Jedynie prawda jest ciekawa


Zoll: Homoseksualiści zawalczą o prawo do adopcji

03.02.2013

Podejrzewam, że tu nie chodzi wcale o związki partnerskie heteroseksualne, lecz że tą drogą zrównuje się związek homoseksualny z małżeństwem – mówi KAI prof. Andrzej Zoll, komentując sejmową dyskusję o związkach partnerskich. Zdaniem b. prezesa Trybunału Konstytucyjnego, następnym krokiem będzie próba wprowadzenia adopcji przez takie pary.

KAI: W jakim kierunku zmierzać będzie debata dotycząca związków partnerskich?
Przede wszystkim chciałbym, żeby była debata, bo na razie jest obrzucanie się wyzwiskami. Dobrze byłoby porozmawiać o pewnych ważnych założeniach, które wynikają z Konstytucji. A na ten temat mówi się bardzo mało. Nie widziałem nigdzie ekspertyzy socjologicznej, która by pokazywała jaki może być wpływ ustawy o związkach partnerskich na trwałość związków małżeńskich.

Pańskim zdaniem taka zależność mogłaby zaistnieć?
Na pewno. To jest moje założenie i chciałbym, żeby w jakiś sposób zostało zweryfikowane. Problem dotyczy częstotliwości zawierania związków małżeńskich: czy ich liczba wówczas spadnie czy nie. To jest ważne społecznie, chodzi o sprawy zupełnie fundamentalne i może warto byłoby na ten temat jakąś debatę przeprowadzić.

Jak ocenia Pan profesor odrzucony w Sejmie projekt PO?
Właściwie w jednym tylko punkcie, tzn. braku wspólnego opodatkowania, przyjmuje te same przesłanki do zawarcia umowy partnerskiej z zawarciem małżeństwa. Nie bardzo widzę powód, dlaczego w takim razie wprowadzać taką dwutorowość, kiedy warunki są tutaj właściwie te same. Skutki też, z wyjątkiem owej sprawy podatkowej. Na tym opieram sprzeczność proponowanej ustawy z Konstytucją, bowiem w art. 18 jest jednak mowa o ochronie małżeństwa jako jakiejś formie szczególnej. Jeżeli zaś małżeństwo przestaje być szczególną formą związku, a możliwe są inne, równouprawnione związki, to w takim razie jest to sprzeczne z Konstytucją.
Podejrzewam, że tu nie chodzi wcale o związki partnerskie heteroseksualne, lecz że tą drogą zrównuje się związek homoseksualny z małżeństwem. Następnym krokiem będzie próba wprowadzenia adopcji przez takie pary.

Gdyby za ustawą lobbował wyłącznie Ruch Palikota a nie partia rządząca, to pewnie nie byłoby powodu do obaw ze strony tych wszystkich, którzy widzą zasadność szczególnej konstytucyjnej ochrony małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.
Tak. Pomijając stronę aksjologiczną patrzę na zapis Konstytucji, z której taka szczególna ochrona wynika. Proszę zwrócić uwagę, że właśnie projekt PO zawiera propozycję znowelizowania art. 13 Kodeksu Rodzinnego, który będzie wyłączał możliwość zawarcia związku małżeńskiego, jeżeli dana osoba pozostaje w zawartym związku partnerskim. No więc, to jest zupełne zrównanie obu tych form.

Czy myśli Pan profesor, że w Polsce panuje dziś klimat społeczny sprzyjający traktowaniu na równi małżeństwa i związku partnerskiego, także o charakterze homoseksualnym?
Bardzo się boję, że może tak być. Śmieję się, gdy słyszę, jak tłumaczy się to w kategoriach "postępu". Gdy politycy, także ci wydawałoby się rozsądni, mówią, że w tym kierunku zmierza ludzkość i to jest droga postępu. Mam na to zupełnie inny pogląd. Wydaje mi się – i oby tak było – że jest to tylko chwilowa moda połączona z polityczną poprawnością. W każdym razie nie jest to postęp.

Uważa Pan, że walka o homoseksualne związki partnerskie jest wstępem do roszczeń o prawa adopcyjne dla takich par?
Tak. Chciałbym przy tym zwrócić uwagę na kwestię, o które się w ogóle nie mówi. Zwraca się uwagę, że ta ustawa jest dla par, które od lat żyją razem, tworzą rodzinę i wspólnie wychowują swoje dzieci, ale nie chcą lub nie mogą zawrzeć związku małżeńskiego i wobec tego znajdują się w gorszej sytuacji. Tymczasem – o czym się już nie mówi – ta ustawa wcale nie jest dla tych osób. W niczym im nie pomoże, jeśli na przykład, pozostają oni w ważnym związku małżeńskim z kimś innym. A pewnie jest to bardzo poważna grupa. Chodzi o przypadki osób, które z takich czy innych racji nie dostały rozwodu i żyją w związku z kimś innym. Ponieważ przesłanką zawarcia umowy partnerskiej jest zdolność do zawarcia małżeństwa, to również osoba, która pozostaje w ważnym związku małżeńskim takiego związku partnerskiego zawrzeć nie może. W takim razie o coś zupełnie innego tutaj chodzi. Nie chodzi o pomoc dla osób, które mają w jakiś sposób ustabilizowany, ale nieformalny status, z uwagi na to, że mają jakąś przeszkodę i nie otrzymały rozwodu.
Z drugiej strony, gdybyśmy starali się tym osobom uregulować ich związki, to wpadamy w inną pułapkę: wtedy chodziłoby o omijanie przeszkód rozwodowych i także działalibyśmy przeciwko trwałości małżeństwa.

W promowanie ustawy o związkach partnerskich zaangażowała się partia rządząca i osobiście premier. Trudno sobie wyobrazić, by czynił to wbrew wyczuwanemu klimatowi społecznemu. Czy mówi to coś ważnego o przemianach obyczajowych w naszym kraju?
Nie mówiłbym o partii rządzącej, bo mam dla niej duży szacunek. Tych 46 posłów [PO, którzy głosowali przeciwko projektowi zgłoszonemu przez partyjnego kolegę Artura Dunina – przyp. KAI], o ile wiem, wcale nie zamierza z tej partii wychodzić. Dla wielu Polaków różnorodność światopoglądowa PO jest atrakcyjna. Nie wiem, czy osoby lansujące w Platformie tego typu kierunek [na rzecz związków partnerskich - przyp. KAI] nie narażają się na spadek poparcia. Proszę zwrócić uwagę, że koalicjant stanął na innym stanowisku, w końcu PSL nie poparło tych projektów. Nie wiem zatem, czy nie jest to [inicjatywa ustawodawcza PO ws. związków partnerskich - KAI] wynikiem błędnej oceny ze strony grupy, stanowiącej dzisiaj w Platformie większość.

Niemniej, skoro takie inicjatywy się pojawiają, to na pewno w "odpowiedzi" na społeczne zapotrzebowanie lub co najmniej przyzwolenie...
Myślę, że bardzo dużą rolę odgrywają tutaj media, a niewątpliwie są one nastawione na ten kierunek. I one w jakiś sposób kształtują opinią publiczną. Media, które by szły w innym kierunku, pokazywały pewne inne wartości, są znacznie słabsze albo też są skażone innymi problemami i przez część społeczeństwa odrzucane.

Czy ma Pan nadzieję, że projekty ustaw podobne do tych, które niedawno odrzucił Sejm, w najbliższych latach nie zostaną przyjęte?

Bardzo bym się cieszył, gdyby tak było.

Rozmawiał Tomasz Królak
KAI/mall
[fot. sxc.hu]

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook