Jedynie prawda jest ciekawa

Zawinili konkretni ludzie

17.10.2012

Uważam, że dla Polski stało się fatalnie, niestety w świat poszedł sygnał, że "znów Polacy czegoś nie dopilnowali" - mówi o odwołanym z powodu deszczu meczu Polska - Anglia europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

Panie pośle, widział Pan kiedyś coś takiego, jak wczoraj na Stadionie Narodowym?

Szczerze mówiąc, widziałem w życiu wiele meczów, ale czegoś takiego nie widziałem. Przypominam sobie mecz w Doniecku podczas Euro 2012, tam była o wiele większa ulewa, ale jednak mecz rozegrano.

A u nas się nie udało. Czy rzeczywiście mamy taką specyficzną, polską przypadłość, że potrafimy zepsuć rzeczy nie do zepsucia?

Po kolei. Ja jestem wielkim krytykiem PZPN, ale akurat w tym przypadku nie sądzę, żeby PZPN, choć kibice tak właśnie krzyczeli był za to odpowiedzialny. Bardziej patrzyłbym w kierunku ministerstwa sportu i powołanej przez ministerstwo spółki Narodowe Centrum Sportu. Czyli siłą rzeczy za ten blamaż odpowiada rząd Donalda Tuska.

Premier Donald Tusk mówił, że Stadion Narodowy będzie miejscem wielu naszych narodowych wzruszeń, znamienne, prawda?

Premier powiedział także, cytuję: "mój rząd jest jak Stadion Narodowy". No cóż… Miał rację. Dużo blasku, dużo szumu, a jak przychodzi do konkretnego działania, widzimy jak jest.

A komu w tej konkretnej sytuacji zabrakło wyobraźni? Przecież to, że w październiku pada w Polsce deszcz nie może chyba być zaskoczeniem?

Nie ma się co dziwić, jeśli w ministerstwie sportu i Narodowym Centrum Sportu zasiadają z nominacji Tuska ludzie, którzy nie mieli nic ze sportem wspólnego no to mamy tego efekty. Nie zwalałbym winy za to, co się stało na ogólnie pojętą "polską bylejakość", za to odpowiadają konkretni ludzie. Ten stadion był niesłychanie drogi, 2 miliardy złotych, a efekty są koszmarne.

Czyli zasadny jest wniosek Solidarnej Polski o odwołanie minister sportu?

Samo powołanie na to stanowisko osoby, która się na tym nie zna, tak samo jak w przypadku ministerstwa transportu sprawia, że sytuacja władzy w Polsce jest chora. Ryba psuje się od głowy, skoro nie ma fachowców na górze, to poniżej zdarzają się fuszerki.

A może to zdarzenie na Stadionie Narodowym było potrzebne, żeby obnażyć to, co kryje się pod fasadą naszej rzeczywistości?

Ja jestem osobą pracującą za granicą i bardzo uczulona na punkcie tego, co mówi się i pisze o Polsce poza krajem. Osobiście jestem zdruzgotany tym, co się stało. Uważam, że dla Polski stało się fatalnie, niestety w świat poszedł sygnał, że "znów Polacy czegoś nie dopilnowali". Ja się na o nie godzę, nie można obciążać za to każdego Polaka, za to odpowiadają konkretni ludzie.

Rozmawiał Marcin Wikło

fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook