Jedynie prawda jest ciekawa

Ziemkiewicz: Patrzę na Komorowskiego z zażenowaniem

13.05.2015

„Internety” nabijają się teraz z dobrej rady, że jak za mało zarabiasz, to zmień pracę - faktycznie mającej w sobie coś ze sławnego: "Lud nie ma chleba? To niech je ciastka" – Rafał Ziemkiewicz surowo ocenia kampanię Bronisława Komorowskiego, polegającej ostatnio na spacerowaniu prezydenta po Warszawie.

Spacer PBK [Prezydenta Bronisława Komorowskiego – red.] po warszawskim Krakowskim Przedmieściu był jak się zdaje ostatnim pomysłem Tyszkiewicza. Pomysłem teoretycznie dobrym, choć banalnym, bo takie spacery to klasyka pijaru - no, ale "chcieli jak najlepiej, a wyszło jak zwykle" – pisze Ziemkiewicz na portalu interia.pl, nawiązując do nieoficjalnego odsunięcia Roberta Tyszkiewicza od kierowania kampanią  Komorowskiego.

Według Ziemkiewicza, najbardziej zdumiewająca była reakcja Komorowskiego na próbę zwrócenia na siebie uwagi przez pokrzywdzonego przez wymiar sprawiedliwości ojca pozbawianego kontaktu z dzieckiem.

- Zamiast, jak zrobiłby każdy profesjonalny polityk, stworzyć jakieś pozory zainteresowania - "proszę podać szczegóły sprawy sekretarzowi, zrobię co w mojej mocy" etc. - prezydent odpalił mu szczerze: "nic nie poradzę". Jak się ma tylko tyle Polakom do powiedzenia, to lepiej do nich nie wychodzić – zauważa Ziemkiewicz.

Publicysta uznaje Tyszkiewicza za pierwszą „ofiarę śmiertelną” kampanii - po tym jak w wywiadzie radiowym stwierdził on, że na porażki prezydent reaguje złością i wściekłością.

Towarzysze partyjni nie będą mieli dla niego litości. Jakąś przyczynę przegranej trzeba przecież będzie znaleźć, a przyczyna prawdziwa - ta, że kandydat jest po prostu beznadziejny, nie nadaje się i trafił tam, gdzie trafił drogą Nikodema Dyzmy, wskutek splotu okoliczności - jest nie do przyznania. Sorry, Tyszkiewicz, taki mamy klimat – pisze Ziemkiewicz na portalu Interia, gdzie relacjonuje kolejne dni kampanii prezydenckiej.

Ziemkiewicz zaznacza, że patrzy na to wszystko bez satysfakcji i z coraz większym zażenowaniem.

- Oczywiście, ani myślę zaprzeczać, że chcę wreszcie zobaczyć Komorowskiego (uwaga! - dalej będą metafory, nie zawracajcie prokuraturze de doniesieniami) na śmiertelnych marach. Ale chciałbym go zobaczyć zabitego po rycersku, w debacie na udeptanej ziemi, celnym, merytorycznym sztychem polemicznej szpady. A nie, jak teraz, zaplątanego żałośnie we własne opadające nogawki. Strach pomyśleć, co przyniosą biednemu prezydentowi kolejne dni tej kampanii – stwierdza Ziemkiewicz.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

JKUB/interia.pl

[fot. PAP/Paweł Supernak]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook