Jedynie prawda jest ciekawa

Żaryn: Prezydent znów za a nawet przeciw

23.12.2012

Sprawa GMO pokazała, że prezydentura jest obecnie traktowana – również przez prezydenta – jako maszyna do zatwierdzania ustaw - pisze Stanisław Żaryn.

Jestem za, a nawet przeciw – to znane powiedzenie Lecha Wałęsy pasuje świetnie do stanowiska Bronisława Komorowskiego ws. ustawy o nasiennictwie. W pierwotnym kształcie prezydencki projekt zakładał zakaz istnienia w Polsce GMO. W ostatecznym kształcie ustawa legalizuje handel i uprawę organizmami genetycznie modyfikowanymi. Jeden i drugi projekt zyskał poparcie Bronisława Komorowskiego.

Prezydent podpisując ustawę przyłożył rękę do kolejnego bojkotu polskiego społeczeństwa oraz głosów ekspertów. Społeczeństwo i eksperci wskazywali, że nie chcą w Polsce GMO, ponieważ ono jest szkodliwe. Wskazywano na coraz więcej alarmujących badań oraz nieodwracalne dla polskiego rolnictwa zniszczenia, jakie będą skutkiem ustawy dopuszczającej GMO w Polsce. Jednak na nic się to zdało. Rząd, Sejm, Senat i ostatecznie prezydent nie wzięli pod uwagę tych głosów. Wprowadzono rozwiązania otwierające w Polsce drzwi żywności genetycznie modyfikowanej.

Prezydent podpisują ustawę zaprzeczył sam sobie. Podpisał się jednocześnie pod hasłem zakazu i legalizacji GMO w Polsce. Oficjalnie może zasłaniać się zapewnieniem rządu, który mówi publicznie, że zakaz taki będzie się znajdował w stosownych rozporządzeniach. Jednak mimo tego prezydent pokazał, że swojej pierwotnej propozycji nie chce bronić.

Jak zaznaczają posłowie pracujący w komisjach zajmujących się projektem ustawy o nasiennictwie przedstawiciel polskiego prezydenta od samego początku nie oponował przeciwko propozycjom zmian w prezydenckim projekcie, nie bronił zapisów zakazujących w Polsce stosowania GMO. To wszystko każe domniemywać, że prezydentowi, jak i rządzącym ludziom z PO, na zakazie upraw genetycznie modyfikowanej żywności zwyczajnie nie zależy.

Prezydent przynajmniej otworzył furtkę do regulacji, które wcześniej były w jego ocenie złe dla Polski. Być może kierował się wiarą w zapewnienia rządu (choć coraz mniej osób się na to decyduje), ale nie sposób uciec od wrażenia, że pokazał tym samym pustkę swojego urzędu. Jego decyzja ws. GMO pokazuje, że Prezydent Bronisław Komorowski jako projekt polityczny jest fikcją, nie istnieje. To niestety uzupełnia inne wydarzenia, które skłaniają do podobnych refleksji.

Prezydenta nie ma, spójnego pomysłu na Polskę nie ma, wizji kierunków zmian nie ma. Nie ma ich ani na poziomie strategii politycznych, ani na poziomie konkretnych decyzji związanych z niezwykle ważną dla Polski dziedziną życia. Sprawa GMO pokazała, że prezydentura jest obecnie traktowana – również przez prezydenta – jako maszyna do zatwierdzania ustaw. Bez względu na ich zawartość.

W obecnej sytuacji zasadnym jest pytanie, czy ta sytuacja nie zagraża Polsce? Czy najważniejszy urząd w państwie i Kancelaria Prezydenta traktują swoją misję poważnie? Czy prezydentura nie jest wykorzystywana do gier PRowskich i politycznych, które mają na celu uśpienie opinii publicznej projektami, które potem ulegają gruntownej przebudowie? To byłoby niesłychanie groźne dla polskiej demokracji i życia państwowego.

Niestety wydaje się, że jest to możliwe. Wszak była partia Bronisława Komorowskiego, Platforma Obywatelska, mówiła kiedyś, że prezydentura to pusty prestiż i żyrandol. Można było sądzić, że po objęciu pełni władzy w Polsce PO będzie państwo traktować poważniej. Zamiast tego ośmiesza kolejne urzędy...

Stanisław Żaryn
[Fot. Wojciech Grzedzinski/KP]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook