Jedynie prawda jest ciekawa

Ziemiec mówi, jak jest: Lewacy chcą zmienić Kościół!

09.12.2014

"Pani Środa kpiła, że zaraz zaproszę wróża Macieja. Wstyd takie rzeczy pisać".

Krzysztof Ziemiec to lubiany i popularny dziennikarz telewizyjnych „Wiadomości”. Nie lubią go jednak feministki i osoby o lewicowych poglądach, którym przeszkadza to, że rozmawia z duchownymi i promuje wartości. W rozmowie z tygodnikiem „Wprost” odnosi się do zarzutów, że jest kościółkowym dziennikarzem: "Nie zapraszam do studia księży, tylko ludzi, którzy mają coś mądrego do powiedzenia. Sutanna ich nie dyskwalifikuje. (…) Jestem jedną z nielicznych osób w głównych mediach, które nie idą z całym stadem walących maczugami w Kościół jak popadnie. Przecież dziś jak się mówi o Kościele, to tylko źle: przekręty, pedofilia, brak szacunku" - mówi dziennikarz w rozmowie z Magdaleną Rigamonti i podkreśla, że ukrywanie pedofilów szkodzi samemu Kościołowi, bo jest on jedną z instytucji, które powinny być całkowicie czyste. Ziemiec odnosi się też do gromów, które spadły na niego po rozmowie z ojcem Bashoborą.

"Pani Środa kpiła, że zaraz zaproszę wróża Macieja. I że na kolanach. Wstyd takie rzeczy pisać. Od felietonistów, zwłaszcza z tytułem profesorskim, oczekuję więcej taktu i dowcipu. (…) Nie zadałem mu żadnego pytania, którego mógłbym się wstydzić jako dziennikarz".

Ziemiec jest jednym z niewielu dziennikarzy, którzy rozmawiają z duchownymi. Koledzy mówią o nim podobno „Święty”. "Ciekawe którzy. Może dziennikarze służący ideologii mogą się ze mnie nakpiwać. Oni jak rozmawiają o Kościele, to zapraszają tylko tych, którzy krytykują Kościół i krytykować będą. Albo takich, z których się mogą naśmiewać. Pytanie, co jest bardziej obiektywne: moje rozmowy czy ich? Wydaje mi się zresztą, że w jednej z komercyjnych stacji księża są częściej niż u mnie".

Dziennikarz skomentował także podpisany przez różne osoby publiczne list w którym domagają się one państwa świeckiego. "Rozumiałbym takie listy, gdyby w polskim parlamencie, rządzie albo na wysokich stanowiskach w firmach państwowych byli księża. Wtedy i ja bym się podpisał pod takim listem. A jakoś nie słyszałem, żeby sygnatariusze tego listu buntowali się przeciwko bliskim kontaktom niektórych duchownych z rządzącymi, czy zasiadaniu księży w radach nadzorczych wielkich firm… Myślę choćby o ks. Sowie, który jest w radzie nadzorczej Krakchemii. Myślę też, że papież Franciszek będzie w zarodku tłumił takie zapędy i wszystkie oznaki klerykalnego celebryctwa".

Krzysztof Ziemiec mówi również o tym co dla niego jest ważne w dziennikarstwie i zamieszaniu jakie wywołuje jego religijność. "Nigdy nie opowiedziałem się za żadną partią, nigdy nie ujawniłem swoich poglądów politycznych. A przecież są tacy dziennikarze, którzy w zasadzie jawnie są rzecznikami konkretnych partii. O Bogu nigdy głośno nie mówiłem, nie obnosiłem się z religijnością. Po moim wypadku ludzie mnie pytali, co mi pomogło przetrwać, więc odpowiadałem, że wiara. Większość chorych dobrze to rozumie… Nie jestem konfidentem, nie jestem też rzecznikiem Kościoła. Nie pracuję, nie wykonuję dziennikarskich obowiązków przez pryzmat moich przekonań religijnych. Szanuję ludzi i tyle". 

LL

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook