Jedynie prawda jest ciekawa

"wSieci": Poruszająca relacja z Nepalu

04.05.2015

"W złym czasie, we właściwym miejscu" - opowiada Bożena Piętowska.

"W złym czasie, we właściwym miejscu" - Bożena Piętowska wybrała się na trekking w Himalaje. Nie spodziewała się, że trafi do piekła – pisze Dorota Łosiewicz, autorka artykułu w nowym wydaniu tygodnika „wSieci”.

Autorka pisze o tragedii, która spotkała mieszkańców Nepalu – silnym trzęsieniu ziemi, które pochłonęło tysiące ofiar. Powołuje się w wspomnienia podróżniczki Bożeny Piętowskiej, która z przyjaciółką wybrała się na dość trudny szlak wspinaczkowy pod Kanczendzongę. Samo trzęsienie ziemi bohaterka artykułu przeżyła w Katmandu i tak je wspomina: — Gdy zeszłyśmy na dół do naszego przewodnika, zaczęło się dziać coś dziwnego. Nie miałyśmy pojęcia, o co chodzi, ale on krzyknął: „Run away”, więc bez zastanowienia ruszyłam za przewodnikiem, który rzucił się do ucieczki z budynku, a za mną pobiegła Ewa. Wybiegliśmy na niewielki dziedziniec i zaczęło się piekło. Wszystko się huśtało. Czułam się, jakbym stała na desce, na wzburzonym morzu, nie mając w zasięgu wzroku żadnego stabilnego punktu odniesienia, który by się nie poruszał. Ziemia się kołysała, uciekała spod nóg. Podbiegliśmy do stabilnie wyglądającego muru, złapaliśmy się za ręce. I chyba nie było tam ani jednego człowieka, który by się nie modlił — opowiada pani Bożena. — Rozglądałam się tylko, czym by się przykryć, gdyby zaczęły się rozpadać stojące wokół dziedzińca budynki. Wtedy już wiedziałam, że to trzęsienie ziemi, ale oczywiście nie miałam pojęcia, jak silne. Ogarnęło mnie przerażenie, głęboko jednak wierzyłam, że przeżyję. Ewa płakała, a nasz przewodnik, z natury śniady, zrobił się biały jak ściana — kontynuuje opowieść. — Najgorsze wstrząsy trwały ok. 30 sekund, a na dziedzińcu spędziliśmy prawie 40 minut. Ziemia wciąż się trzęsła, ale były to już wstrząsy wtórne, słabsze.

W dalszej części artykułu autorka opisuje zniszczenia, jakie zobaczyła Bożena Piętowska: — Gdy chodziłyśmy po przylegających do placu uliczkach, zauważyłam, że tej nocy chyba nikt w Katmandu nie spał w domu. Ludzie nocowali na ulicach pod płachtami, w namiocikach, pod gołym niebem. Wszystkie place były zapełnione przerażonymi ludźmi. Jeśli ktoś wchodził do domu, to dosłownie na moment. Po Katmandu krążyła plotka, że po 24 godzinach będą kolejne wstrząsy. […] Niesamowite jest to, jak pięknie zachowywali się w tych trudnych chwilach obcy sobie ludzie. Nie widziałam postaw egoistycznych. Raczej każdy próbował drugiemu pomóc, podać rękę, zapytać, czy czegoś nie trzeba. Nam bardzo pomógł przewodnik, który przecież wcale nie musiał się nami zajmować. Zobaczyłam, że w sytuacjach ekstremalnych w ludziach budzą się naprawdę piękne odruchy — opowiada podróżniczka.

Dorota Łosiewicz pisze: W chwili, gdy oddajemy do druku ten numer „wSieci”, mówi się o ponad 4 tys. zabitych i prawie 8 tys. rannych. Według premiera Nepalu bilans trzęsienia ziemi może być o wiele tragiczniejszy — życie mogło stracić 10 tys. osób. Kraj został zrujnowany, wielu z tych, którzy przeżyli, straciło swój dobytek, nie mają dachu nad głową.

Więcej o trzęsieniu ziemi w Nepalu i jego skutkach w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”, w sprzedaży od 4 maja br. Tygodnik dostępny jest teraz także w formie e-wydania na tablety i smartfony w AppStore i Google Play. Wystarczy pobrać bezpłatną aplikację wSieci, działającą na platformach iOS i Android. Szczegóły także na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.  

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook