Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Za 4 lata Polska też będzie w budowie

19.10.2011

Najpierw było demonstracyjne mianowanie się przez samego Tuska na przyszłego premiera i przywołaniu go do porządku przez Prezydenta Komorowskiego.

Premier Tusk nie tylko powierzył sobie sam, misję tworzenia nowego rządu ale także w wywiadzie udzielonym „Polityce” poinformował prezydenta, że chce go utworzyć w dotychczasowym składzie.

Dopiero po awanturze na spotkaniu u prezydenta, premier został zmuszony do stwierdzenia, że skoryguje swój poprzedni pomysł tym, że trzech starych ministrów nie zaproponuje do nowego składu, a pracami resortów zdrowia, edukacji i infrastruktury będą kierowali dotychczasowi wiceministrowie, odpowiednio Jakub Szulc, Krystyna Szumilas i Tadeusz Jarmuziewicz.

Mimo tych ustępstw, to co zrobił w sprawie powołania nowego rządu Premier Tusk jest wręcz policzkiem dla Prezydenta i nie ulega już wątpliwości, że od tego momentu pomiędzy nim, a Komorowskim rozpoczyna się okres „szorstkiej przyjaźni”.

Kolejną decyzją, która ma pokazać jego wielkość jest „dożynanie” Marszałka Schetyny i to publicznie.

Już w powyborczą środę Tusk na zarządzie Platformy przeforsował kandydaturę dotychczasowej minister zdrowia Ewy Kopacz na Marszałka Sejmu z szokującym uzasadnieniem, że nie odda władzy nikomu, kto mógłby mu szkodzić jako Premierowi.

W ten sposób publicznie Tusk postawił tezę, że dotychczasowy Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna szkodził jego premierowskiej władzy i w tej sytuacji jedynym miejscem gdzie może go jeszcze tolerować może być stanowisko ministerialne ale raczej bez funkcji wicepremiera.

Po paru dniach milczenia Marszałek Schetyna na wczorajszym briefingu prasowym wygłosił niezborne oświadczenie w którym z jednej strony stwierdził, „że chce chronić premiera”, a z drugiej, że "wyjeżdża na parę dni i czeka na propozycje premiera i program”.

Przy tej już jawnej wojnie na górze Tuska z Komorowskim i ze Schetyną trwa zadziwiająca cisza dotycząca zamierzeń nowego rządu na najbliższe 4 lata.

Ba nikt z rządzących nie powiedział ani słowa o tym co trzeba zrobić prawie natychmiast czyli na temat nowych propozycji budżetowych na rok 2012.

Rząd Tuska zgodnie z Konstytucją złożył do laski marszałkowskiej projekt budżetu na 2012 rok do 30 września ale jest to projekt z maja tego roku w dużej mierze już nieaktualny. Mówi o tym nie tylko opozycja ale także nawet przychylni rządowi ekonomiści.

W świetle tego co dzieje się w Europie, a szczególnie w strefie euro jest już chyba jasne, ze trudno liczyć w następnym roku na 4% wzrost PKB (większość ekspertów prognozuje najwyżej 2-3%), blisko 10% wzrost wpływów podatkowych, bezrobocie poniżej 10% i 2% inflację, a więc podstawowe dane makroekonomiczne na których oparta jest konstrukcja budżetu.

Gołym okiem widać, ze do urealnienia budżetu brakuje przynajmniej 40-50 mld zł i w autopoprawce rząd powinien wskazać gdzie chce je znaleźć. A o autopoprawce budżetowej, która tak naprawdę będzie nowym projektem budżetu, nic na razie nie słychać.

Są i inne wyzwania, do których nowy rząd będzie musiał ustosunkować się prawie natychmiast.

Sprawa składki na ubezpieczenia zdrowotne rolników (jeżeli do lutego 2012 nie zostanie uchwalona ustawa w tej sprawie rolnicy będą musieli płacić składkę sami, inaczej będą bez ubezpieczenia zdrowotnego) czy działania jakie podejmie rząd jeżeli dług publiczny przekroczy na koniec 2011 roku poziom 55% PKB (a wszystko wskazuje na to, że przekroczy ze względu na wyraźną dewaluację złotego i aż ¼ naszego długu publicznego, który jest wyrażony w walutach obcych).

W tej sytuacji trudno już nawet wspominać o planie na cały 4-letni okres rządzenia. Wszystko wskazuje na to, że to rządzenie może wyglądać tak jak zostało opisane w kabaretowym powyborczym orędziu premiera Tuska, „Polska jest w budowie i za 4 lata też będzie”.

Niezalezna.pl/Zbigniew Kuźmiuk

[fot.platforma.org]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook