Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

"wSieci": Komediant kontra podróżnik

09.06.2015

Czy można bez wypowiedzenia choć jednego słowa przekrzyczeć opłacony słowotok wodzireja? Można, czego dowiódł Wojciech Cejrowski w symbolicznym medialnym starciu z Tomaszem Karolakiem.

- Co ciekawe, ten pierwszy opierał swój przekaz wyłącznie na niszowych mediach i YouTube, a drugi miał do dyspozycji czas w telewizyjnym prime timie. Oto znak czasów – zauważa w swoim artykule Łukasz Adamski.

Autor artykułu przypomina swoje wcześniejsze spostrzeżenie, że […] pierwszy raz w historii III RP udało się przebić pancerz, którym media głównego nurtu otaczają jeden ideologiczno-polityczny obóz.

Ojcowie założyciele III RP przyjęli, że dzięki monopolowi medialnemu będą wiecznie sprawować rządy nad ludem, który „nie dorósł do demokracji”. Osiem lat władzy PO-PSL pokazało to dobitnie. Skala dezinformacji, manipulacji w mediach zarówno publicznych, jak i wielu prywatnych zbliżała się do standardów PRL. A jednak napuszeni własną nieomylnością, zadufani i jednocześnie zblazowani demiurgowie III RP nie zauważyli, że wypychając prawicę z głównego nurtu medialnego do niedawna niszowego Internetu, kręcą sznur na własnych szyjach. Potwierdzeniem tego jest włączenie się do kampanii prezydenckich znanych postaci medialnych: Tomasza Karolaka, korzystającego z najlepszych czasów antenowych nie tylko publicznych mediów oraz Wojciecha Cejrowskiego, opierającego swój przekaz na niezależnych mediach, Internetcie, Facebooku i YouTube. W konfrontacji Wojciech Cejrowski–Tomasz Karolak zwycięzcą okazał się fighter o bosych stopach. Jego niemy filmik będący komentarzem do reelekcji Bronisława Komorowskiego obejrzało przed drugą turą wyborów prezydenckich tylko w ciągu 24 godzin od ukazania się nagrania 2 mln osób! Tomasz Karolak nie miał co liczyć nawet na połowę takiej widowni, gdy wraz z Tomaszem Lisem mieszał z błotem córkę Andrzeja Dudy w głównym publicystycznym show telewizji publicznej. Występ, który miał być ostatecznym ciosem w Andrzeja Dudę, okazał się furiackim uderzeniem poniżej pasa, które głośno potępiła widownia.

Łukasz Adamski analizując przekaz Tomasza Karolaka i Wojciecha Cejrowskiego, stwierdza:

Na nic zdało się promowanie prezydenta kosztem jego kontrkandydatów i suflowanie mu pytań podczas debat z Andrzejem Dudą. Sukcesu nie zapewniły odpowiednio konstruowane dzienniki telewizyjne, które nie pokazywały kuriozalnych wiecowych wystąpień Komorowskiego i demonizowały prawicowego kandydata. Serce wyborców biło już zupełnie gdzie indziej. Telewizja nie była nikomu potrzebna, skoro filmiki pokazujące Komorowskiego rozważającego o kurach i wyjęte z „Misia” ujęcia wirtualnej budowy autostrady obejrzały setki tysięcy wyborców. […] Wojciech Cejrowski stał się symbolem determinacji i siły ducha zarówno zwykłych ludzi, jak i całej masy pracujących w niezależnych mediach dziennikarzy, którzy wspólnie rozpoczęli dewastację świetnie naoliwionej machiny walcującej Polskę od ośmiu lat, powodując „kaca Wawa” nie tylko u Karolaka.

Więcej o „pojedynku” Cejrowski–Karolak, telewizja–internet w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”, w sprzedaży od 8 czerwca br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

Słowa kluczowe:

Wojciech Cejrowski

,

wSieci

Facebook