Jedynie prawda jest ciekawa

Żurawski: Rząd nie rozumie natury negocjacji

15.11.2012

O unijnych negocjacjach ws. budżetu oraz taktyce polskich władz portal Stefczyk.info rozmawia z politologiem Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim.

Stefczyk.info: Do Polaków docierają kolejne doniesienia związane z negocjacjami budżetu UE. Widząc dotychczasowy przebieg rozmów czego się Pan spodziewa po tych rozmowach?

Przemysław Żurawski vel Grajewski: Sądzę, że będzie istotny problem z dojściem do kompromisu ws. budżetu. Porozumienie z Brytyjczykami może być trudne. Z drugiej strony Niemcy wcale nie chcą wypychać Wielkiej Brytanii poza unijną konstrukcję. Dlatego presja grożenia wetem może być skuteczna, szczególnie że Londyn ma silną pozycję - jest donatorem Unii, a nie beneficjentem. Jeśli oni zostaną wsparci przez innych płatników unijnych, to może powstać silny obóz państw, które chcą redukcji budżetu. To oznacza, że nasze postulaty, związane z wysokim poziomem finansowania polityki spójności. Państwa, które postulują przyjęcie dużego budżetu, nie mają silnej pozycji. Wśród nich najsilniejszą pozycję mają Włochy, ale i one są w kiepskiej sytuacji, z racji kryzysu. Obecnie nie dysponują potencjałem jak w zwykłych czasach.

Co z unijną biurokracją?

Mamy wsparcie Komisji Europejskiej, czy Jose Barroso i Hermana Van Rompuya. Jednak w warunkach kryzysu znaczenie ciał unijnych znacznie spadło. W tym kierunku idą również zmiany związane z traktatem lizbońskim. Sądzę, że jeśli grupa mówiąca podobnie do Polski nie użyje weta - a tego się nie spodziewam - kompromis będzie wypełniał raczej postulaty klubu "oszczędnościowego".

Na co powinniśmy więc "grać"?

Wydaje się, że powinniśmy działać na rzecz zawieszenia decyzji w sprawie budżetu. Pamiętajmy, że niepodjęcie decyzji w tej sprawie powoduje automatyczne działanie według prowizorium budżetowego w oparciu o poprzedni budżet. To będzie budżet coroczny, a nie wieloletni. Taką ewentualność możemy wykorzystywać, jako element presji w czasie negocjacji. Takie rozwiązanie bowiem nie jest korzystne dla donatorów unijnych. To jest pewien instrument presji. Nie jestem pewien, czy on będzie skuteczny, ale warto z niego skorzystać.

Jak Pan ocenia szanse na kompromis?

Skala rozbieżności w żądaniach poszczególnych stron jest tak rozbieżna, że kiepsko to widzę. Warto zaznaczyć, że idzie tu o ważną również dla nas politykę unijną. Dwie pierwsze pozycje budżetowe to polityka rolna i polityka spójności. Polityka rolna ma silnego promotora w postaci Francji. Nie spodziewam się więc istotnych cięć właśnie ze względu na opór Paryża. Druga pozycja to polityka spójności. Tu zapewne będą najważniejsze cięcia w unijnym budżecie. To oznacza, że obszar nas najbardziej interesujący jest obszarem największych możliwych cięć. Bez kroków drastycznych, czyli weta, wydaje się, że wiele nie ugramy.

Rząd wykorzystuje w negocjacjach wszystkie swoje atuty?

Błędem jest decyzja władzy, która nie wykorzystuje amunicji propagandowej, jaką daje jej opozycja. Radykalna postawa opozycji, domaganie się weta i dobrych rozstrzygnięć nie powinna być traktowana jak szaleństwo, nie powinna być ośmieszana i atakowana. To buduje bowiem szansę na skuteczną taktykę w UE. Postawa opozycji może być wykorzystana w rozmowach zewnętrznych. Rząd może pokazywać, że jest pod silną presją, może pokazywać, że musi coś ugrać, żeby mieć silną pozycję w kraju. Władza powinna mówić swoim sojusznikom, że jeśli chcą ją wspomóc to muszą jej coś dać czy załatwić, żeby rząd miał się czym chwalić. Taki mechanizm powoduje rozpisanie ról w polskiej polityce. Opozycja gra radykalnie i forsuje żądania, a rząd używa tego do negocjacji. Rząd nie powinien straszyć Polaków opozycją, ale używać jej postulatów w negocjacjach. To, co robi rząd, jest niezrozumieniem natury negocjacji.

Mówiąc o negocjacjach unijnych nie sposób uciec od wywiadu, jakiego BBC udzielił minister Radosław Sikorski. Mówił o tym, że trzeba budować unię polityczną w UE. Swoim radykalizmem zdawał się nawet zadziwiać dziennikarza prowadzącego rozmowę. Jak Pan komentuje to wystąpienie?

Sądzę, że minister Sikorski chciałby zająć jakieś ważne stanowisko w unijnych instytucjach. Żeby mieć szansę w walce o takie stanowisko musi prezentować podobne opinie, jak te, które pan przytacza. Jednak nie widzę, by te słowa wspierały polskie interesy. Unia Europejska idzie w kierunku struktury hierarchicznej, a nie struktury stowarzyszenie podmiotów równych prawnie. W związku z tym domaganie się pogłębienia integracji, przy postępującej marginalizacji ciał wspólnotowych oraz tendencji tworzenia koncertu mocarstw, z dominacją Niemiec, nie leży w interesie Polski. W tym wywiadzie doszukiwałbym się więc motywów osobistych.

Rozmawiał Nal
[Fot. PAP/Rafał Guz]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook