Jedynie prawda jest ciekawa

Wywiad Stefczyk.info Szymański o szczycie UE

07.12.2011

Niemcy i Francja zapowiedziały, że zaproponują wspólną inicjatywę zmian w traktatach Unii Europejskiej. Swoją propozycję mają zaprezentować na rozpoczynającym się w czwartek szczycie UE. O propozycjach zmian, szansach na wyjście Unii z kryzysu oraz sytuacji Polski portal Stefczyk.info rozmawia z europosłem PiS Konradem Szymańskim.

Stefczyk.info: Francja i Niemcy zapowiedziały, że podczas najbliższego szczytu UE zaproponują zmiany w traktatach unijnych. Jak Pan ocenia szanse na ich prowadzenie?

Konrad Szymański, europoseł PiS: Pomysły zmian, które docierają do opinii publicznej, nie są niczym nowym. To powtórzenie zapisów z Traktatu z Maastricht oraz wzmocnienie egzekucji zobowiązań zapisanych już w sześciopaku. Nie widzę więc powodu, by zapowiedź zmian traktować jako coś przełomowego. No chyba, że w ramach pakietu zmian będzie jeszcze coś, o czym opinia publiczna na razie nie wie. Jeśli chodzi tylko o propozycje znane publicznie, nie sądzę, żeby był jakikolwiek opór przeciwko ich przyjęciu. Państwa już zgodziły się na te rozwiązania, tyle że nie w prawie traktatowym.

W Pana ocenie możliwe, że chodzi tylko o powtórzenie starych zapisów? Zapowiedzi są przedstawiane niemal jak rewolucja

Nową jakością w propozycji, o której się mówi publicznie, jest mechanizm nakładania sankcji na tych, którzy łamią zasady oszczędnego budżetowania. To jest pewna nowość, choć mamy podobny mechanizm w sześciopaku. W mojej ocenie to rzeczywiście może być całość propozycji niemiecko-francuskiej. Bowiem między Paryżem a Berlinem występują dość poważne różnice zdań ws. sposobu, w jaki należy reagować na kryzys. Propozycje, o których mówimy, nie są pomysłem na wyjście z obecnego kryzysu. One mają raczej pomóc krajom uchronić się w przyszłości przed problemami.

Co dziś jest najpilniejsze?

Dziś należy dokonać spłaty zadłużenia oraz wzbudzić wzrost gospodarczy. W tej sprawie tymczasem niemiecko-francuski protokół milczy.

Jak Pan ocenia szanse wejścia w życie jakichkolwiek propozycji skoro między Niemcami i Francją występują różnice zdań?

Jeśli rzeczywiście propozycja jest wąska, to sądzę, że zostanie przyjęta bez problemu. Może się jedynie okazać, że nie wszyscy przystąpią do Traktatu. Berlin i Paryż mówią, że on jest dla wszystkich, a jeśli ktoś nie chce, to nie ma problemu. Nawet część państw strefy euro może go nie przyjąć. Francja zgłaszała już propozycje, by nowe rozwiązania traktatowe przyjąć w gronie sześciu państw, które mają najwyższą wiarygodność kredytową.

Mamy do czynienia z budowaniem Europy kolejnych kręgów?

Europa od początku byłą podzielona na kręgi. Strefa euro była kręgiem o znacznie większym stopniu integracji i współpracy. Strefa Schengen to również inny krąg. Ja nie rozumiem fetyszu różnych prędkości. Przecież tu nie chodzi o to, żeby prędkość w całej UE była jedna. Chodzi o to, żeby Polska mogła się dobrze rozwijać, żeby nasza gospodarka mogła się rozwijać efektywnie. To nie zależy od tego, czy będzie jedna czy siedem prędkości w Unii.

Mówił Pan, że obecne propozycje zmian to nie są pomysły na wyjście z bieżącego kryzysu. Ktoś ma w Unii receptę na rozwiązanie obecnych problemów?

Pomysłów jest wiele, jednak wszystkie mają sporą wadę. Nie ma dziś bowiem zgody co do tego, w jakich proporcjach i kto ma zapłacić za dług, który jest „na stole”. Z nim trzeba sobie jakoś poradzić, bo od niego się nie ucieknie. Państwa północy mówią już oficjalnie, że nie chcą wkładać pieniędzy do worka bez dna. To podstawowy problem. Oczywiście on może zostać pokonany, jeśli państwa te, szczególnie Niemcy, uzyskają jakąś gratyfikację, czy odpłatę, w postaci większej władzy w UE. Jednak i tu możliwości są ograniczone.

Drugim problemem, o którym się w ogóle nie mówi, jest sprawa zdolności pobudzenia wzrostu gospodarczego. Kluczowym problemem dot. zadłużenia państw jest sprawa ich wzrostu właśnie. One nie są w stanie go produkować. Dlatego nie mogą spłacać zadłużenia. Jednak o tym się nie mówi, nad tym panuje grobowa cisza. A to również bardzo ważna sprawa dla Polski.

Czy Unia ma pomysł, jak pomóc w tej kwestii?

Mam wrażenie, że przy tej okazji część zwolenników federalizacji stara się przemycić pomysł, by w Brukseli skupić jeszcze więcej władzy. Jednak to idealny pomysł na pogłębienie porażki. To, co w Europie dobrze działało, to wspólny rynek i konkurowanie państw członkowskich między sobą. Konkurencja daje zawsze dobre rezultaty, daje lepszą średnią i silną zachętę, by poprawiać działanie. Jednak o tym się już nie mówi. Jedynym pomysłem jest powiększanie władzy Unii nad państwami członkowskimi.

W Polsce debata na temat problemów unijnych prowadzona jest w sposób bardzo trywialny. Zwolennicy większej integracji od lat mówią: więcej Europy w Europie, to rozwiązanie problemów. Czy na Zachodzie jest podobnie?

Przynajmniej w jednym obszarze – zasad spłaty zadłużenia – debata na Zachodzie jest znacznie bardziej merytoryczna niż w Polsce. U nas rzeczywiście jak refren wraca motto „więcej Europy w Europie”. To nawet trudno nazwać jakąkolwiek debatą. To raczej powtarzanie mantry. W mediach innych krajów debata jest na znacznie wyższym poziomie. Z niej wynika jedno – nie ma jasnego pomysłu, co zrobić z długiem, Europa jest podzielona w tej sprawie. Wiadomo jedynie, że utrzymywanie innych krajów jest już nie do akceptacji.

Jak ta sprawa może się zakończyć?

Cała sprawa prawdopodobnie skończy się spłatą zadłużenia krajów południa. W tej operacji wezmą udział podmioty prywatne i bogate państwa UE. Jednak one nie zrobią tego za darmo. Zapewne będą chciały przy tej okazji zyskać znacznie większy wpływ na kraje członkowskie. To szczególnie ważny sygnał dla Polski, ponieważ my mamy wciąż szanse na wygrzebanie się z sytuacji ekonomicznej własnymi siłami. Nie jesteśmy na pierwszej linii kryzysu. Pytanie, czy będziemy się pchali głębiej do niepewnego mechanizmu, który już przyniósł spore straty, czy też znajdziemy własną ścieżkę rozwoju w UE.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[fot. EPA/IAN LANGSDON]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook