Jedynie prawda jest ciekawa


„Wyzwolenie” od historii i tożsamości 1945-2012

23.03.2012

Biało-czerwony sztandar zatknęli 28 marca 1945 żołnierze Wojska Polskiego na gdańskim Dworze Artusa. Polska wychodziła z II wojny światowej w okrojonym terytorium, z narzuconym wrogim nam systemem politycznym.

Rok 1945 -  wyzwolenie czy nowa okupacja? Wyzwolenie do kolejnej niewoli­?

Jak opisać to historyczne wydarzenie? Nazwać wyzwoleniem wyparcie jednego reżimu i zastąpienie go innym wrogim systemem nie sposób. Może więc w marcu 1945 r. miało miejsce zdobycie Gdańska? To raczej źle się kojarzy.  By ocenić to, co działo się po 1945 r. i dokonać oceny trzeba mieć wiedzę. Tymczasem w imię tworzenia „nowego człowieka”, by nie dochodziło do rozterek i kłopotów z polityczną i historyczną oceną, ze szkół ruguje się lekcje historii. I to mimo, że zarówno prezydent RP jak i premier to historycy. Głównie zresztą ludzie tej profesji stanowili trzon opozycji demokratycznej lat 70.   „Zatruta humanistyka” – jak opisał ją przed 25 laty Bogdan Cywiński – triumfuje. Program szkolny ma więc ułatwić stworzenie nowego „homo europeicus”? Bez historii, bez państwowej myśli, bez tożsamości, niczym mityczny proletariusz, który według Karola Marksa – nie ma ojczyzny. Zatomizowaną społecznością, pozbawioną tożsamości łatwo manipulować i rozgrywać. 

- Die Arbeiter haben kein Vaterland – obwieszczał „Manifest komunistyczny”.  Nowego „człowieka” nie będzie drażniła np. budowa pomnika wystawionego bolszewickim najeźdźcom, poległym w bitwie pod Ossowem w 1920 r. i ich bagnety wymierzone w Warszawę.

Na fenomen „wyzwolenia” nakłada się dramat żołnierzy Wojska Polskiego.

Polscy żołnierze, często z przeszłością konspiracyjną, walczący u boku Armii Czerwonej mieli wybór – dywizje LWP lub obóz. Nie oni odpowiadają za polityczne rozdania dokonywane ponad ich głowami. Dzięki ich ofierze uzyskaliśmy zwarte terytorium i tereny cywilizacyjnie dobrze rozwinięte na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej. Zgodnie zresztą z postulatami wysuwanymi m.in. przez narodową demokrację. Po „wyzwoleniu” ci z AK-owską przeszłością trafili też do więzień Informacji Wojskowej. To z „kontrrazwietką” współpracował Wojciech Jaruzelski, towarzysz „Wolski”, późniejszy generał, dla wielu „bohater”. Dowództwo nad WP Stalin powierzył szefowi MON Konstantemu Rokossowskiemu,  marszałkowi  LWP i armii sowieckiej, a kluczowe miejsca w kadrze oficerskiej Informacji Wojskowej pełnili Antoni Skulbaszewskij i Dymitr Wozniesienskij. Nad czystością ideologiczną wojska czuwał gen. Kazimierz Witaszewski, ówczesny Szef Głównego Zarządu Politycznego WP.

W efekcie „wyzwolenia”  Polska utraciła połowę swego terytorium - województwa wschodnie z Wilnem, Grodnem, Pińskiem, Brześciem, Łuckiem, Stanisławowem, Tarnopolem, Lwowem. Rekompensata nie była pełna. I co bardzo bolesne – znaleźliśmy się w sowieckiej strefie wpływów, za „żelazną kurtyną”. Rozpoczął się czas terroru.

Wyzwoliła Polskę armia, która pięć lat wcześniej dokonała agresji 17 września 1939 roku i wymordowała polskich oficerów w Katyniu i Charkowie. Armia Czerwona, wyzwalająca Gdańsk i towarzyszące jej ślad w ślad formacje NKWD, to ta sama armia,  która rozstrzeliwała polskich oficerów w podsmoleńskich i charkowskich lasach.   Najpierw armia ta „wyzwoliła” po 17 września 1939 roku wschodnie województwa Rzeczpospolitej spod władzy jaśniepańskiej Polski, jak mawiał W. Mołotow – tego bękarta Traktatu Wersalskiego, podzielonej wspólnie z Niemcami Hitlera. Cztery lata później zaczęła wyzwalać inne kraje. Przeciwko temu wyzwoleniu bronili się Węgrzy, Rumuni, Litwini, Łotysze oraz milion obywateli Związku Sowieckiego, z rozpaczy walczący po stronie Hitlera. 

W kwietniu przypada kolejna rocznica skazanej w PRL na zapomnienie zbrodni, katyńskiej, która obarcza nie tylko reżim ZSRS, ale też zachodnich aliantów, chcących o niej - politycznie i historycznie – zapomnieć.

Katyń, na który nałożony był zapis cenzorski w myśl zdefiniowanej przez Georga Orwella zasady „kto panuje nad teraźniejszością, panuje nad przeszłością” stał się symbolem Golgoty Wschodu. Hitlerowskie Niemcy realizowały swoje cele w Polsce głosząc hasła wyższości rasowej, zaś władza radziecka, odwołując się do frazeologii marksistowskiej i rewolucyjnych i „przemyśleń” Lenina i Stalina.  

Nie było to wyzwolenie dla tysięcy żołnierzy, za którymi znowu zatrzasnęły się drzwi katowni opuszczonych przez nazistów. Nie było to wyzwolenie dla żołnierzy Polski Podziemnej, przed którymi otworzyły się bramy Majdanka i obozy pracy w Nowinach i Jaworznie. Nie było to też wyzwolenie dla żołnierzy Armii generała  Andersa, przed którymi na lata komunistyczne władze zamknęły granice ojczyzny, wracali bowiem nie z tej strony.

Ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski odbierając przed dwunastu laty tytuł honorowego obywatela Gdyni stwierdził:

- Nasz wysiłek zbrojny nie zaważył na decyzji sprzymierzonych, którzy zgotowali nam los sowieckiego wasala. Wbrew układom jałtańskim i obcej przemocy kontynuowaliśmy walkę o Polskę wolną , demokratyczną i sprawiedliwą.

To, że „wyzwolenie” nadejdzie od wschodu stało się jasne w 1943 r. Polska miałaby szansę na samostanowienie tylko w jednym przypadku – zwycięstwa Hitlera nad państwem Stalina i jego ostatecznej klęski w starciu z aliantami zachodnimi. Inaczej ten historyczny rebus, w sytuacji ugody z dyktatorem na Kremlu, nie miał szans na wygenerowanie wolnej Polski. W 1943 r. Armia Czerwona odniosła największe zwycięstwa, przejmując inicjatywę na froncie wschodnim.  2 lutego 1943 r. poddała się VI Armia feldmarszałka Friedricha Paulusa. Niemcy po przegranej bitwie na Łuku Kurskim, największej bitwy pancernej w historii świata, definitywnie oddali inicjatywę Armii Czerwonej. 

Konferencje w Teheranie, tzw. "Wielkiej Trójki", prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta, premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla i generalissimusa Józefa Stalina była preludium do tworzenia powojennego porządku w Europie. 3 stycznia 1944 r. Armia Czerwona przekracza granicę polsko-sowiecką, wyznaczoną Traktatem Ryskim.

Dowództwo Armii Krajowej przystąpiło do planu  "Burza".  AK, wspólnie z żołnierzami sowieckimi, miała prowadzić walkę z nazistowskimi siłami,  a cywilne władze Państwa Podziemnego miały występować jako gospodarze terenu.  NKWD dawało jednak żołnierzom AK alternatywę, czyli wstąpienie do armii gen. Berlinga, śmierć lub zsyłka. Tak działo się na Ziemi Wileńskiej, Podlasiu, Wołyniu i Lubelszczyźnie.  W lipcu 1945 r. wojska radzieckie  dotarły nad Wisłę czekając na koniec tragedii Powstania Warszawskiego. Armia Czerwona w tym czasie wkracza do Rumunii, Bułgarii, i na Węgry, tworząc fakty dokonane i sowiecką strefę wpływów.   

O losach Europy zdecydowały trzy imperia na konferencji w Jałcie w lutym 1945 r. Sowieccy żołnierze, paląc po zdobyciu miasto w marcu 1945 r. dobrze więc wiedzieli, że „Danzig” –   przypadnie Polsce. Mimo to kontynuowali dzieło zniszczenia miasta, plądrując i paląc to, co ocalało w trakcie działań wojennych, traktując Gdańsk jako germański trofiejnyj gorod. A Gdańszczanki najczęściej słyszały słowa Frau komm! Tak też zachowywali się w setkach innych miast miasteczek i wsi od Królewca, Nammensdorf, po Budapeszt i Berlin.

Polska uzyskała zwarte niemal jednolite narodowo terytorium, ale okupiła to utratą suwerenności na blisko pół wieku, w imię idei wyrażonej w zdaniu Władysława Gomułki: "Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy".  Po „wyzwoleniu” dla legalizacji systemu trzeba było jeszcze sfałszowanego referendum z 30 czerwca 1946., które  przebiegło w napiętej atmosferze i fałszerstw przy wydajnej  pomocy  oficerów NKWD pod dowództwem Arona Pałkina. Utopię odrzucili sami robotnicy i chłopi. Opór zbrojny lat 1944-56 przeciwko komunistycznemu zniewoleniu miał chłopski charakter. W oddziałach leśnych walczyli synowie głownie z chłopskich rodzin.

To  bunty robotnicze przewróciły tamten system fikcji: Gdańsk w1970, 1980 i 1988, także Szczecin, Nowa Huta, będąca w zamierzeniach robotniczą przeciwwagą Krakowa, która stała się widownią starać o krzyż w 1961 r. i buntów w czasie stanu wojennego.

Nie zawdzięczamy naszych Ziem Zachodnich dobremu sercu Stalina i komunistów (KPP w latach 1919-20 m.in. optowała za pozostawieniem Śląska granicach Niemiec i w rękach niemieckiego proletariatu, by nie dostał się on tylko reakcyjnej, „białej” Polski). Towarzysz „Soso” chciał przez to trzymać w szachu Polskę, dając do zrozumienia, że Moskwa  oraz wierność i przyjaźń sojusznicza Polski i Związku Sowieckiego są gwarantem granicy zachodniej. Również tej z enklawą królewiecką, wykreśloną ręką Stalina od linijki, niczym granice pokolonialnych państw afrykańskich.

Na gruzach hanzeatyckiego Gdańska nowa władza chciała stworzyć modelowe miasto proletariackie. Na szczęście nie stanęła tu „mała lecz gustowna” replika warszawskiego Pałacu im Józefa Stalina, pieczęć komunizmu w środku Europy.   

Przed dwoma laty IPN wydał komiks o wymownym tytule „Wyzwolenie? 1945” o losach Jana Tabortowskiego „Bruzdy”, Mariana Bernaciaka „Orlika” oraz Franciszka Przysiężniaka „Ojca Jana”. Władze Polski ludowej starały się pogrzebać pamięć o bojownikach walczących do ostatniego naboju z sowieckim zniewoleniem i komunistyczną władzą. Prawdziwi bohaterowie i pseudonimy „Łupaszki”, „Orlika”, „Zapory”, „Ognia”, „Roja”, „Warszyca” czy „Ojca Jana”   są już w świadomości Polaków. Mimo to pokutuje przeświadczenie, że wojna i okupacja zakończyły się w Polsce w maju 1945 r. wraz z „wyzwoleniem” kraju przez Armię Czerwoną i upadkiem Berlina.

Historia jest kluczem do politycznej oceny i dokonania wyboru.  Znając prawdę o „wyzwoleniu” trudno przyznać rację np. obrońcom PZPR i generała Jaruzelskiego, który przez lata tłumaczy swoja uległą wobec Moskwy postawę w sposób, który Leszek Kołakowski spuentował: „Będę łagodniejszym katem”.  Podjęta w obronie historii głodówka dawnych opozycjonistów z lat PRL w krakowskim kościele o.o. Salezjanów jest dramatycznym wołaniem o to, by młodzi Polacy wiedzieli czym było to „wyzwolenie”, czym była PRL i jakich wyborów powinni dokonywać znając swoją przeszłość i miejsce w historii. A tego wyboru im rząd odmawia manipulując przy nauczaniu historii w szkołach.

Artur S. Górski 

[fot.wikipedia.org]
 
 
   

Warto poczytać

  1. dawid-winiarski-22072018 22.07.2018

    Cudowne uzdrowienie czy symulacja? Co tak naprawdę się stało nowemu męczennikowi opozycji

    Ostatnie posiedzenie Sejmu wzbudziło spore zainteresowanie opinii publicznej

  2. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  3. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  4. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  5. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  6. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  7. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook