Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wyszkowski: "Tusk jest bardzo uzależniony od Berlina"

20.08.2014

Bardzo słaba reakcja rządu Donalda Tuska na układanie się Berlina z Moskwą w sprawie sprzeciwu obu państw zainstalowaniu baz NATO w Europie Środkowej i Wschodniej pozwala przypuszczać jak duże jest uzależnienie polityczne Tuska od Niemiec. Czy tak jest w rzeczywistości rozmawiamy z Krzysztofem Wyszkowski, legendą opozycji antykomunistycznej.

STEFCZYK.INFO: Niemcy robią z Rosją deal nad głowami Polaków i innych krajów środkowej i wschodniej Europy. Reakcja Tuska jest słaba. Wychodzi jego uzależnienie od Niemiec?

Krzysztof Wyszkowski: Myślę, że Tusk jest bardzo uzależniony od Berlina. Datuje się to od czasów, gdy startował do polityki również dzięki pieniądzom niemieckim. Doszło już wówczas do bardzo poważnego naruszenia polskiej racji stanu, bowiem planowano stworzenie euroregionu, co miało doprowadzić do podporządkowania niemieckim interesom naszych ziem zachodnich.

Jeżeli się pamieta, że ten człowiek mówił, iż „polskość to nienormalność”, to można wyciągnąć wniosek o głębokim uzleżnieniu tego człowieka od Niemiec. Nasi zachodni sąsiedzi mogą śmiało mówić o Tusku jako „naszym człowieku w Warszawie.”


A jakby pan ocenił zdolność do polityki tego człowieka w reakcjach z Rosją.

Tu jest podobnie. Tu też mamy niejasne kwestie finansowania Kongresu Liberalno-Demokratycznego przez ludzi z dawnej SB. Ujawnieniem tych afiliacji Tuska była jego rola w obalaniu rządu Jana Olszewskiego, w obronie agentury. Odpłacał się służbom, które przecież podwiązane były pod rosyjskie. Moskwa ma pewne dossier i Tusk jest bezradny także na tym kierunku. Wszyscy to publicznie widzieli w sytuacji, gdy oddał się do dyspozycji Putina pod katastrofie smoleńskiej, podporządkował się w tej sprawie interesom rosyjskim. Jarosław Kaczyński nazwał to kondominium niemiecko-rosyjskim i w tym sensie „gubernator kondominialny” sprawuje tu władzę.


To uzależnienie jest bardzo groźne, bo Niemcy mówią otwarcie „nein” bazom NATO w Polsce. Tusk nie reaguje, nie sprzeciwia się Berlinowi.

Aby powstały u nas bazy NATO wystarczyłoby zdecydowane stanowisko amerykańskie. Nie pytali oni Niemców o zgodę instalując się u nich po wojnie.


No, ale to była inna sytuacja, bowiem Niemcy były okupowane.

Zgoda, ale paradoksalnie sytuacja w Polsce jest lepsza, bo społeczeństwo jest w większości za bazami NATO. Czyli, że bazy amerykańskie mogłyby być tu zbudowane na zaproszenie władz i przy pełnej aprobacie obywateli.


No właśnie – ale skoro Niemcy mówią „nie”, to Tusk nic nie zrobi wbrew temu sprzeciwowi. Wracamy do mojego pytania.

No i właśnie o to w tym chodzi: zamiast skłaniać Amerykanów, żeby tu się zainstalowali, to patrzy jak reaguje Berlin. Przecież istniał kiedyś plan, aby przenieść do Polski bazy z Niemiec. Nie ma powodu, aby baza w Ramstein nadal istniała w Niemczech, skoro NATO przesunęło się na wschód. No, ale do tego potrzebna jest inicjatywa władz w Polsce. Jednak one realizują tu interesy niemieckie czy rosyjskie, ale nie polskie.

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: premier.gov.pl]

Słowa kluczowe:

Niemcy

,

Rosja

,

NATO

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook