Jedynie prawda jest ciekawa

Żurawski: Czy USA znają prawdę o Smoleńsku?

29.10.2012

O tym, kto może znać prawdę o katastrofie smoleńskiej oraz czy są szansę na ujawnienie dokumentów dot. 10 kwietnia portal Stefczyk.info rozmawia z politologiem Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim.

Stefczyk.info: Które z państw jest w stanie ustalić na własne potrzeby prawdę o katastrofie smoleńskiej?

Przemysław Żurawski vel Grajewski: Sądzę, że są to Stany Zjednoczone. Nie sądzę jednak, by jakieś inne państwo poza Stanami, było zdolne po poczynienia takich ustaleń. Rozumiem bowiem, że chodzi o ustalenia, które są niezależne od Rosji. Do tego potrzebne są systemy satelitarne, satelity szpiegowskie. Nie wiem, czy USA miały nad tym obszarem jakieś satelity, ale przypuszczam, że tak. To jest możliwe, ale poruszamy się w obszarze przypuszczeń.

Na ile prawdopodobne jest, że USA ustaliły, co działo się 10 kwietnia?

Ja oczywiście nie wiem, czy tak było. Wydaje mi się jednak, że jeśli Amerykanie dysponują technologią, która pozwalała obserwować miejsce katastrofy, to istnieje prawdopodobieństwo, że sprawdziły co miało miejsce w Smoleńsku. Jednak zaznaczam, że to są czyste przypuszczenia i domysły. Jeśli jednak USA uzyskały takie materiały, to zapewne je przeanalizowały i wyciągnęły wnioski.

Czy gra geopolityczna np. na linii USA-Rosja może być szansą na poznanie prawdy o katastrofie smoleńskiej?

Zakładając, że Amerykanie mają takie materiały - co jest spekulacją - dziwne byłoby, gdyby nie analizowali tych dokumentów i nie myśleli, czy je wykorzystać publicznie. To są rozważania hipotetyczne, jednak można uznać, że jeśli mają te dokumenty to wykorzystają je i upublicznią, jeśli będzie to zgodne z ich interesami. Jeśli nie będzie zgodne, to tego nie zrobią. Jeśli w Smoleńsku doszło do zamachu, a USA mają na to dowód to upublicznienie tych wiadomości oznacza wojnę propagandową z Rosją. Decyzja w tej sprawie będzie decyzją polityczną. Szczególnie, że chodzi o materiały nie będące wynikiem śledztwa dziennikarskiego, a działaniem organów państwowych. One zostaną wykorzystane, jeśli będzie to zgodne z interesami amerykańskimi, np. jeśli dojdzie do poważnego spięcia rosyjsko-amerykańskiego.

Czy jeśli Polska wystosuje wniosek do państw NATO o pomoc ws. katastrofy smoleńskiej może się spodziewać pomocy? Czy rosyjskie wpływy są w stanie zablokować państwa Sojuszu?

Polska rządzona przez rząd Donalda Tuska nie może w mojej ocenie liczyć na żadne istotne wsparcie. Rząd jako partner do twardej gry przeciwko komukolwiek jest niewiarygodny. On zawsze ustępuje. Liczenie, że ktoś w imieniu Polski wejdzie w twardą grę przeciwko Rosji, w sytuacji, gdy Polska może się lada chwila wycofać, jest niezasadne. Sądzę, że wiarygodność tego rządu jako partnera w twardej grze jest na tyle niska, że na tego typu akcje liczyć nie można. Być może po zmianie rządu, będzie to możliwe. Jednak trzeba pamiętać, że upłynęło już ponad dwa lata od katastrofy. Gdyby wniosek o pomoc został wysłany do krajów NATO natychmiast szansa na pomoc byłaby większa. Obecnie inne wydarzenia przykrywają tę sprawę. Jeśli w Smoleńsku mieliśmy do czynienia z zamachem i są na to dowody, to zostanie to ujawnione dla celów któregoś z państw, a nie na żądanie Polski. Jeśli takich dowodów nie ma, to będzie utrzymywany stan niepewności ws. smoleńskiej. Nie wydaje mi się, byśmy mogli liczyć na jakąś skuteczną akcję w tej sprawie. W zakresie możliwości uzyskania pomocy państw trzecich przez Polskę czas gra na naszą niekorzyść. W zakresie możliwości utrzymania w tajemnicy prawdy o tragedii smoleńskiej czas działa z kolei na niekorzyść rosyjskich interesów.

Jeśli w Smoleńsku doszło do zamachu to czym to powinno skutkować? Jak w tym kontekście rozumieć zapisy Traktatu Waszyngtońskiego?

Gdyby to był rzeczywiście zamach, to zapewne wyczerpywałoby to zapisy Traktatu Waszyngtońskiego. To nie byłby atak na terytorium polski, ale byłby to ewidentny akt agresji. Sądzę jednak, że bez względu na rzeczywistość w tej chwili usiłowano by ukryć całą sprawę.

Rozmawiał TK
[Fot. Raport PKBWLLP]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook