Jedynie prawda jest ciekawa

Znajomość z Jaruzelskim wciąż nobilituje

16.12.2012

Wojciecha Jaruzelskiego w roli "eksperta do spraw rosyjskich", gościł w kancelarii prezydenckiej Bronisław Komorowski. Przyjaciel prezydenta - Janusz Palikot odwiedza Jaruzelskiego w szpitalu i pozwala się fotografować. Dlaczego wspólne występowanie z dyktatorem komunistycznym nie jest passé rozmawiamy z historykiem i politologiem prof. Antonim Dudkiem.

Stefczyk.info: Co pan sądzi o publicznym fetowaniu Wojciecha Jaruzelskiego przez polityków? Akurat w kontekście tragicznych dla polskiej historii dat takich jak 13 grudnia, 16?

Prof. Antoni Dudek: No cóż. Nie jest to nic nowego. Wojciech Jaruzelski cieszy się zaufaniem np. Sojuszu Lewicy Demokratycznej przez całe 20 lat. Więc nie zaskakuje, że jakiś polityk - choć nie wiem kogo ma pan akurat na myśli - fetuje Jaruzelskiego, skoro przywódcy SLD zawsze to robią. Może najmniej gorliwie Wojciech Olejniczak to robił, ale poza nim właściwie wszyscy.

Mam na myśli fotografowanie się Palikota przy szpitalnym łóżku Jaruzelskiego.

To mnie nie zaskakuje, bo Palikot rywalizuje z SLD o podobny elektorat, ten nostalgiczny, peerelowski. Więc tutaj fotografowanie się z Jaruzelskim jest logiczne. Choć ja nie wróżę Palikotowi sukcesu, bo jego elektorat jest raczej gdzie indziej ulokowany. Nie sądzę, aby te „sieroty po PRL” – jak ich się czasem nazywa, zdradziły SLD akurat dla Palikota. On jest dla nich podejrzany z wielu względów.

Czy uważa pan, że w dzisiejszej Polsce można jeszcze zbić kapitał polityczny na znajomości, przyjaźni z Jaruzelskim? W końcu 40 procent Polaków uważa, że wprowadzenie stanu wojennego było usprawiedliwione.

No więc właśnie. To by świadczyło o tym, że jednak jest grupa Polaków, którzy uważają Jaruzelskiego za postać pozytywną. Więc pokazywanie się z tą „postacią pozytywną”, która na pewno jest też postacią historyczną, co do tego nie ma wątpliwości, dla niektórych polityków może być korzystne. Choć powtórzę: nie uważam, żeby Palikot wiele zyskał, bo on nie jest przekonywujący – jak znam niektórych zwolenników SLD i gen. Jaruzelskiego – to Palikot w roli obrońcy generała nie będzie przekonujący. No ale próbuje. Tak więc reasumując. Kontakty z Jaruzelskim są w Polsce ciągle dla wielu nobilitujące i dlatego będą do niego chodzić w nadziei, że coś na tym skorzystają.

Panie profesorze, jak pan postrzega wpływ takich sytuacji jak spotkania z Jaruzelskim, fotografowanie się z nim plus tę ostentacyjną bezkarność wierchuszki komunistycznej, na moralność publiczną w Polsce? 

Wniosek jest dość oczywisty. Jeżeli żyjemy w państwie demokratycznym i demokracja jest pewną wartością, to promowanie ostatniego komunistycznego dyktatora jest czymś, co podważa sens demokracji. Można sobie oczywiście wyobrazić, że chodzi o współczucie dla starszego człowieka, ale po co te fotografie upubliczniane? Jeśli ktoś się uważa prywatnie za przyjaciela Jaruzelskiego, to może go odwiedzić, ale nie fotografując się i nie dając potem tych zdjęć do obiegu publicznego. To są cele wykraczające poza kontakty ze starym, schorowanym człowiekiem, i w tym kontekście jest dla mnie oczywiste, że to jest zły sygnał, że jest to szkodzenie kulturze demokratycznej w Polsce, bo to jest pokazywanie, że dyktator też może być dobry. Dyktator nie może być dobry w kulturze demokratycznej, bo to jest wewnętrznie sprzeczne. Oczywiście to nie znaczy, że ten dyktator musi być od razu wrogiem publicznym nr 1, że powinien siedzieć w więzieniu, a nie w szpitalu. Moim zdaniem Jaruzelski powinien mieć proces przed Trybunałem Stanu w latach 90. Trybunał Konstytucyjny orzekł jasno, że stan wojenny został wprowadzony niezgodnie z konstytucją. Co prawda orzekł to w 2011 roku, ale jednak nie sądzę, aby ocena prawna tego czynu była inna w latach 90., więc powinien otrzymać wyrok i z tym wyrokiem funkcjonować dalej, ale już poza sferą publiczną. Tak się nie stało. Także próby postawienia Jaruzelskiego przed sądem karnym zakończyły się fiaskiem, moim zdaniem z braku woli sądu do zakończenia tego procesu. Stan zdrowia Jaruzelskiego pogorszył się dopiero ponad dwa lata po rozpoczęciu się procesu. Dwa lata to było aż nadto, aby wydać wyrok w tej sprawie. Więc pewnie Jaruzelski odejdzie z tego świata bez oceny prawnej, a oceny historyczne będą diametralnie odmienne od siebie, tak jak są dzisiaj. Będą historycy mówiący, że Jaruzelski wybrał mniejsze zło, że uratował Polskę przed interwencją sowiecką i będą tacy, np. jak ja, którzy będą mówili, że Jaruzelski dopuścił się zdrady stanu będąc gotowy wezwać obce wojska, jako pomoc w pacyfikowaniu zbuntowanego społeczeństwa.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki 

[FOTO: PAP]                  

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook