Jedynie prawda jest ciekawa

Zaremba: Wałęsa wie, jaki byłby werdykt

26.11.2016

„Przyjrzałem się tej ustawie (...) i mam pewien niedosyt. Mam wrażenie, że główne osoby, które zostaną tą ustawą dotknięte, to szaraki” - mówił o tzw. ustawie dezubekizacyjnej Konrad Kołodziejski z „Rzeczpospolitej” w „Salonie Dziennikarskim”.

„Ci którzy podejmowali decyzje, byli realnymi przestępcami, represjonowali społeczeństwo, właściwie tą ustawą będą dotknięte, ale w mniejszym stopniu” - dodał publicysta. 

Zaznaczył, że problemem jest fakt, że wielu byłych funkcjonariuszy, miało „fuchy cywilne”, które wciąż zapewniają im wysokie świadczenia. 

„Tu nie chodzi o zbrodnie, bo za zbrodnie karze się więzieniem, zajmuje się tym sąd. Chodzi raczej o pewne przeświadczenie, że pewna grupa poprzez udział czy pracę w instytucji, służącej generalnie w represjonowaniu Polaków, ma nieproporcjonalne przywileje w stosunku do innych grup społecznych” – mówił Piotr Zaremba, publicysta portalu wPolityce.pl i tygodnika „Idziemy”. 

„Pojawia się inny dylemat, chodzi o ludzi, którzy po '89 roku dalej pracowali dla niepodległego państwa. I to jest wykorzystywane przeciwko temu projektowi. Ja to w jakiejś mierze rozumiem, aczkolwiek zawsze bylem zwolennikiem opcji zerowej. Uważałem, że z tymi ludźmi należało się o wiele bardziej radykalnie rozstać. W tym sensie to konsekwencja zaniedbań państwa w pierwszych latach niepodległości” - ocenił publicysta. 

Krzysztof Skowroński z Radia Wnet przywracanie sprawiedliwości poprzez tę ustawę porównał do wrzucenia aspiryny do wanny z wodą. „Tyle tej sprawiedliwości w tym wszystkim” - stwierdził. 

Zaznaczył, że to krok w dobrym kierunku, jednak nie może się ze wszystkim zgodzić. 

„To jest tak, że rzeczywiście dawna władza, czy nitki dawnej władzy, czy postkomuna jest obecna i na uniwersytetach i wielu instytucjach i czerpie z tego korzyści, ale nie wiem czy w interesie Rzeczypospolitej jest wchodzenie w ten nurt. Czy to nie jest tak, że wtedy przestaniemy myśleć o tym co należy – nie chcę powiedzieć, że to hasło „wybierzmy przyszłość” - czy ten kierunek jest dobrym kierunkiem, ale zgadzam się, że ci którzy służyli w SB i MO, powinni dostawać mniejsze emerytury” - mówił Skowroński. 

„Pewne czynności, pewna działalność była niemoralna i państwo nie pochwala i nie chce tego nagradzać. (…) To jest sygnał dla nas wszystkich, że jest jakaś próba sprawiedliwości, szacunek sprawiedliwości” - powiedział ks. Henryk Zieliński, redaktor naczelny tygodnika „Idziemy”. 

„Na ile da się tę sprawiedliwość zaaplikować w praktyce w tej chwili, do końca się pewnie nie da, ponieważ są pewne zaniedbania w założeniach. Od razu przecież z gdy siadano do Okrągłego Stołu, to wiadomo było, że gruba kreska była wpisana w pewnych założeniach” - dodał. 

Innym wątkiem, jaki poruszono we wspólnej audycji portalu wPolityce.pl, Radia Warszawa i tygodnika „Idziemy”, była odmowa przekazania IPN-owi przez Lecha Wałęsę próbek pisma do ekspertyzy grafologicznej. 

„To jest pewna abdykacja z tej procedury wyjaśniania” – ocenił prowadzący program Michał Karnowski. 

„Wałęsa doskonale zdaje sobie sprawę tego, co by było na końcu i jaki byłby werdykt i naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy nadal w tym momencie występują niejako w obronie Lecha Wałęsy” – powiedział Zaremba. 

„Inną sprawą jest oczywiście historyczna ocena. Ale naprawdę, to nie obecna władza przyniosła papiery Kiszczaka do IPN-u, to coś co wyszło niejako przypadkiem i potwierdziło wszystkie tezy z książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka i „cisza nad tą trumną” raczej bym powiedział” - dodał. 

Redaktor naczelny tygodnika „Idziemy” porównał sytuację z Wałęsą do lustracji Bronisława Geremka. 

„Przypomina to zachowanie Bronisława Geremka, którego poproszono w czasie lustracji w 2006 roku o złożenie oświadczenia lustracyjnego i stanął ponad tym, że nie będzie tego robił. Ja bardzo boję się ludzi, którzy stoją ponad prawem, ponad narodem” - powiedział. 

ak

[fot. YouTube]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook