Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zdarzenia na Majdanie są efektem gry w otoczeniu władzy?

11.01.2014

"Każde takie wydarzenie mobilizuje Ukraińców na Majdanie, ale także opinię międzynarodową" - mówi Małgorzata Gosiewska.

Stefczyk.info: Jak pani skomentuje wczorajsze zajścia na Majdanie?

Małgorzata Gosiewska: Jak każdy, jestem zbulwersowana. Mam nadzieję, że do dalszej eskalacji nie dojdzie i że nastąpiło uspokojenie. Aczkolwiek niepokojące są te wyroki dotyczące rzekomych planów wysadzenia pomnika Lenina. Zastanawiam się czy to wszystko nie wynika z gry, która odbywa się w ramach otoczenia Janukowycza. Wiele można zarzucić prezydentowi Ukrainy, ale nie głupotę – wiele działań, chociażby ostre reakcje Berkutu – nie są najrozsądniejsze. Trochę wyglądają jak prowokację.

Jak pani myśli – jakie powinny być teraz reakcje instytucji zachodnich – Unii Europejskiej?

O tym wielokrotnie mówiliśmy. Przede wszystkim bardzo ostro powinny zareagować. Powinno się poważnie rozważyć restrykcje wobec osób, które podejmują tego typu decyzje – wobec osób funkcyjnych w otoczeniu Janukowycza, włącznie z samum prezydentem i jego synami. Mówię o ograniczeniach możliwości wyjazdu do krajów Unii, blokady kont. Na razie na pewno jako groźby, ale jeżeli miałyby miejsce kolejne działania wymierzone w opozycję, to powinny one stać się faktem.

A reakcje Polski?

Powinniśmy walczyć o liberalizację wizową. W żaden sposób nie satysfakcjonuje mnie odpowiedź, jaką ciągle uzyskujemy ze strony rządowej: że Schengen, że wymogi... To do nas musi należeć wprowadzanie pewnych rozwiązań, bo Ukraina jest naszym państwem sąsiedzkim. Musimy inicjować rozwiązania, które docelowo doprowadzą stopniowo do otwarcia granicy polsko-ukraińskiej. Wymaga to oczywiście pewnych rozwiązań także ze strony Kijowa. Jeśli jest trudno współpracować z rządem, to musimy myśleć o obywatelach Ukrainy. Kolejna rzecz, o której poważnie musimy myśleć i której nie ma, to są polskie programy stypendialne dla studentów z Ukrainy. Jest dość sporo studentów z Ukrainy na polskich uczelniach, ale to w większości są studenci z zachodniej Ukrainy – pojedyncze osoby ze wschodniej. Programy dla młodzieży, dla studentów z Ukrainy docierają przede wszystkim do młodych z zachodniej części. Ci ze wschodnich terenów nie są często świadomi istnienia takiej współpracy. To powoduje, że dla nich jedynym realnym kierunkiem staje się Moskwa – na wyjazd, na studia, na pracę. Nie mają szans na poznania Zachodu. To powinniśmy inicjować. Większość programów stypendialnych dla studentów ukraińskich, to są programy bazujące na środkach europejskich. My – jako Polska – musimy stworzyć odrębne programy skierowane konkretnie na współpracę polsko-ukraińską. Tego nie ma. To nam musi zależeć na przybliżeniu Ukrainy ku Europie.

Czy myśli pani, że takie sytuacje, jak ta wczorajsza, są w stanie złamać tą siłę Majdanu i ukraińskiego społeczeństwa?

Nie, to jest coś co tylko bardziej mobilizuje ludzi do przychodzenia na Majdan. Mobilizuje także opinię europejską. W ostatnim okresie tak naprawdę nikt nie pisał o Ukrainie, nikt się nie interesował. Ciężko było znaleźć jakieś informacje dotyczące tego co się dzieje na Majdanie. Każde tego typu wydarzenie mobilizuje Ukraińców na Majdanie, ale także opinię międzynarodową, dziennikarzy. W gruncie rzeczy – powiem przewrotnie – im więcej takich zdarzeń, tym większa nadzieja, że ten bunt Ukraińców zakończy się zwycięsko.

Czy możemy to już nazwać rewolucją o podobnej skali do tej Rewolucji Pomarańczowej?

Nieważne jak to się na tym etapie zakończy: czy wytrwają do wyborów czy może wywalczą wybory przedterminowe – co jest bardzo mało realne. Ta rewolucja dzieje się w głowach tych młodych ludzi. To tak jak my przechodziliśmy rewolucję roku '80 zmieniając sposób myślenia. Tak oni to robią i przeżywają tam na Majdanie. To są zupełnie nowi ludzie, którzy w przyszłości będą zmieniać Ukrainę. Wspominając swoje pobyt na Majdanie mogę stwierdzić, że oni tam, na tym placu, stworzyli państwo swoich marzeń. Tam panuje bezwzględny porządek, prohibicja, są wyznaczone miejsca do palenia papierosów, codziennie się sprząta. To jest charakterystyczne – jak się idzie ulicami Kijowa, to tak jak zazwyczaj na Wschodzie, można zauważyć śmieci, butelki. Natomiast jak dochodzimy do Majdanu, to wchodzimy w inne państwo – tam jest porządek. Panuje życzliwość, uprzejmość, solidarność. Oni o takie państwo walczą. Jestem przekonana, że takie państwo kiedyś sobie stworzą. 

Ukraińcy wiele razy podkreślali swoją wdzięczność – między innymi wobec Polaków – za zaangażowanie w ich sytuację. Jednak, jak sama pani powiedziała, od jakiegoś czasu, do dziś temat Ukrainy był jednak trochę przygaszony – o ile w ogóle się pojawiał. Czy oni nie czują się trochę zapomniani?

Oni mają tego świadomość. Kiedy wracałam do kraju, żegnałam się z ludźmi na Majdanie, to także o tym rozmawialiśmy. Byli świadomi, ze Europa Zachodnia przygotowywała się wtedy do Świąt Bożego Narodzenia, że wszyscy zajmą się powoli swoimi sprawami, a temat Ukrainy zacznie powoli schodzić z mediów. Mogą mieć żal i mają do tego prawo, ale na nas ciąży obowiązek, żeby nie emocjonować się tylko krótkimi wydarzeniami – aktami agresji, tylko cały czas ich wspierać. Myślimy o zorganizowaniu Dnia Polskiego na Majdanie, równolegle może uda się zorganizować koncert Solidarności z Ukrainą w Polsce – tak aby oni czuli, że to wsparcie nie było chwilowe i cały czas trwa. Dyskutujemy na temat programów stypendialnych skierowanych konkretnie na Ukrainę. Tak jak kiedyś, za rządów Prawa i Sprawiedliwości, powstał program im. Kalinowskiego. Równolegle dzieje się ten proces na Majdanie, ale na nas ciąży obowiązek przygotowywania rozwiązań dla Ukraińców.

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiała Magdalena Czarnecka

[fot. PAP/EPA]



Słowa kluczowe:

Ukraina

,

agresja

,

opozycja

,

Janukowicz

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook