Jedynie prawda jest ciekawa

Wywiad Stefczyk.info: Krasnodębski o Sikorskim

30.11.2011

O reakcji Niemiec na wypowiedź ministra Radosława Sikorskiego, podejściu niemieckiej opinii publicznej do przyszłości Unii Europejskiej oraz na czym Niemcom zależy bardziej niż polskim politykom portalowi Stefczyk.info mówi prof. Zdzisław Krasnodębski.

Stefczyk.info: W Polsce od kilku dni w centrum zainteresowania mediów jest przemówienie Radosława Sikorskiego z Berlina. Czy niemieckie media też interesują się tym tematem?

Zdzisław Krasnodębski: To nie jest wydarzenie, które wstrząsnęło Niemcami, czy wzbudziło jakąś sensację. Dla Niemców dużo ważniejsze jest choćby posiedzenie unijnych ministrów finansów państw członkowskich, czy sprawa terrorystów neonazistowskich zatrzymanych niedawno. Wiadomość o przemówieniu Sikorskiego pojawiła się na dalszych stronach gazet.

Jaki był ton komentarzy?

Słowa ministra spotkały się z pewną satysfakcją. Odczytywano jej w kontekście polsko-niemieckich stosunków. Jednak to nie jest wiadomość, która dotarłaby do przeciętnego Niemca. Musimy sobie zdawać sprawę, że to wydarzenie jest ważniejsze dla Polaków. Tutaj jest jednym z wielu newswów dotyczących przyszłości Unii Europejskiej. Ono więcej mówi o Polsce, polskiej polityce zagranicznej. To nie wpływa na losy Europy.

Plan zarysowany przez Sikorskiego może wpłynąć?

Minister Sikorski zebrał pewne pomysły, które krążyły już wcześniej. One nie mają zresztą wiele wspólnego z obecną sytuacją UE i kryzysem. Propozycja zmniejszenia liczby komisarzy, która padła jeszcze przed podpisaniem traktatu lizbońskiego, nie ma nic wspólnego z kryzysem strefy euro. Nie ma również dowodów, że mniejsza KE będzie lepiej działała. W słowach ministra widać chęć dalszego przesuwania władzy z państw narodowych do ponadpaństwowych centrów. Dziś władza jest de facto przesuwana w ręce Niemiec. Przemówienie szefa polskiego MSZ odczytałem, jako poparcie Polski dla wzmocnienia instytucji europejskich.

Widać takie stanowisko również w Niemczech?

Ono jest obecne. Są ludzie, którzy mówią, że efektem kryzysu powinno być wzmocnienie instytucji transnarodowych. Jednak znacznie silniejsze jest inne stanowisko. Ono mówi, że należy wzmocnić kontrolę nad krajami Wspólnoty, ale z zastrzeżeniem, że uprawnienia niemieckiego państwa są nie do ruszenia. W Niemczech widoczna jest obawa, że dalsza integracja może prowadzić do uszczuplenia wolności i swobód obywatelskich. Niemcy troszczą się bardzo, by integracja nie uderzyła w ich republikę. Niestety podobnej troski o polskie interesy i Polskę nie widziałem w przemówieniu Radosława Sokorskiego.

Osoby sceptyczne wobec zacieśniania integracji mają również silną broń w postaci orzeczeń niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego. On orzekł, że dalsza integracja nie jest możliwa na gruncie obecnej konstytucji.

Tak, rzeczywiście to może być ważna przeszkoda w zacieśnianiu współpracy europejskiej. Zmiana konstytucji w obecnej sytuacji jest prawie niemożliwa. Nie chcą jej rządzący chadecy. Trybunał Konstytucyjny wskazał ostatnio również na prerogatywy Bundestagu dotyczące budżetu. TK uznał, że to rdzeń demokracji i wolnościowego porządku Republiki Federalnej.

W Polsce inaczej się to traktuje?

Z wypowiedzi Radosława Sikorskiego można wnioskować, że w podobnych uprawnieniach polskiego Sejmu nie widzi żadnej wartości. Nie widzi wartości w tym, czego chcą bronić Niemcy. Sikorski w sposób otwarty w części swojego przemówienia wzywał przecież Berlin do przewodniczenia Unii Europejskiej. Apelował o przejęcie aktywnej roli przy sterze zjednoczonej Europy.

Niemcy od dawna są ostoją Unii Europejskiej. Słowa Sikorskiego mogły być graniem „pod publiczkę”?

Tak to wyglądało. Warto zaznaczyć, że słowa szefa MSZ zbiegają się w czasie z rosnącą niechęcią i krytyką wymierzoną w Niemcy. Wiele krajów UE widzi negatywną stronę sposobu, w jaki Niemcy chcą zarządzać i sterować Unią. W czasie tej krytyki ujawniają się również historyczne resentymenty. Na tym tle należy patrzeć na wypowiedź Sikorskiego. Ona może być bowiem legitymizacją Niemców w oczach Europy. Elity rządzące krajem mogą pokazać, że mimo krytyki mają poparcie dotkniętej w przeszłości przez Niemcy Warszawy, która wzywa, by to właśnie Berlin sterował Europą.

Wiele osób uważa, że minister nie powinien wygłaszać swoich słów w Niemczech. Mają rację?

Nieprzypadkowo wypowiedź Sikorskiego została wygłoszona w Berlinie. Podobnie jak expose Tuska ono nie było skierowane do Polaków. Tusk mówił do agencji ratingowych, a Sikorski do niemieckich elit.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[fot. Wikipedia.pl]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook