Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Żurawski: inwazja to kwestia czasu

08.04.2014

Rozmowa z politologiem, ekspertem ds. międzynarodowych Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim.

Stefczyk.info: Separatyści na wschodzie Ukrainy zajęli siedziby SBU i władz lokalnych. Ostatecznie udało się siłom bezpieczeństwa Ukrainy opanować sytuację i wyprowadzić napastników. To z kolei spotkało się z reakcją Rosji, która ostrzegła przed stosowaniem przemocy wobec Rosjan. Czy zamieszki w Charkowie, Doniecku itd. to element rosyjskich działań?

Przemysław Żurawski vel Grajewski: Sądzę, że to, z czym mieliśmy do czynienia na wschodniej Ukrainie, wpisuje się w pewien sposób w scenariusz działań Rosji, choć sprawa nie jest jednoznaczna. Zwróćmy uwagę, że owi „separatyści” stosunkowo łatwo zrezygnowali, wykazali się stosunkowo małą determinacją. To wskazuje, że nie byli to Specnazowcy. Gdybyśmy mieli do czynienia z nimi, doprowadziliby oni zapewne do poważniejszej sytuacji, która stała by się pretekstem do interwencji. Warto również zwrócić uwagę na Rinata Achmetowa.

Co jego zaangażowanie oznacza?

To może wskazywać, że nie mieliśmy do czynienia ze starciem głównym, ani nawet próbą. Być może to była gra oligarchów. Jeśli Achmetow w dość łatwy sposób, jako mediator, zdołał skłonić napastników do wycofania się to znaczy, że miał na nich jakiś wpływ. Sądzę, że interpretacja, że mieliśmy do czynienia z akcją rosyjską jest przedwczesna. Oczywiście to sprzyjało Rosji, ale łatwość neutralizacji obecnej sytuacji wskazuje, że to nie jest niestety jeszcze państwowa akcja Rosji, tylko odległe preludium. Wyobrażam sobie, że zajęcie budynków SBU przez siły rosyjskie doprowadziłoby do cofnięcia się Ukraińców i przejęcia władzy przez siły prorosyjskie czy wręcz Rosjan, albo sprowokowałoby do akcji zbrojnej Kijów, co skończyłoby się inwazją Rosji.

Zamieszki zostałyby wykorzystane?

Moskwa mogłaby postąpić jak w przypadku Gruzji, mówiąc, że mamy do czynienia z masowymi zabójstwami Rosjan z niepokojami i zagrożeniem rosyjskojęzycznej mniejszości. I to zostałby wykorzystane do interwencji. Żaden z tych scenariuszy się nie zrealizował, co może sądzić, że za grupami, które zaatakowały budynki publiczne w Doniecku czy Charkowie, nie stała Rosja. Sądzę, że to nie jest koniec rozgrywki.

Tym razem Ukraina pokazała większą stanowczość niż ostatnio. To dobrze?

Ukraina rzeczywiście działała bardziej stanowczo. Negocjacje dotyczące poddania się miały swoją alternatywę. Nią była akcja siłowa. Okupujący się ugięli.

Inwazja Rosji na Ukrainę to kwestia czasu, czy można ją jeszcze zablokować?

Sądzę, że to kwestia czasu. Popełnione bowiem zostały znaczące błędy przez Zachód, w tym przez Polskę. Rząd w Warszawie nie miał rozstrzygającej decyzji, ale wpisywał się w ten sam nurt. Deklaracja Baracka Obamy, że nie będzie żadnej interwencji USA była co najmniej zbędna.

Wiele osób się spodziewało takiego stanowiska...

To, czy ona była realna to jedno, ale informowanie publicznie, że takich zamiarów USA nie mają było wręcz jak zaproszenie do agresji. Polska, która ustami premiera powtarza, że będzie działać w ramach Zachodu wskazuje natomiast, że samodzielnie żadnej akcji nie podejmie. Właśnie wróciłem z Kijowa, gdzie oficerowie z państw Bałtyckich pomagają szkolić ukraińską armię rezerwową. Sądzę, że takiej pomocy mogłaby udzielić również Polska.

Taka pomoc ma sens? Nasz potencjał nie jest zbyt mały?

Pamiętajmy, że w wojnie rosyjsko-gruzińskiej na 12 zestrzelonych przez stronę gruzińską rosyjskich samolotów aż 9 było zestrzelonych przy użyciu dostarczonych przez Polskę pocisków. To wskazuje, że pewna pomoc materiałowa dla Ukrainy może nie być bez znaczenia. Polska przynajmniej w tym zakresie powinna być aktywna. Choćby dla celów demonstracyjnych, również po to, by naród ukraiński – bez względu na rozstrzygnięcie w wojnie z Rosją – zapamiętał, że Polska zrobiła wszystko co mogła, by wesprzeć Ukrainę.

Może bardziej nam się opłaci nie wychylanie się w tej sytuacji?

Chowanie się za plecami Zachodu, brak aktywności jest błędem. Bowiem oko w oko z imperium rosyjskim nie stanie Zachód tylko Polska. Możemy się znaleźć my w sytuacji, w której Zachód będzie nam opowiadać o programach pomocowych, ekonomicznych, walce z korupcją, zamiast pomóc. Ukraina ma problemy z korupcją czy gospodarką, ale pierwszym i podstawowym problemem obecnie jest groźna inwazji rosyjskiej. I w tej sytuacji trzeba ją wesprzeć. Szczególnie, gdy ma się tak „nieskorumpowaną” gospodarkę jak Polska to nie powinno się wydziwiać. Ukraina ma zupełnie inne wyzwania.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/EPA]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook