Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Żakowski w gorączce: PiS niszczy demokrację

30.12.2015

"Rządząca większość jest mała... To zwiększa możliwość rozłamu i nowych wyborów".

Jacek Żakowski wciąż nie może się otrząsnąć po ostatnich wyborach w Polsce. Jednak zdaje się, że jest z nim coraz gorzej. Obencie zapowiada... wcześniejsze wybory i rozłam w PiS-ie.

"Trzęsienie ziemi już było. Teraz napięcie będzie szybko rosło. Bo scenariusz dla świata od siedmiu lat pisze siedzący na chmurce Alfred Hitchcock. A Polska właśnie dołączyła do trendu wyznaczanego przez mistrza horroru" - zaczyna swój tekst dla wp.pl publicysta "Polityki".

I skupia się na tym, że świat nie jest już taki sam. Podsumowanie wydarzeń 2015 roku kończy w ten sposób: "Musimy pogodzić się z tym, że wszystko, co znamy, jest bezpowrotnie minioną przeszłością. Czyli: tamtego świata nie ma i już go nie będzie. Żadna rekonstrukcja nie wchodzi w rachubę. Trzeba ten fakt przyjąć do wiadomości i zacząć myśleć, co dalej. Ale chwilowo chyba przekracza to nasze możliwości. To znaczy, myśleć można, a nawet trudno się od tego powstrzymać, gdy coraz groźniej wisi nad nami pytanie, co dalej, ale jest mała szansa, że uda nam się coś sensownego wymyślić. Jedyne, na co chwilowo nas stać i co nie jest oczywiście głupie, to próba utrzymania względnej równowagi i serfowania na szalejących falach wielorakich globalnych procesów, których nie rozumiemy, a może nawet nie zauważamy" - pisze Żakowski.

Dodaje również swoje przemyślenia o roku 2016. "Po pierwsze trzęsienie ziemi będzie trwało. Czyli kolejne krytycznie słabsze, bardziej delikatne punkty rzeczywistości będą się waliły" - tłumaczy.

I przechodzi do opisu tego, co dzieje się w Polsce. "Polska jest dobrym przykładem. Wstrząsy Interregnum sprawiają, że kruszy się młoda demokracja, której postawiony zaledwie ćwierć wieku temu szkielet instytucjonalny nie zdążył obrosnąć mięśniami społecznej tkanki - tradycji, zakorzenionych zwyczajów, dobrych praktyk i powszechnie oczywistych standardów. Dalej, na Wschodzie stało się to szybciej. Bo tam demokratyczna tkanka była jeszcze słabsza. Na Zachodzie, gdzie ta tkanka zdążyła się przez wieki lub długie dekady wytworzyć, wstrząsy są takie same, napięcia podobne, ale konstrukcja się trzyma. Co nie znaczy, że może przetrwać bez zmian" - uderza w absurdalne tony straszenia nową władzą Żakowski.

Dodaje, że "zniszczenia mają jednak nie tylko lokalny charakter". "Unia Europejska ma podobne problemy, jak Polska. Szkielet też jest młody i społecznie nagi. Dobrze trzyma się tylko tam, gdzie podtrzymuje go wielowiekowa tradycja, czyli głównie na obszarze Hanzy - Niemiec, Danii, Holandii i Belgii. Wszędzie indziej mniej czy bardziej się kruszy" - pisze Żakowski. Czyżby sugerował, że powinniśmy się uczyć od mądrzejszych? Zapomniał, że to Polska na jedną z najdłuższych tradycji demokratycznych w historii?

"To nie znaczy, że polska demokracja upadnie, a Unia się rozpadnie. Instytucjonalne szkielety się w większości uratują. (...) Przyszły rok będzie jeszcze zapewne czasem przyspieszonej destrukcji i wyłaniania się aktorów nowego porządku. W Polsce PiS będzie dalej atakował instytucje polskiej liberalnej demokracji. Po Trybunale zaatakuje prokuraturę, media, sądy. Będzie w tej walce używał wszelkich dostępnych środków. Ale też będzie napotykał coraz większy opór. Przede wszystkim ze strony nowych politycznych aktorów. Pierwszym z nich jest KOD. Następni zaczną się wyłaniać. W miarę postępującej destrukcji obecnego porządku, zaczną się formować koncepcje tego, co ma go zastąpić. Koncepcja PiS jest już z grubsza znana, ale wiadomo, że zostanie zmieciona, gdy tylko PiS przegra wybory. Przyszli zwycięzcy zaczną rządy od zaorania całej PiS-owskiej spuścizny" - marzy Żakowski.

I już zapowiada... tąpnięcia w obozie władzy. "Od tego, jaki będzie kształt nowej politycznej oferty, zależy jak długo będą trwały rządy PiS. Stawką jest nie tylko słabsza lub silniejsza mobilizacja przeciwników obecnej władzy, ale też linie ewentualnych pęknięć wewnątrz rządzącego obozu. Czy do nich dojdzie, nikt nie wie, ale rządząca większość jest tak mała, że każdy jej uczestnik musi czuć osobistą odpowiedzialność za to, co się dzieje. To zwiększa prawdopodobieństwo rozłamu i wcześniejszych wyborów" - przekonuje Żakowski. Zdaje się, że ma nadzieję na problemy w obozie władzy.

Żakowski snuje również wizję odwrócenia się Zachodu od Polski i coraz większej presji ze strony UE. "Nie wiem, czy Jarosław Kaczyński cofnie się wobec takiego ryzyka. Nie jest nawet pewne, że je potraktuje poważnie, bo nikt nam raczej nie będzie stawiał ultimatum. Proces będzie raczej bezgłośny i bezwonny - jak zatrucie czadem. Aż któregoś dnia obudzimy się w całkiem innym miejscu tego świata. A konkretnie wiele kilometrów na wschód od miejsca, gdzie teraz jesteśmy" - straszy Żakowski.


I snuje wizje przyszłości: "Dużo dalej sprawy w roku 2016 najprawdopodobniej nie zajdą i pewnie za rok będziemy się zastanawiali, co kolejne wstrząsy przyniosą Polsce i światu w 2017 r. Większość polskich instytucji publicznych będzie już zapewne zniszczona i przerobiona na ręczne sterowanie. Unia i NATO będą dalej od Polski. Gospodarka zacznie odczuwać ciężar nowej władzy, społeczeństwo będzie w dużo większym stopniu zmobilizowane, ale do finału zapewne będzie jeszcze daleko. Może nie trzy lata, ale rok czy dwa na pewno" - przekonuje Żakowski.

Zdaje się, że nowa rzeczywistość polityczna nie służy Żakowskiemu. Ale cóż się dziwić. Czas fruktów za pisanie przyjaźnie o władzy PO-PSL i apele "Tusku musisz" niechybnie się kończy...

ez
[Fot. Youtube.pl]
CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook