Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

„wSieci”: Architekt zła

18.11.2015

Po cichu, niemal w konspiracji, żegnany jedynie w gronie rodziny i kilkunastu najbliższych znajomych na małym warszawskim cmentarzu, został złożony do grobu jeden z największych polskich zbrodniarzy komunistycznych, gen. Czesław Kiszczak. Symbol terroru stanu wojennego. Nigdy nieosądzony za dziesiątki zbrodni, jakie popełniono, kiedy dowodził przerażającą machiną przestępczą. Tajnymi służbami wykonującymi na jego rozkaz bezprawne działania – pisze Jerzy Jachowicz.

Przy okazji pogrzebu gen. Czesława Kiszczaka Jerzy Jachowicz zastanawia się, jak to możliwe, że w III RP nie można było osądzić i ukarać tego zbrodniarza. Pisze m.in.: Kiszczakowi praktycznie nie spadł włos z głowy. Podczas gdy tak naprawdę to nie paradoks, lecz wielkie oszustwo III RP i jej elit politycznych. Wspomaganych przez służebne im media. To te dwie grupy wzajemnie się przenikające i wspierające stworzyły warunki, w których przez część z nich prawdziwy zbrodniarz, jakim był Czesław Kiszczak, został uznany za „człowieka honoru”. Kiedy mówię o wzajemnym przenikaniu się elit politycznych III RP z mediami, mam na myśli przede wszystkim Adama Michnika, który jest tego najbardziej klasycznym przykładem. […] Powiedzmy prawdę. Gdyby w ostatnich miesiącach przed śmiercią generała nie nastąpiła zmiana sytuacji politycznej w kraju, czyli gdyby nie było wielkiego zwycięstwa obozu patriotycznego i antykomunistycznego, najpierw w wyborach prezydenckich, następnie parlamentarnych, Kiszczak najprawdopodobniej zostałby pochowany z honorami państwowymi na Powązkach Wojskowych. Tak jak półtora roku temu gen. Wojciech Jaruzelski. Pewnie spocząłby obok swego towarzysza broni.

Autor artykułu pisze także, jak Czesław Kiszczak przez długi czas unikał procesów i jak potrafił podczas rozpraw kłamać. Czy to w normalnym państwie możliwe? Nie. W III RP tak – pisze Jerzy Jachowicz. – Główna w tym zasługa Kiszczaka, który wynajdywał kolejne nowe dowody, ekspertyzy i świadków (m.in. Michnik w roli świadka obrony), którzy wydłużali proces w nieskończoność. […] A właśnie głównym orężem w walce o uniemożliwienie zakończenia procesu w sprawie „Wujka” był stan zdrowia generała. Dziesiątki badań biegłych, ciągłe zwolnienia lekarskie uniemożliwiające Kiszczakowi branie udziału w rozprawach pozwoliły mu grać na czas.

Dziennikarz przypomina także największe zbrodnie generała, m.in. masakrę w kopalni Wujek czy wprowadzenie stanu wojennego. Pisze także: Na grobem generała jego żona nie zawahała się go określić zaszczytnym tytułem „bohatera”. Przypomnę więc tylko kilka innych, oprócz już wymienionych, „zasług”, z których można zbudować pomnik „bohatera Kiszczaka”. […] W roku 1968 bierze aktywny udział w przygotowaniu napaści naszego wojska na Czechosłowację. W maju 1983 r. maturzysta Grzegorz Przemyk zostaje zakatowany na śmierć przez zomowców w komisariacie na warszawskiej Starówce — Kiszczak oddelegowuje 150 funkcjonariuszy, którzy mają pracować nad skierowaniem śledztwa na fałszywe tory. […] W styczniu 1989 r. zostaje zamordowanych przez „nieznanych sprawców” dwóch księży wygłaszających antykomunistyczne kazania. […] Już po zwycięskich wyborach czerwcowych 10 lipca 1989 r. na przystanku autobusowym w Krynicy Morskiej nad ranem znaleziono zwłoki ks. Sylwestra Zycha, kapelana Konfederacji Polski Niepodległej, także zabitego przez „nieznanych sprawców”. Podczas pogrzebu Kiszczaka nieco dalej od grobu stała siostra ks. Zycha. Trzymała w ręce duże zdjęcie zabitego brata – pisze na zakończenie Jerzy Jachowicz.

Więcej o wątpliwych zasługach gen. Czesława Kiszczaka we „wSieci”, w sprzedaży od 16 listopada br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook