Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zaremba: ziobryści mają plan

20.11.2011

Ziobryści mają plan. Ale nie wszystko zależy od nich.

 

Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski i Tadeusz Cymański pożegnali się ostatecznie z PiS. Można twierdzić, że Jarosław Kaczyński nie zrobił wszystkiego aby ich zatrzymać. Ale też można było odnieść wrażenie, że Ziobro podjął pod wpływem Kurskiego decyzję o budowaniu własnej formacji już kilka tygodni temu, choć kokietuje dziś, że nie ma ani nazwy, ani statutu, ani logo.

Gra mogła pójść co najwyżej o odciągnięcie od nich Cymańskiego czy grupy posłów na polski Sejm. Tu rzeczywiście politycy PiS nie zrobili wszystkiego.

Plan Kurskiego jest znany – on sam opowiada o nim dość otwarcie kolegom z europarlamentu. Mała frekwencja i kiepska konkurencja ze strony PiS, który wystawi zapewne wysłużonych i niezbyt mocnych kandydatów, ma umożliwić przekroczenie bariery pięcioprocentowej w kolejnych wyborach do europarlamentu w roku 2014. Kurskiemu zależy na wystawieniu najbardziej znanych nazwisk – stąd gotowość do zaproszenia na listy znanych postaci z PJN, z Pawłem Kowalem na czele. Ale ten element planu może się okazać wątpliwy. Bo Ziobro i Kurski nie chcą łączenia się z nimi na partnerskich zasadach, a przyjęcie do własnego ugrupowania.

Dalszym ciągiem scenariusza mają być wybory prezydenckie w czerwcu 2015. Ziobro po świeżym sukcesie w wyborach europejskich, może dorównać, albo lekko przegonić Jarosława Kaczyńskiego. Żaden nie wygra, możliwe, że żaden nie wejdzie do drugiej tury. Ale Ziobro pokaże swoją siłę. I w kilka miesięcy później ma być już równorzędnym konkurentem PiS w wyborach parlamentarnych.

Proste, ale czy możliwe do wykonania? PJN celował w grupę wyborców między PiS i PO – tym którzy poparli Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich, ale już nie poparli PiS w wyborach samorządowych. Była to grupa realna. Ziobro ma na razie pomysł na walkę o tych samych wyborców, którzy popierają dziś partię Kaczyńskiego. Widać to było po sejmowej debacie nad expose Tuska. Beata Kempa poruszyła te same wątki co Kaczyński: zagrożenia związane z euro i pakietem klimatycznym, porażka w dziedzinie edukacji itd. Mówiła o nich co ważniejsze tym samym językiem. Takie zderzenie grozi licytacją prawicowym radykalizmem. Ale bardzo utrudnia Ziobrze sytuację: bo to Kaczyński jest naturalnym liderem tego sposobu myślenia. On musi przekonać, że „zrobiłby to samo, tylko lepiej”.

Są i inne wątpliwości. Centrum debaty będzie jednak Sejm. Trudno będzie więc uczestniczyć w niej na równych zasadach europosłom. Prawicowe media nie poparły jednak Ziobry. Na przykład ojciec Rydzyk postanowił najwyraźniej zachować neutralność. A to nie wystarczy nowemu ugrupowaniu. Znaczenie ma też przewaga organizacyjna i finansowa wspieranego z budżetu pisowskiego kolosa. Nie jest też pewne, czy Ziobro i Kurski są gotowi do wieloletniej ciężkiej pracy. Na razie ruszają w Polskę przekonywać do siebie wyborców. Nie będzie im łatwo, zwłaszcza że przylgnęła do nich etykieta rozbijaczy jedności. Na spotkaniach z „prawicowym ludem” czekają ich trudne pytania.


Piotr Zaremba


[Fot. PAP/Tomasz Gzell]



CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook