Jedynie prawda jest ciekawa


Ziemkiewicz: Zmian w III RP można dokonać tylko mocno!

20.04.2016

"Skokowo przeleje się miara rozczarowania i irytacji. Pozostaje pytanie: co wtedy będzie na politycznym rynku? Jeżeli tylko Platforma i Nowoczesna, to bardzo źle".

W rozmowie z "Najwyższym Czasem" Rafał A. Ziemkiewicz przekonuje, że należy pomyśleć o prawicowej alternatywie dla rządów Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem autora "Polactwa" ruch na prawo od PiS przyda się wtedy, gdy Polacy zniechęcą się do dzisiejszych rządzących.

"Ważną rzeczą jest to, by stworzyć alternatywę dla PiS. W momencie gdy złe skutki jego rządów zaczną się ujawniać, Polacy powinni mieć ofertę prawicy wolnorynkowej, a nie tylko ofertę tkwienia w tym, co jest, i zastępowania dobrobytu patriotycznymi emocjami. Także nie powinni mieć tylko alternatywy powrotu do rządów cwaniaczków nie przejmujących się w ogóle dobrem wspólnym, tak jak to było przez lata rządów PO i wcześniej przez większość ćwierćwiecza III RP. (....) PiS szybko traci cnotę i opinię partii, co to miała się nie kierować układami. Kieruje się układami, tylko innymi" - ocenia Ziemkiewicz.

I dodaje: "Skokowo przeleje się miara rozczarowania i irytacji. Pozostaje pytanie: co wtedy będzie na politycznym rynku? Jeżeli tylko Platforma i Nowoczesna, to bardzo źle. (...) Jeżeli popatrzy się w tej chwili na sondażowy potencjał Kukiza i Korwina, to jest mocne 15 procent. Z tym można budować siłę polityczną, która jest w stanie przekonać wyborców, że jeśli wejdzie do Sejmu, to zrobi coś więcej niż to, że będzie tylko dogadywać i wygłaszać rozmaite słuszne przemówienia". 

Jak mówi Ziemkiewicz, zmiany w naszym państwie są możliwe do przeprowadzenia jedynie w bardzo zdecydowany sposób. "Jak się ma do czynienia z takim organizmem, jakim jest III Rzeczpospolita, to zmiany można dokonać tylko skokowo, mocno. Trzeba być zdeterminowanym, by zmienić ustrój, poczynając od zmiany uznaniowości w decyzjach urzędów wszystkich szczebli i wprowadzenia ścisłych procedur. To byłaby całkowita rewolucja".

W rozmowie krótko wraca też wątek katastrofy smoleńskiej. Ziemkiewicz tłumaczy, że poczucie niewyjaśnienia tej sprawy jest ciągle mocne w polskim społeczeństwie. Z drugiej zaś strony panuje koszmarny humor. "W pewnych kręgach wystarczy, że pajac powie "tupolew", a tak zwana elita brechta się ze śmiechu i mało z krzeseł nie pospada. Dla jej przedstawicieli same słowa "tupolew" czy "Smoleńsk" są śmieszne" - czytamy.

Całość wywiadu w "Najwyższym Czasie".

LL

CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook