Jedynie prawda jest ciekawa

Wstrzymanie prac na „Łączce” byłoby zwycięstwem komunizmu

31.03.2014

Po 1 marca i entuzjastycznych zapowiedziach szefów IPN, ROPWiM oraz samego prezydenta wydawało się, że kolejnego etapu prac ekshumacyjnych na „Łączce” nic już nie jest w stanie zatrzymać. Tymczasem „Rzeczpospolita” ujawnia, że zgoda na prace na trenie, gdzie leżą groby UB-eków wciąż nie jest załatwiona. Co więcej, IPN musi teraz przekonać rodziny pochowanych tam funkcjonariuszy, że bohaterów należy ekshumować.

Jeśli rzeczywiście te informacje miałyby się potwierdzić, to jest to swego rodzaju zwycięstwo komunistów zza grobu - mówi w rozmowie z portalem Stefczyk.info Tadeusz M. Płużański, historyk, prezes Fundacji „Łączka”.

Stefczyk.info: Z czego wynika taka bylejakość w załatwianiu pewnych formalności, które są przecież niezbędne do kontynuowania prac ekipy historyków, archeologów i antropologów.

Tadeusz Płużański: Niestety, widać, że na poziomie deklaracji politycznych może być nawet pełna zgoda, ale jak zwykle, diabeł tkwi w szczegółach. I nawet nie ma co mieć tutaj pretensji do Kancelarii Prezydenta, który zadeklarował, że groby, które będą z kwatery „Ł” zdejmowane na czas trzeciej tury prac ekshumacyjnych już tam nie wrócą. To był akurat warunek, żeby powstał tam Panteon Polskich Bohaterów. Ale wystarczy zejść parę stopni niżej, by zaczęły się „schody”. Bardzo się dziwię, że pion prokuratorski IPN nie zadbał jeszcze, aby te sprawy były załatwione. Żeby były spełnione wszystkie warunki do tego, aby ekipa prof. Szwagrzyka mogła rozpocząć trzeci etap prac. Właściwie już mamy wiosnę i ta ekipa tam powinna wchodzić.

 

Informacja jest taka, że o zgodę na udostępnienie terenu, IPN musi się zwrócić bezpośrednio do rodzin pochowanych tam osób. Czy nie można było tego zrobić wcześniej?

Aby zdążyć na termin pogrzebu, który ma się tam odbyć 27 września, to te zgody powinny być załatwione już dawno, właściwie należało o nie wystąpić na samym początku roku. Ale tak naprawdę to ta sprawa, że wymagana jest zgoda rodzin jest dla mnie niezrozumiała. To nie jest ta formuła, która miała być przyjęta. Ten teren, teren kwatery „Ł” miał być objęty śledztwem komunistycznym. To by spowodowało, że ogradzamy cała kwaterę, gdzie doszło do zbrodni i możemy spokojnie prowadzić tam prace. Wtedy te rodziny mogłyby oczywiście protestować, ale nie miały by głosu decydującego. Jeśli tam nie jest, to nie wiem, kto tu znów czego nie dopatrzył.

 

W wymiarze symbolicznym to tez chichot historii, jakiś znak zza grobu. Czyżby znów UB-ecy mieli stanąć na drodze Niezłomnych?

Z moich informacji wynika, że to wszystko miało inaczej wyglądać. Ale jeśli rzeczywiście te informacje miałyby się potwierdzić, to jest to swego rodzaju zwycięstwo komunistów zza grobu. Okazuje się, że ta stalinowska koncepcja, że Niezłomni na zawsze maja pozostać w ziemi jest wciąż aktualna. Że pomysł, aby na tych dołach śmierci postawić groby był upiornie genialną ideą komunistów. Wszystko po to, aby utrudnić, a może nawet uniemożliwić wydobycie tych naszych bohaterów. Gdyby tak zostało, gdyby reszta Niezłomnych musiała zostać w ziemi, to nie ma mowy, abyśmy ruszyli z tymi sprawami dalej i możemy zapomnieć i o panteonie i o pogrzebie 27 września. Dlatego mam nadzieję, że ten scenariusz się nie sprawdzi.

Rozmawiał Marcin Wikło

fot. M. Czutko
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook