Jedynie prawda jest ciekawa


Wyszkowski: Poczułem prawdziwą solidarność

23.05.2012

Ponad 700 znanych osób podpisało się pod oświadczeniem stwierdzającym, że Lech Wałęsa był w latach 70. tajnym współpracownikiem SB i donosił za pieniądze na swoich kolegów. Sygnatariusze protestują przeciw zakłamywaniu historii, również przez polskie sądy, których ofiarą w procesach z Wałęsą jest Krzysztof Wyszkowski. O skomentowani tego gestu portal wPolityce.pl poprosił właśnie Krzysztofa Wyszkowskiego.

wPolityce.pl: - Jak pan ocenia ten list, w pana obronie, podpisany przez tyle osób, które, tak, jak Pan potwierdzają, że Lech Wałęsa był agentem SB...?

Krzysztof Wyszkowski: - Po pierwsze jestem uszczęśliwiony i niesłychanie się cieszę. Po drugie, jestem również bardzo zaskoczony, ponieważ spodziewałem się, że w Polsce jest sporo osób, które mi kibicują, popiera mnie moralnie, ale co innego wystąpić publicznie, zaryzykować gniew władzy. Tego się, przyznaję, nie spodziewałem, bo po tych latach procesów z Wałęsą - ciągną się one już od 2005 r., czyli od 7 lat - miałem poczucie pewnego osamotnienia w tej walce, zwłaszcza na początku. Z czasem coraz więcej ludzi udzielało mi pomocy, a przecież to ja w 78 roku, to hasło "solidarności" uznałem za właściwe i najlepsze dla tego ruchu, który w Gdańsku, w Wolnych Związkach powołaliśmy.

I dzisiaj się okazuje, że otrzymałem nagrodę za tamten ówczesny wysiłek. Poczułem tę prawdziwą solidarność. Dlatego bardzo, ale to bardzo jestem szczęśliwy.

wPolityce.pl: - Jak pana zdaniem, na to oświadczenie zareaguje Lech Wałęsa. Czy tak, jak pana, również te ponad 700 osób poda do sądu?

- Nie, na pewno nie. To już jest wielokrotnie sprawdzone. Parę lat temu Antoni Macierewicz publicznie w radiu mówił, że Lech Wałęsa jest agentem, Wałęsa na to odpowiadał, że jutro pozew będzie w sądzie, itd. Oczywiście nic takiego nie zrobił. Podobnie groził dr. Cenckiewiczowi i dr. Gontarczykowi o opublikowanie książki o jego agenturze, no i wielu innym osobom. Nikomu, nigdy żadnego procesu nie wytoczył, tylko mnie. Przyznaję, że to jest rodzaj szczytnego wyróżnienia.

Przypomnę, że to ja go przyjmowałem do Wolnych Związków, on się do mojego domu, do mojego mieszkania w Gdańsku zgłosił do działalności. Ja go otoczyłem pewną opieką. Jeśli po latach ten człowiek mnie wybrał za swojego głównego przeciwnika w szerzeniu kłamstwa, to przyznaję, jest to zaszczyt.

Rzeczywiście, myślę, że on mi zazdrości dobrego imienia. Nigdy, od nikogo nie zależałem, ani od KOR-u, ani od nikogo innego, nie mówiąc już o służbach. Byłem zawsze niezależny, mogę mówić prawdę. Jesteśmy mniej więcej w podobnym wieku, więc myślę, że on mi zazdrości mojego życia i chce przekonać, że swoje powodzenie w życiu zawdzięczać może wyłącznie oszustwu, kłamstwie, zdradzie itd. Jest to jego linia obrony, własnego życia, ja jej nie podzielam. Myślę, że ta ocena publiczna, która się dzisiaj dokonuje dowodzi, że Polacy raczej wybierają tę stronę moralną niż niemoralną.

wPolityce.pl: - A jak Wałęsa może na to zareagować?

- Myślę, że może zacząć krzyczeć - zdaje się, że on już traci panowanie nad sobą - o pałowaniu, ale gdzie on wyśle te trójki milicyjne, robotniczo-chłopskie, po całej Polsce do pałowania. Będzie na pewno wściekły, będzie mówił, że to nic nie znaczy, może będzie mówił, że Polacy go nie docenili, że się wyprowadza i inne różne głupstwa.

Ale może dzisiaj warto go otoczyć pewnego rodzaju opieką, bo to rzeczywiście jest sytuacja już omal, że nie tragiczna. To jest dziś człowiek samotny, boi się wszystkiego i nie wiem jak on sobie z tym wszystkim poradzi. Prawdę mówiąc, zaczynam mu współczuć.

wPolityce.pl: - Jutro ma pan kolejny proces, który panu wytoczył Lech Wałęsa. Czy nie obawia się go pan, bo można odnieść wrażenie, że polskie sądy w tak co najmniej niejednoznacznych i kontrowersyjnych sprawach, potrafią ferować wyroki jednoznacznie broniące Wałęsę?

- Ale trzeba też pamiętać, że nie wszyscy sędziowie. Osobiście doświadczyłem różnicy pomiędzy taką grupą szczególnie pań sędzi - agresywnych, krzykliwych, wrogich, które skazywały mnie bez sądu, a osobą, która w moim poczuciu jest chlubą polskiego sądownictwa - panią sędzią Urszulą Malak, która po przeprowadzeniu postępowania dowodowego oddaliła pozew Wałęsy, uznając, że ja dochowałem należytej staranności przy zbieraniu i przy badaniu tej sprawy. Niestety Sąd Apelacyjny to zmienił i wydał wyrok, który nie jest chlubą wymiaru sprawiedliwości, czyli według zasady "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek". Mnie przyznał, że co prawda staranności dochowałem, ale ponieważ Lech Wałęsa poczuł się obrażony, a Lech Wałęsa jest sławnym człowiekiem, znany go cały świat, to muszę go przeprosić i to w dodatku w głównych telewizjach, w godzinach największej oglądalności, co przekracza moje możliwości finansowe.

Ale ja uważam, że ta sprawa sądowa, nie chciałbym, żeby to źle zabrzmiało, ale ma ona dla mnie mniejsze znaczenie niż właśnie reakcja opinii publicznej. Nie po to w okresie komunizmu występowałem przeciwko kłamstwu, nie po to siedziałem w więzieniu, nie po to walczyłem, żeby w wolnym kraju poniżyć się do kłamstwa. To by zaprzeczało sensowi mojego życia. Poza tym, już w nowej Polsce, z powództwa Unii Wolności, ówczesnego posła Rokity miałem proces o obrazę Mazowieckiego, Skubiszewskiego - twierdzono, że ja oskarżam ich o zdradę Polski na rzecz Moskwy - mam już ponad 10 lat doświadczeń tamtych procesów, od siedmiu lat teraz z Wałęsą - to naprawdę nie jest tak, żeby to dla mnie było nowością.

Najważniejszą kwestią jest dla mnie postawa opinii publicznej, ludzi, którzy nie lubią procesów sądowych, tych sporów, kłótni, ale uważają, że w sprawach ważnych dla życia publicznego, prawda jest najważniejsza, ważniejsza od osoby, która stoi za kłamstwem.

Greg/wPolityce.pl
[fot. PAP/Adam Warżawa]

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  5. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  6. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  7. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook