Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Żebrowski: "Steinbach była rzecznikiem rozliczania Polaków"

16.07.2014

Erika Steinbach znika z niemieckiej polityki, być może na zawsze. Swoją działalnością w Związku Wypędzonych w istotny sposób przyczyniła się do zrelatywizowania niemieckich win i podzielenia się nimi z innymi nacjami, w tym z Polakami. O tej działalności i polskiej odpowiedzi, której nie było, rozmawiamy z historykiem Leszkiem Żebrowskim.

STEFCZYK.INFO: Jak pan ocenia działalność Eriki Steinbach, która właśnie przestaje być szefową Związku Wypędzonych?

Leszek Żebrowski: Jej działalność oceniam bardzo negatywnie. Po pierwsze dlatego, że ona sama nigdy nie była żadną wypędzoną. Tam gdzie się ona urodziła, to stamtąd najpierw wypędzono polską rodzinę, aby zrobić miejsce dla rodziny Eriki Steinbach.

To jest osoba, która w okresie pewnej normalizacji czy odprężenia relacji polsko-niemieckich była rzecznikiem rozliczania strony polskiej. Kat de facto chciał rozliczać ofiarę. Polska nikogo nie wypędzała, bo Polski przecież nie było. Poza tym przemieszczenie ludności niemieckiej było skutkiem drugiej wojny światowej, a nie my ją wywołaliśmy. Trzeba też przypomnieć, że w gnębieniu, wyniszczaniu Polaków w czasie okupacji brały udział nie tylko niemieckie organizacje militarne, czy policyjne, ale także cywile niemieccy, np. Selbstschutz. Nie było protestów ludności niemieckiej przeciwko zbrodniom popełnianym na Polakach.

Czy odnosił pan wrażenie przez te wszystkie lata, że sprawa działalności Steinbach, wspieranej przecież przez państwo niemieckie, była w Polsce bagatelizowana?

Jeśli chodzi o czynniki państwowe, to całkowicie była bagatelizowana. Przecież pamiętamy, że tłumaczono nam i wpajano, że to jest nic takiego, że to margines. A to nie jest tam margines, to miliony ludzi, włącznie z potomkami „wypędzonych”, którzy są zaangażowani.

No i trzeba przypomnieć, że kanclerz Angela Merkel ochoczo pojawiała się na zjazdach ziomkowskich na Dniach Wypędzonych. Było to bardzo wyraźne wsparcie władz federalnych.

No tak. Wszystkie niemieckie rządy tak czy inaczej popierały „wypędzonych” i wspierały je finansowo. To była celowa polityka państwa niemieckiego, nawet jeśli nie mogła się ona odbywać wprost, to załatwiano ją rękoma Eriki Steinbach. To było wygodne dla władz, które w razie czego mogły mówić: to nie my, to ona.

Polską odpowiedzią, taką bardzo symboliczną na niemiecką politykę historyczną był film „Pokłosie”, prawda?

Tak, to jeden z charakterystycznych przejawów odpowiedzi. Film robi furorę w Niemczech, bo Niemcy mogą sobie swobodnie odetchnąć mówiąc: może my nie byliśmy najgrzeczniejsi, ale za to co wy wyprawialiście, to dopiero macie powody do wstydu.

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: youtube.pl]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook