszystkich. Francja rządzona przez dotychczasowego prezydenta była jednym z głównych szermierzy wykluczania takich państw jak Polska z obrad w ramach grupy Euro. Powinniśmy czuć satysfakcję, że autor tej polityki został odsunięty od władzy przez wyborców. Nowy prezydent powinien odejść od tych propozycji i uznać zasadność pierwotnych podstaw wspólnoty europejskiej, czyli postawić na rzeczywisty a nie ozdobny głos współdecydujący dla wszystkich krajów Unii we wszystkich instytucjach. Sądzę zatem, że powinniśmy grać na pogłębienie rozdźwięku niemiecko-francuskiego, by mogła zaistnieć siła trzecia, czyli Europa Środkowa.

Rozmawiał saż
[Fot. PAP/EPA/CAROLINE BLUMBERG]

Warto poczytać

  1. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  2. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  3. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook