Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wspomnienie o Bł. Ks. Stefanie Wincentym Frelichowskim

27.04.2015

Największa jednak gehenna dotknęła polskich duchownych. Powodem tego było m.in. to, że Kościół Katolicki w Polsce zawsze był utożsamiany z walką o niepodległość, oraz z wartościami patriotycznymi.


Wywiad z Panem Robertem Zadurą o Bł. Ks. Stefanie Wincentym Frelichowskim.

Co sprawiło, że Pan będąc osobą świecką zainteresował się duchownym więźniami obozów koncentracyjnych, a zwłaszcza bł. Stefanem Wincentym Frelichowskim?

Zainteresowałem się tym tematem na studiach historycznych, które odbywałem w Toruniu na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w latach 1999-2004. Moją specjalizacją była historia Kościoła, stąd też bliski był mi temat martyrologii polskiego duchowieństwa podczas II wojny światowej. Ks. Stefan Wincenty Frelichowski, na którego w domu rodzinnym oraz w gronie przyjaciół mówiono Wicek, zdrobniale od jego drugiego imienia, nie miał naukowej biografii historycznej, więc postanowiłem się tym zająć, pisząc najpierw pracę magisterską, a następnie publikując trzy książki traktujące o jego życiu, w tym biografię, wspomnienia osób które go znały oraz pięknie wydany trzyjęzyczny, kolorowy album.

Czym wyróżniał się bł. Stefan Wincenty Frelichowski wśród więźniów?

Radością, szczerym uśmiechem, otwartością na potrzeby innej cierpiącej osoby. Wyróżniał się także odwagą oraz realizacją sprawności, które zdobył w harcerstwie. Dzięki tym umiejętnościom organizował potajemne duszpasterstwo oraz pomoc dla innych często chorych współwięźniów leżących w obozowym szpitalu tzw. rewirze. Wicek mimo, że sam często chorował, gdyż w obozie trudno było być zdrowym, zawsze pomagał innym, a gdy już wyzdrowiał w sobie tylko wiadomy sposób przedostawał się do rewiru, aby nadal być z chorymi.

W jakim zakresie mógł spełniać posługę kapłańską bł. Stefan Wincenty Frelichowski wśród więźniów?

Jego odwaga, przejawiała się w różnych formach działalności duszpasterskiej. Chociażby w odprawianiu nielegalnych Mszy św., które dla przykładu miały miejsce na Wielkanoc w kwietniu 1940 r. w Stutthofie oraz później w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen i Dachau. W tym ostatnim urządzał także pogawędki na tematy religijne dla młodzieży w jedynym bezpiecznym miejscu, gdzie rzadko zaglądali SS-mani tzw. Totenkammer (obozowej kostnicy). Założył także tzw. Legion Chrystusa, stowarzyszenie, które wychodziło do alumnów, tak, by duch powołania kapłańskiego w nich nie zgasł i przetrwał czas próby w obozie. Jednak kumulacja jego heroizmu, a zarazem męczeństwa miała miejsce na przełomie 1944 i 1945 r. gdy niósł bezinteresowną pomoc ludziom cierpiącym na tyfus. Wicek przynosił im wówczas nie tylko wodę i chleb ale również swoją posługę kapłańską. Organizował pomoc, wiedząc, że ryzykuje własnym życiem. Dzięki niemu 22 innych kapłanów szło na bloki tyfusowe i pełniło rolę blokowych spisując tych którzy umarli oraz oczywiście pomagając chorym i umierającym współwięźniom. To właśnie tam za drutami niemieckich obozów koncentracyjnych Wicek wypełnił swojej kapłańskie powołanie i złożył w ofierze własne życie, za co został ogłoszony przez Papieża Jana Pawła II błogosławionym w Toruniu w czerwcu 1999 r.

Kiedy przywieziono pierwszych kapłanów do obozu Dachau?

Pierwsi kapłani z Polski pojawili się w Dachau w sobotę 14 grudnia 1940 r. Przybyli w dużym transporcie z obozu Sachsenhausen. Pośród 527 duchownych był także ks. Frelichowski. W tym miejscu musimy pamiętać, iż rozkazem Heinricha Himmlera obóz w Dachau oprócz umieszczania więźniów świeckich był również obozem przeznaczonym dla duchownych z całej Europy. Ale polska grupa była najliczniejsza. Poza tym w Dachau przebywali najdłużej. Kapłanów z Polski umieszczono w dwóch blokach 28 i 30. Ks. Frelichowski zamieszkał w 4 izbie, bloku 28 i otrzymał numer 22492.

Czy władze obozowe inaczej traktowały duchownych niemieckich niż polskich?

Duchowni niemieccy i duchowni z innych narodowości byli umieszczeni w bloku 26. Kapłani z Polski tworzyli jednak największą grupę – ok. 1780 osób. Wszyscy księża cierpieli w obozie i przeszli tam przez swego rodzaju piekło. Największa jednak gehenna dotknęła polskich duchownych. Powodem tego było m.in. to, że Kościół Katolicki w Polsce zawsze był utożsamiany z walką o niepodległość, oraz z wartościami patriotycznymi. Więc hitlerowcy próbowali za wszelką cenę stłamsić Kościół, kapłanów. Podczas aresztowania w złość wprawiały ich zwłaszcza sutanny, stąd różne szykany, które stosowali w stosunku do duchownych. Kiedy we wrześniu 1941 r. skończył się w obozie w Dachau tzw. okres przywilejów, zaczął się najtrudniejszy czas dla kapłanów. Wtedy obozowi oprawcy głosili hasło, że: „Żydzi i klechy muszą wyzdychać”. Wszyscy księża zawiśli na tzw. słupkach. Polegało to na przywiązaniu z tyłu ciała rąk łańcuchem i powieszeniu na haku. Ciało było wprawiane w ruch wahadłowy, by spowodować jeszcze większy ból stawów. Kapłani niemieccy dalej pozostali przy przywilejach, które polegały m.in. na tym, że mogli odprawiać Mszę św. w kaplicy mieszczącej się na ich bloku oraz korzystać z form „lżejszego” traktowania. To wtedy ks. Frelichowski zdobywał swoimi drogami od księży niemieckich komunikanty, by móc odprawiać nielegalne Msze św. na blokach świeckich. Odznaczał się odwagą mimo grożących kar za tego typu działalność.

Czy istniała różnica w traktowaniu więźniów świeckich i duchownych?

Duchowni byli gorzej traktowani niż osoby świeckie. W ich baraku tzw. kapo oraz blokowi, byli najczęściej zwyrodniałymi przestępcami kryminalni. Propaganda hitlerowska rozsyłała w obozie wśród więźniów świeckich fałszywe pogłoski mające za zadanie wzbudzić nienawiść do kapłanów, przedstawiając ich w bardzo złym świetle. Mówiono o krwiopijcach, którzy tuczą się i gnębią biedny lud. Poza tym kapłani wykonywali inną pracę w obozie; oczyszczali doły kloaczne, roznosili kotły z jedzeniem, które były bardzo ciężkie i gorące. Wynosili zmarłych do kostnicy, choć podobnie jak i więźniowie świeccy pracowali na plantacjach, gdzie z powodu ciężkiej pracy wiele osób zmarło.

W jaki sposób Polska Parafia w Monachium może przyczynić się do zachowania pamięci i szerzenia kultu błogosławionych męczenników obozu Dachau?

Przede wszystkim przez modlitwę za tych męczenników, a co za tym idzie przez wypraszanie za ich pośrednictwem różnych łask dla siebie i Kościoła. Pamięć o tych niezwykłych ludziach może być dla nas dzisiaj wielką korzyścią duchową i często życiowym drogowskazem ułatwiającym nam rozwiązanie różnych życiowych problemów. Warto także organizować różne wykłady i  prelekcje, a także czytać książki traktujące o ich życiu i męczeństwie.

rozmawiała: Barbara Małoszewska

z: Nasza Misja 1(41), Wielkanoc 2015 – czasopismo Polskiej Parafii Katolickiej w Monachium

Bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski (1913-1945), Patron Harcerstwa Polskiego, urodził się w Chełmży. Studia teologiczne odbył w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie przyjmując święcenia kapłańskie w 1937 r. Początkowo kapelan i osobisty sekretarz Biskupa Chełmińskiego St. W. Okoniewskiego, później wikariusz parafii p. w. Wniebowzięcia NMP w Toruniu, również członek sodalicji mariańskiej. Jego przygoda z harcerstwem rozpoczęła się w wieku 14 lat wstąpieniem do ZHP. W 1934 r. został podharcmistrzem a w Toruniu kapelanem Chorągwi Pomorskiej. Dnia 18.10.1939 r. został aresztowany przez hitlerowców i osadzony w toruńskim Forcie VII, następnie przenoszony do obozów koncentracyjnych: Stutthof, Sachsenhausen – Oranienburg i Dachau, w którym zmarł w opinii świętości. Niezłomnie niósł Chrystusa najbardziej potrzebującym i chorym, zaraził się tyfusem plamistym. Przed spaleniem ciała w krematorium student medycyny Stanisław Bieńka uciął na relikwie kostki palców i wykonał maskę pośmiertną, w której umieścił jedną z kostkek. Papież Jan Paweł II beatyfikował ks. Frelichowskiego 7. czerwca 1999 r. na toruńskim lotnisku.

Pan dr Robert Zadura jest historykiem, autorem książek poświęconych błogosławionemu ks. Stefanowi Wincentemu Frelichowskiego (1913-1945) oraz Józefowi Marii Bocheńskiemu (1902-1995). Jego zainteresowania badawcze koncentrowały się na historii Kościoła w Polsce i w Europie, historii krajów romańskich i niemieckojęzycznych w XX w., biografistyce oraz cyfrowej archiwizacji danych. Obecnie pracuje nad kolejną piątą już książką. Będzie to albumowe źródło do poznania duchowej sylwetki niezwykłego dominikanina ojca profesora Józefa Marii Bocheńskiego, o którym napisał doktorat. kontakt: robertzadura@gmail.com

 

Słowa kluczowe:

naziści

,

księża

,

wojna

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook