Jedynie prawda jest ciekawa

Żakowski usprawiedliwia Kijowskiego

28.12.2015

"Jeżeli człowiek decyduje się zapłacić ogromną cenę, by zrobić coś dla kraju jak pan Kijowski, to tym bardziej należy mu się szacunek i uznanie!" - mówi Jacek Żakowski w "Super Expressie".

Jacek Żakowski w sposób zupełnie kuriozalny próbuje tłumaczyć Mateusza Kijowskiego, lidera KOD, który nie płaci alimentów na swoje dzieci, bowiem rzucił dobrze płatną pracę w PZPN i skupił się na działalności KOD-u. Żakowski niczym lew broni Kijowskiego.

"Zarabia pan nieźle. I gdyby panu zasądzono 3 tysiące zł alimentów, to nie miałby pan problemów z wywiązywaniem się z nich co miesiąc?" - rzuca pytanie do dziennikarza "Super Expressu". Na uwagę, że dziennikarz nie rzucałby pracy, gdyby miał płacić alimenty na dzieci, Żakowski brnie w obronę lidera KOD-u. "Rozumiem, że jak KOD się zarejestruje, to jako lider wielkiego ruchu społecznego będzie tam miał pensję, która pozwoli mu płacić alimenty i działać. To by było normalne. Powiem jednak brutalnie: w Polsce od pokoleń mężczyźni zostawiają kobiety z dziećmi i idą na wojnę. Są takie sytuacje, jak Wałęsy..." - tłumaczy Żakowski.

Na uwagę, że "to gruba przesada!" dziennikarz "Polityki" dziwi się. "Dlaczego przesada? To jest złe, ale nie ma ratunku. Jak jest sytuacja, którą oceniamy jako wyższą konieczność, np. obrony demokracji albo wolności, to rodzina cierpi! I jeżeli człowiek decyduje się zapłacić tak ogromną cenę, by zrobić coś dla kraju jak pan Kijowski, to tym bardziej należy mu się szacunek i uznanie!" - mówi Żakowski. Czy w ten sposób usprawiedliwia niepłacenie alimentów i szkodzenie własnym dzieciom?

"Cmentarze wojenne pełne są grobów bohaterów, których dzieci zapłaciły cenę. Więc dla mnie te ckliwe kawałeczki o dzieciach, które pan teraz sprzedaje, są kompletnie nieprzekonujące. Jak moje pokolenie za Solidarności siedziało w więzieniach albo pokolenie powstańców tracących życie, to dzieci też płaciły cenę" - tłumaczy Żakowski. Jak widać czuje, że w Polsce wróciła komuna.

"Dzieci zawsze płacą za zobowiązania rodziców. Czasami to są zobowiązania wobec kraju. Płacą dzieci opozycjonistów, premierów, ministrów, ale też działaczy. Także takich, którzy angażują się w ruch, który walczy, żeby ich kraj nie wyglądał jak Białoruś. Walczą o ich lepszą przyszłość, by kraj, w którym będą dorosłe, był lepszy" - tłumaczy Kijowskiego Żakowski.

I usprawiedliwia go jak może. "Sprawa obecnego zaangażowania pana Kijowskiego w KOD jest tu mało istotna. Poważna jest sprawa zaległych alimentów, a to już kwestia systemowa. Polska ma z tym problem. System nie uwzględnia elastyczności zmian na rynku pracy. Tego, że duża część Polaków ma pewne dochody, ale może je stracić. I to był przypadek pana Kijowskiego. Płacił mniej, niż zasądzono, gdyż nie mógł się wywiązać" - zaznaczał.


Jak widać dla lewicy nawet takie sprawy, jak utrzymywanie dzieci są nieważne. Gdy trzeba "bronić demokracji" przyzwoitość, prawo i zasady nie są ważne. I Żakowskiemu to nie przeszkadza...

ez
[Fot. Youtube.pl]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook