Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zbiorowy pozew za kredyty we frankach

12.03.2014

Do sądu wpłynął pozew zbiorowy ponad 200 kredytobiorców we frankach szwajcarskich, którzy czują się poszkodowani przez Getin Noble Bank. Klienci zarzucają bankowi, że doradcy zniechęcali ich do analizy kredytu złotówkowego i wskazywali, że ten w walucie obcej będzie o wiele bardziej korzystny. Teraz ponoszą koszty, bo są zmuszeni kupować drogiego franka, aby dokonać comiesięcznej spłaty kredytu. O sprawie mówi Rafał Łyczek, założyciel Fundacji KupFranki.org oraz prezes inkantor.pl.

Jaki jest główny problem klientów, którzy zdecydowali się na kredyt walutowy w CHF?

Rafał Łyczek: Udzielając kredytu indeksowanego/denominowanego banki w zdecydowanej większości zwiększały kwotę do spłaty poprzez stosowanie kursu kupna waluty z ich tabeli bankowej. Nie mówiąc jeszcze o wzroście kursu CHF względem PLN na „dzień dobry”. Klienci mieli zatem nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych więcej do spłaty. Dodatkowo banki do określenia wartości raty przy comiesięcznej spłacie kredytu, korzystają z ceny sprzedaży waluty, a ta od ceny kupna różni się w bankach nawet o kilkadziesiąt groszy na każdym franku.

W tym miejscu należy zauważyć, że ze względu na zaistniałe zmiany prawne – tzw. „Ustawa antyspreadowa” - od końca sierpnia 2011 kredytobiorcy mogą samodzielnie spłacać swoje finansowanie walutą, bez oglądania się na bank. Jednak stanowią oni zaledwie małą część kredytobiorców. Dodatkowo zdecydowana większość z ponad 700 tys. kredytów walutowych w CHF, udzielana była w latach 2006 – 2008 przy kursie CHF/PLN 1,95-2,30. Biorąc pod uwagę obecny kurs CHF na poziomach 3,40- 3,60 oznacza to, że mają do spłaty ponad 70% więcej niż pożyczali - mimo regularnych i comiesięcznych spłat kredytu walutowego. Obecnie w Polsce jedynie 3% klientów spłacających kredyty walutowe ma problemy z nieterminową obsługą rat.

Czy klienci banków mają realną szansę na wygranie procesów, których wyroki skutkowałyby aneksem do umowy kredytowej, czyli spłata miesięcznej raty byłaby po kursie z dnia podpisania umowy?

W opinii Fundacji KupFranki jak najbardziej tak. Banki udzielając kredytów walutowych wypłacały je w PLN. Przeliczały je po określanym przez siebie kursie kupna waluty według tabeli bankowej. Takie dobrowolne naliczanie wysokości kredytu wyrażonego w walucie obcej zostało zresztą zakwestionowane przez sąd (SUOKiK) i znalazło odzwierciedlenie w postaci klauzuli niedozwolonej o numerze 3178. Wpisanie punktu umowy do Rejestru Klauzul Niedozwolonych traktuje się jako nieistniejące, czyli nieskuteczne prawnie. Daje to podstawy do podważenia umowy, ponieważ w zdecydowanej większości umów wysokość kredytu wyrażona jest w PLN.

Co sądzi Pan o pozwie zbiorowym przeciw Getin Noble Bank - czy takich inicjatyw powinno być więcej?

Nie chodzi tutaj o ilość pozwów, ale raczej o zajęcie stanowiska przez sąd w kluczowych kwestiach i nieprawidłowościach, jakie występowały przy udzielaniu tego typy kredytów klientom indywidualnym. Wyroki w pozwach zbiorowych pomogłyby beneficjentom dochodzić naprawy szkód, które wyrządzone są przez banki. Fundacja KupFranki uważa, że powinno się wyegzekwować od instytucji finansowych obowiązek przyjęcia zwrotu kredytu w PLN wraz z należnymi odsetkami. Bank powinien zwrócić klientom ukrywane, nienależnie pobierane i samodzielnie określane opłaty spreadowe.

Jakie argumenty najczęściej Pan słyszy od osób, które czują się oszukane, zmanipulowane przez bank i chcą uczestniczyć w pozwach zbiorowych?

Głównym argumentem jest zarzut braku profesjonalizmu. Banki postrzegane są przecież w polskiej tradycji jako instytucje zaufania publicznego. Udzielając ochoczo kredytów w CHF nawet na 120% wartości nieruchomości przy kursie 1,95 mocno zaskakuje fakt, że banki zabezpieczyły jedynie swoje interesy, nie dbając o bezpieczeństwo spłacalności tego typu finansowań przez klientów. Słusznie można tutaj zauważyć wykorzystanie przez instytucje bankowe swojej uprzywilejowanej pozycji względem kredytobiorców, którzy z natury rzeczy dysponują diametralnie innym poziomem wiedzy, oceny ryzyk oraz dostępem do instrumentów zabezpieczających ryzyko kursowe w odniesieniu do oferowanych im kredytów walutowych.

Co zmieniłby Pan w takim razie w standardach obsługi klientów w instytucjach finansowych?

Takich elementów jest bardzo dużo np. puste hasła w sloganach reklamowych, czy kampaniach wizerunkowych banków. Realne zmiany, które w dłuższej perspektywie przysporzyłyby bankom grono lojalnych klientów, to:

- Pełna transparentność względem klienta. Chodzi tu oto jak wynagradzani są doradcy, bo nie każdy wie, że maja prowizje od sprzedanych produktów bankowych. Istotnym aspektem w przypadku oferowania danego produktu, byłby obowiązek informowania klientów o powiązaniach kapitałowych, czy osobowych firmy doradczej, a banku/instytucji finansowej, z której ten produkt pochodzi.

- Uzależnienie wynagrodzenia prowizyjnego doradców od wyników sprzedaży danego produktu, ale w dłuższej perspektywie czasowej. Tak, aby mieć możliwość oceny, czy rzeczywiście dane rozwiązanie spełnia swoją rolę. Wysokie wynagrodzenia w postaci stricte prowizji sprzedażowej kreują „nietrafioną sprzedaż” tzw. mis-sell. Określenie parametrów wynagrodzenia mogłoby być oparte o wyniki osiągane przez sprzedany produkt finansowy (inwestycyjny, oszczędnościowym, ale również i kredytowy).

- Zwiększenie odpowiedzialność. Firmy prowadzące działalność bankową, które posiadałyby na swoim koncie 3 prawomocne sądowe wyroki skazujące w zakresie oferowania usług lub kary finansowe nałożone przez KNF lub UOKiK w zakresie stosowania klauzul niedozwolonych, powinny mieć odbieraną licencję na okres 5 lat.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

Rozmawiała Joanna Rubin

Więcej na wGospodarce.pl

[fot. sxc.hu]
CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook