Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zbawi nas tylko federacja?

04.12.2011

Poza Stanami Zjednoczonymi Europy nie ma zbawienia. Czyli o dyskusji z wyznawcami europejskiego determinizmu.

Krytykom wystąpienia ministra Radosława Sikorskiego w Berlinie zarzuca się w najlepszym razie histerię, która jakoby uniemożliwia prowadzenie merytorycznej dyskusji nad ważnymi tezami polskiego ministra spraw zagranicznych.

Niezrażeni tym faktem komentatorzy czołowych mediów z pasją debatują między sobą o tym, czy minister Sikorski jest tylko przyszłym następcą premiera Donalda Tuska, czy może kolejnym prezydentem Unii Europejskiej, a może po prostu mężem stanu? Dyskutują najtęższe głowy i najwybitniejsze pióra polskiej żurnalistyki.

W "Gazecie Wyborczej" można na ten przykład przeczytać dwugłos Marka Beylina, przekonującego, że Stany Zjednoczone Europy to jedyna droga do ocalenia Polski i Unii Europejskiej a Piotrem Burasem, który otwarcie pisze, że popiera kurs obrany przez Radosława Sikorskiego i z dumą przyznaje, że "oklaskiwał ministra w berlińskim Allianz Forum".

Redaktorzy "Polski the Times" pozazdrościli swoim kolegom z Czerskiej płynięcia w głównym europejskim nurcie i prawie całe weekendowe wydanie poświęcili udowodnieniu tezy, że poza Stanami Zjednoczonymi Europy nie ma zbawienia.

Jeden z publicystów poświęcił dwukolumnowy tekst osobie ministra, który spokojnie kwalifikuje się do księgi pamiątkowej z okazji urodzin Sikorskiego. Możemy w nim przeczytać, że szef polskiej dyplomacji właśnie osiągnął szczyty europejskiej polityki, chociaż na polskim podwórku wciąż jest w cieniu Donalda Tuska. A krytycy jego przełomowego wystąpienia w Berlinie to raczej czytelnicy "Gazety Polskiej Codziennie" niż "Foreign Affairs". A w ogóle to dobrze, że były brytyjski ambasador w Polsce Charles Crawford pomagał w pisaniu tekstu wystąpienia polskiego ministra spraw zagranicznych. Inni politycy (czyt. Jarosław Kaczyński) też powinni konsultować swoje teksty, zanim je opublikują (sic!). Już sobie wyobrażam, co by się działo, gdyby np. minister Anna Fotyga przed ważnym szczytem w Brukseli zlecała napisanie tez do swojego wystąpienia dajmy na to b. ambasadorowi USA.

Dalej "Polska the Times" raczy nas debatą między prof. Leną Kolarską-Bobińską (europosłanką PO) a Markiem Siwcem (europosłem SLD). "Różnica" między nimi polega na tym, że prof. Kolarska-Bobińska nawołuje rząd do ogłoszenia daty przyjęcia euro, a europoseł Siwiec konstatuje, że bycie poza strefą euro nie rozwiąże naszych problemów.

Na koniec europoseł PO Rafał Trzaskowski ogłasza w swoim tekście, że przyjęcie euro to konieczność.

Tak mniej więcej wygląda nasza debata na temat przemówienia ministra Radosława Sikorskiego, w której prym wiodą kolejni wyznawcy filozoficznego determinizmu, głoszący bezalternatywny świat europejskiej utopii.

Mimo tego jestem zwolennikiem politycznej dyskusji nad pomysłami Radosława Sikorskiego, które wyłożył w swoim przemówieniu skonstruowanym według najlepszych anglosaskich zasad, czerpiąc inspirację z niemieckiej myśli politycznej. Chociaż nie mam złudzeń, że to możliwe.

Minister zlekceważył polski parlament. Rząd nie zamierza się konsultować z opozycją przed szczytem w Brukseli, mimo, iż wszelkie pomysły zmian traktatowych będą wymagały jej zgody. A opozycja w ramach protestu organizuje 13 grudnia marsz...

Artur Bazak

 

[Fot. PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

Rafał Trzaskowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook