Jedynie prawda jest ciekawa

Zawisza: Bycie w PO obciąża bardziej niż bycie w SB

30.10.2015

Artur Zawisza, były polityk PiS opowiada o najważniejszych fragmentach najnowszej historii politycznej Polski.

Zdaniem Zawiszy, Roman Giertych prowadził mało praktyczną politykę będąc szefem LPR.

"Przez dwa lata sprawowania władzy doszedł do wniosku, że nie da się wygrać tej wojny, którą Liga wypowiedziała wszystkim. Lepiej więc zainstalować się w mainstreamie polityki." - mówi Zawisza w rozmowie z "Plus Minus".

"Giertych uznał jednak, że trzeba wejść w zwarcie z PiS, i przypuszczam, iż był to element jego planu przechodzenia do mainstreamu. Jego dramat polega na tym, że tyle lat szedł do mainstreamu, a gdy wreszcie ostatnio doszedł, to mainstream przestał być głównym nurtem polityki (śmiech)." - dodaje Zawisza.

Działacz Ruchu Narodowego przypomina też lata rządów PiS.

"PiS chciało w praktyce zrealizować biblijne słowa, że Pan Bóg pognębia pysznych, a wywyższa pokornych. W skrócie chodziło o to, żeby w dobrym państwie dobrym ludziom było dobrze, a złym – źle. I te lata 2005–2007 były próbą stworzenia podwalin pod nowy układ społeczny." - powiedział.

Zawisza uważa, że rządy AWS były bardziej zbliżone do rządów Platformy niż PiS.

"Moim zdaniem to był w rzeczywistości pierwszy rząd Platformy Obywatelskiej. Może jej lepszej wersji, bardziej reformatorskiej, ale jednak liberalnej." - mówi i przypomina problemy rządów Jerzego Buzka, w czasie których swoją rolę odegrał też Ryszard Petru, nazywany przez niektórych "świeżą siłą" w polityce.

"Tak naprawdę to związkowcy dali się wykiwać Buzkowi i Unii Wolności, która była koalicjantem AWS. Mówiono o nich pogardliwie „śrubokręty" i rzeczywiście okazali się „śrubokrętami". Wadziły im ZChN i SKL, walczyli z marginalną KPN Adama Słomki, a nie przeszkadzało im, że kluczowe stanowiska objęli ludzie z obozu liberałów. Skierowano ich gniew na małe partyjki, a ponad ich głowami Leszek Balcerowicz (i Ryszard Petru) robili, co chcieli." - mówi Zawisza przywołując też sprawę prywatyzacji banków i dekomunizacja przestrzeni publicznych.

 "Największa prywatyzacja banków nie dokonała się za rządów komuny, lecz za rządów Buzka. Marian Piłka słał błagalne listy do Krzaklewskiego, żeby to powstrzymać, ale odbywało się to poza zasięgiem AWS. Poza tym nie dokonała się zapowiadana rewolucja moralna. W Warszawie parę lat wcześniej zburzono pomnik Feliksa Dzierżyńskiego, ale pomnik generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie rozebrano dopiero przed miesiącem. Takie rzeczy powinny się były wtedy dziać w skali masowej."

W Polsce wciąż nie rozwiązaliśmy problemu lustracji. Zawisza zwraca na to uwagę, przywołując też inną kwestię.

"To sama w sobie ważna kwestia, ale dzisiaj agenturalność sprzed 40 lat dotyczy mało kogo z czynnych polityków. Powiem przewrotnie, iż w tej chwili dużo bardziej obciążające jest to, że ktoś był w rządzie PO, niż że kiedyś tam współpracował z SB." - zaskakuje Zawisza.

Były polityk PiS na koniec komentuje zmianę sytuacji politycznej w Polsce.

"Tak czy inaczej, ostatnie lata to było oczekiwanie na upadek PO. Teraz ten upadek nastąpił i każda siła na scenie politycznej będzie się zastanawiać, jak ten fakt wygrać dla siebie. Mamy nowe otwarcie."

mly/rp.pl

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook