Jedynie prawda jest ciekawa


Zaremba: mamy prawo wyboru

29.11.2011

Kto obawia się siły Niemiec w rozchybotanej Europie, powinien opowiadać się za ściślejszą integracją Unii – wykłada Marek Beylin w "Gazecie Wyborczej". To ma być główny, ba decydujący argument w polemice ze mną.

Zanim do tej myśli dochodzi, ten główny ideolog nowego europejskiego porządku i europejskiego superrządu na Czerskiej rozprawia się ze mną jako z przedstawicielem mitycznej „prawicy”. Sprowadzanie przeciwnika do stereotypu to najpewniejsza polemiczna metoda.  Owa „prawica” złości się na Niemcy, jak Jan Rokita w samolocie Lufthansy.

Co i rusz czytam komentarze z ducha owego męczeńskiego oporu przed niemiecką nawałnicą – narzeka Beylin.

Jeśli czyta, to nie u mnie. Nie mam pretensji do Niemiec, że bronią swoich interesów. Że planują swoja strategię obecności i wpływów w Europie na lata naprzód, i że ich elity umieją wokół tych strategii zawierać kompromisy. Przeciwnie, zalecałbym podobną konsekwencję i determinację Polakom.

Jeśli napisałem o niemieckiej Europie, to przecież dlatego, że wcześniej zrobił to w „Rzeczpospolitej” Andrzej Talaga.  Zachęcając Polaków w entuzjastycznym tonie do uznania nieuchronnego: ma nim być integracja ekonomiczna, a po części i polityczna wokół Berlina. Dosłownie: "Wstąpienie do niemieckiej Europy". On w taki właśnie sposób opisuje nowy kształt Unii Europejskiej. Szczerość godna podziwu choć budząca równocześnie grozę.

Pisałem również, że dziennikarze Wyborczej zalecając de facto tę samą co Talaga kurację, nazywają ja całkiem inaczej. Nie piszą o dominacji kogokolwiek, a jedynie o głębszej integracji, wspólnym rządzie. Talaga jest szczery. Oni – nie.

Czy zarysowana przez Beylina alternatywa: albo niemiecka dominacja albo większa integracja jest prawdziwa? Jak na razie nic tego nie potwierdza. Całkiem przeciwnie: to otwarte przekazanie władzy  nad Unia w ręce duetu Sarkozy-Merkel nastąpiło nie w czasach Unii dawniejszej, luźnej, przedlizbonskiej. To konsekwencja zmian zawartych w nowym traktacie. Po części to kwestia litery nowego prawa: na przykład zmiana jednomyślnego trybu podejmowania decyzji na różne kwalifikowane większości wzmocniła pozycję państw najludniejszych pod warunkiem skonstruowania odpowiedniej koalicji. Po części zaś nowy układ sil wynika z praktyki. Wystarczyło aby przywódcy tych państw na liderów unijnej biurokracji  wykreowali osobowości delikatnie mówiąc mierne (van Rompuy, Catherine Ashton) aby system zaczął pracować wedle ich woli.

Beylin ma jednak niezawodną receptę. Skoro system pogłębionej integracji zmienił się tak łatwo w swoje przeciwieństwo, należy… jeszcze bardziej pogłębić integrację. Podobnie rozumowali kiedyś liderzy państw komunistycznych z ZSRS na czele. Gdy praktyka dowodziła fiaska deklarowanych celów i zasad socjalizmu, uznawali, że potrzeba go jeszcze więcej.

Z żadnego komentarza Beylina i innych piewców nowego projektu nie poznałem recepty na owo „prawdziwe” pogłębienie integracji przeciwstawione pogłębieniu „pozornemu” (czyli obecnemu). Jest naturalnie jeszcze wiara, ale choć przenosi ona góry, to ci autorzy jawią mi się jednak jako materialiści. Dopóki nie przedstawią mi więc dowodów, pozostanę niewiernym Tomaszem.

Ale nawet gdyby ta alternatywa była prawdziwa, nie mam wcale obowiązku poruszać się tylko w jej obrębie. Mogę odrzucać sytuację arbitralnego dyktatu kilku najsilniejszych państw, i równocześnie nie pokładać nadmiernych nadziei w dominacji nie odpowiadających przed realną opinią publiczną biurokratów z Komisji Europejskiej. I jeden i drugi mechanizm jawi mi się jako trudny do przyjęcia już choćby dlatego, że jest całkowicie sprzeczny z zasadami demokratycznego mandatu. Co dla wierzącego w siłę sprawczą elit środowiska z Czerskiej nie ma żadnego znaczenia. Ale dla mnie ma.

Za czym się więc opowiadam? Za zastanowieniem się, czy nie ma innych dróg. Na przykład w odpowiedzi na kłopoty strefy euro można powrócić do Unii Europejskiej pojmowanej przede wszystkim jako obszar wspólnego rynku, bez realizacji utopii, jaką jest próba sztucznego tworzenia politycznego narodu pod nazwą Europejczycy, Czy to oznacza, jak twierdzi Beylin, odrzucenie „wspólnej Europy”? Wcale niekoniecznie. To byłby, powtórzę, odwrót od utopii. Co to ma wspólnego z fobiami, krzykami, strachem przed nawałnicą? Marek Beylin powinien mi to wyjaśnić, ale tego nie zrobi.

Piotr Zaremba
[Fot. Gim]

Warto poczytać

  1. Orbanwiki 17.01.2018

    „Węgrzy przyjęli 1300 uchodźców i deklarują gotowość przyjmowania kolejnych”. Orban oszukał Polaków?

    Lewicowo-liberalne media sugerują, iż zostaliśmy "zdradzeni” przez naszych bratanków.

  2. 1270ragazetawyborczakuczok 11.01.2018

    Maski Opadły. Gazeta Wyborcza piórem swojego publicysty otwarcie obraża 90 proc. Polaków

    - W żadną pracę z psychologiem nie uwierzę, dopóki to nerwowe "Wymię ojca" będzie poprzedzało każdy dojazd do progu – pisze w swoim artykule dla portalu „Gazety Wyborczej” Wojciech Kuczok, pisarz i publicysta gazety.

  3. nowacka10012018 10.01.2018

    Barbara Nowacka mówi, że zabijanie dzieci do 12 tygodnia ich życia to „europejski standard”

    – Nasza ustawa przywraca normalność. Dostęp do edukacji seksualnej, antykoncepcji, opieki medycznej, a także bezpiecznej i legalnej aborcji – to nie jest nic nadzwyczajnego, to europejskie standardy.

  4. pejzaz09012017 09.01.2018

    Pejzaż z upadkiem Ikara, czyli co zmienia rekonstrukcja rządu?

    Po rekonstrukcji rządu część prawej strony rozpacza i lamentuje w sieciach społecznościowych, niektóre koterie zdążyły już nawet wskazać, iż prezydent Andrzej Duda stoi po tej stronie, po której "stało ZOMO".

  5. 1270chinczxykias 28.12.2017

    Cejrowski: To najbardziej morderczy kraj na kuli ziemskiej. Masowy zbrodniarz

    - Chiny, to najbardziej morderczy kraj na kuli ziemskiej. Tam przymusowo morduje się poczęte dzieci, jeżeli to jest drugie dziecko

  6. Tusk24112017 14.12.2017

    Nowa rola dla Tuska

    Zawsze powtarzałem, że polskie kino odniosło potężną stratę gdy Donald Tusk zdecydował się po 89 roku dążyć do kariery politycznej aniżeli filmowej.

  7. zosia05122017 05.12.2017

    Zdążyć z pomocą chorej dziewczynce. Wspieramy akcję #stawiamyzosienanogi

    Według większości specjalistów schorzenie miało sprawić, że dziewczynka nigdy nie będzie chodzić. Nigdy nie będzie samodzielna. A jednak pojawiła się nadzieja.

  8. 1270antypisa2 01.12.2017

    To się nazywa Targowica – przeciwnicy PiS od lat piszą donosy na Polskę do Europarlamentu.

    Jeden z twitterowych profili demaskujących działania opozycji opublikował listy, jakie obywatele Polski już kilka lat temu przesyłali do Parlamentu Europejskiego skarżąc się na łamanie demokracji w Polsce

CS151fotMINI

Czas Stefczyka 151/2018

PDF (5,47 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook