Jedynie prawda jest ciekawa

"wSieci": Wenecki instrument opozycji

09.03.2016

Bronisław Wildstein o używaniu Komisji Weneckiej do ataku na rząd.

To, że opinia Komisji Weneckiej stanie się kolejnym narzędziem do ataku na wybrane w ostatnich wyborach władze, było więcej niż oczywiste dla każdego obserwatora sceny politycznej. Wizja bezstronnych arbitrów europejskich, którzy z perspektywy czystych procedur – jakby takie istniały w ludzkiej rzeczywistości – bez gniewu i uprzedzenia ocenią ostatnie wydarzenia w Polsce, była więcej niż naiwna – zauważa Bronisław Wildstein na łamach nowego wydania tygodnika „wSieci”.

Naiwne było oczekiwanie, że przedstawiciele europejskiego establishmentu, a do takich należą członkowie komisji, będą się trzymali zakresu spraw, który im zaproponował polski rząd, i nie wykorzystają okazji do uderzenia w swoich ideowych (i nie tylko) przeciwników. Należy ocenić, że zwrócenie się władz polskich do tej instytucji było po prostu błędem. Ale zacznijmy od początku – pisze Bronisław Wildstein i przypomina podstawy demokracji, próby jej ograniczenia przez mniejszości oraz ustalenia przy okrągłym stole, kiedy […] przyjęliśmy regułę nieodwoływalności sędziów ze względów politycznych i w ten sposób stworzyliśmy karykaturę państwa prawa.

O samej opinii Komisji autor pisze: W raporcie znajdujemy uwagę: „Rola TK jest szczególnie istotna w czasach dużej przewagi u władzy jednej opcji politycznej”. Natomiast próby zażegnania sporu i spluralizowania składu Trybunału przez rząd są komentowane następująco: „Taka argumentacja świadczy o niezrozumieniu roli pluralizmu sądu konstytucyjnego, którego istotą nie jest reprezentowanie partii politycznych”. […] Opinia jest utrzymana w tonie alarmistycznym: „W ten sposób w niebezpieczeństwie jest nie tylko praworządność, lecz także demokracja i prawa człowieka” — czytamy na temat obecnego stanu TK, za co komisja wenecka obwinia wyłącznie władze. Nie dostrzega, kto jest sprawcą zamieszania i jak dwuznaczne są obecne roszczenia Trybunału oraz wspierającego ją frontu. O tym, że orzeczenie komisji napisała polska opozycja, świadczą nawet konkretne błędy poczynione przez komisję, np. powtórzenie potknięcia posła PO Budki, który w wystąpieniu sejmowym pomylił podstawę prawną wyboru członków Trybunału. Szczególnie znaczące jest następujące stwierdzenie komisji: „Pełne zrozumienie konstytucyjnych instytucji wymaga, aby nawet przy silnym pędzie do reform społecznych mieściły się one w granicach konstytucji, a kompetentny organ, czyli Trybunał Konstytucyjny, może określić, kiedy zostały one przekroczone”.

Bronisław Wildstein podsumowuje: Przedstawiciele Komisji Weneckiej dali aż nazbyt wiele podstaw, aby nie traktować ich opinii poważnie. Błąd, jakim było zwrócenie się do nich, należy naprawić.

Więcej o werdykcie Komisji Weneckiej w tygodniku „wSieci”, w sprzedaży od 7 marca br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook