Jedynie prawda jest ciekawa

"wSieci": Jazda z VIP-ami. Kulisy wypadku premier Szydło

23.02.2017

"Wszystko wskazuje na to, że wypadek pani premier nie był spowodowany brawurą kierowców Biura Ochrony Rządu, ale nieuwagą 21-latka z Oświęcimia. (...) Zaglądamy za kulisy BOR, odsłaniamy narosłe przez lata patologie i pytamy: kiedy ta formacja doczeka się prawdziwej reformy? - pytają Marek Pyza i Marcin Wikło w najnowszym numerze tygodnika wSieci.

Kulisy wypadku premier Szydło stają się dla dziennikarzy tygodnika „wSieci” pretekstem do badania tego, jak wygląda praca Biura Ochrony Rządu. Autorzy tekstu przywołują wypowiedzi i zeznania funkcjonariuszy relacjonujących przebieg zdarzenia:

Kierowca auta A (a więc tego, którym podróżowała pani premier): „Do Oświęcimia dojechaliśmy ok. godz. 18.30. Z Balic jechaliśmy jako kolumna uprzywilejowana. W moim samochodzie na pewno były włączone sygnały świetlne i dźwiękowe”. Kierowca z S1: „Podczas przejazdu ulicą Powstańców Śląskich, dojeżdżając do skrzyżowania z ul. Orzeszkowej, widziałem dwa pojazdy, które zjechały do prawej i się zatrzymały. […] Cały czas poruszając się środkiem jezdni,  ominąłem te dwa pojazdy. Na pewno żaden z nich nie miał włączonych kierunkowskazów. Po ich ominięciu zobaczyłem  w lewym i wstecznym lusterku, że pojazd główny zmienia nagle tor jazdy, odbija w lewo, po czym uderza w drzewo”. I znów kierowca samochodu A: „Zbliżyliśmy się do osi jezdni w celu ominięcia pojazdu, jadąc ze stałą prędkością 40–50 km/h. Pojazd marki seicento wykonał nagle manewr skrętu w lewo, nie włączając kierunkowskazu skrętu w lewo. Pierwszy pojazd kolumny zdążył w tym czasie ominąć pojazd. Natomiast seicento wjechało w prawy przedni błotnik mojego pojazdu, wytrącając kierunek jazdy mojego pojazdu. Ja zauważyłem jego manewr i próbowałem go wyminąć, podejmując próbę zbliżenia się do środka jezdni. Uderzyłem w wysoki krawężnik z lewej strony jezdni, a następnie przodem w drzewo. Po tym fakcie wybuchły poduszki, nie pamiętam, czy silnik zgasł […]” – czytamy w tekście.

Autorzy opisują też sytuację bezpośrednio po wypadku:  - Premier Beata Szydło od razu  uskarża się na ból w klatce piersiowej spowodowany gwałtownym przyciśnięciem przez pasy bezpieczeństwa. Natychmiast wezwano karetkę. Najciężej ranny jest szef ochrony, który siedział na przednim siedzeniu samochodu A. Ma złamaną kość udową. Można się zastanawiać, jak to możliwe u kogoś, kto jechał opancerzonym samochodem. W terenie zabudowanym ten oficer nie może być zapięty pasami, by móc natychmiast reagować, gdyby VIP był w zagrożeniu. Jasno określa to procedura, ale ceną – jak w tym przypadku – bywają dość poważne obrażenia.

Warto też zwrócić uwagę na przekłamanie, które od momentu wypadku jest powielane w mediach. Seicento nie jechało, ale stało, w momencie gdy zbliżała się do niego kolumna z limuzyną Beaty Szydło. Po uderzeniu audi w drzewo funkcjonariusze najpierw się upewnili, że pani premier nic poważnego się nie stało, a potem podeszli do fiata, by sprawdzić stan młodego kierowcy. To, co zwróciło ich uwagę, to dmuchawa ciepłego powietrza ustawiona na najwyższe obroty. Sebastian K. chwilę wcześniej wyjechał z parkingu w centrum handlowym, wiekowy samochód jeszcze się nie zagrzał i wciąż miał zaparowane szyby, co mogło wpłynąć na ograniczoną widoczność – piszą Marcin Wikło i Marek Pyza.

Przekłamań, medialnych manipulacji i nieprawidłowości jest znacznie więcej. Do tego dochodzą oczywiście inne zdarzenia, które również były ostatnio podstawą do pytań o to, co dzieje się w BOR. Więcej o tych wszystkich sprawach i planach reformy Biura Ochrony Rządu w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”. Już od 20 lutego, także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl

[fot. Fratria]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook