Jedynie prawda jest ciekawa

Wsiąść do pociągu byle jakiego?

20.12.2012

Kolejowe metafory paktu fiskalnego w wykonaniu polityków PO są dość ryzykowne. Na Śląsku na przykład ludzie chcą wsiadać, tylko nie mają do czego - pisze Janusz Wojciechowski.

W debacie komisji sejmowych nad faktem piskalnym... przepraszam... nad paktem fiskalnym, w wypowiedziach posłów PO, zapewne według instrukcji, powtarzał się motyw pociągu. Że niby jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka, musimy szybko wskoczyć, bo inaczej zostaniemy na peronie, albo co gorsza, odjeżdżający pociąg urwie nam nogę.

Tak sobie pomyślałem, słuchając tych wypowiedzi, że kolejowe metafory w wykonaniu PO są dość ryzykowne. Bo na Śląsku na przykład ludzie chcą wsiadać, tylko nie mają do czego.

Wracając zaś do pociągu unijnego, z tym paktem fiskalnym...

Po pierwsze – nie wiadomo nawet, czy w ogóle jest ten pociąg, czy to aby nie pociąg-widmo

Po drugie - nie wiadomo, czy ten pociąg gdzieś jedzie, czy tylko stoi na stacji lokomotywa i pot z niej spływa...

Po trzecie – jeśli nawet ten pociąg gdzieś odjeżdża, to diabli wiedzą dokąd. Z tabliczek wynika, że ma jechać naprzód, ale nie wiadomo, w która stronę. Na wschód nie ma torów (za szerokie), na północy, w Danii czy Szwecji go nie chcą, pozostaje zachód, czyli Niemcy no i południe, żeby tylko nie do Grecji.

Po czwarte – maszynista pijany, obija się o ściany. Nie bardzo zresztą wiadomo, kto tym maszynistą dzisiaj jest – Merkel, Hollande,...a może to oni są naczelnikiem i zawiadowcą, a maszynistą jest van Rompuy czy inny Barroso – czort ich wie...

Po piąte – czort też znajet, czy w tym pociągu jest paliwo. Niby jeszcze palacz węgiel weń sypie, ale tego węgla coraz mniej, deputat na lata 2014-2020 tez chcą zmniejszyć i żeby nie było tak, jak w pewnym rysunkowym dowcipie, na pamiętam czyjego autorstwa: stoi pociąg gdzieś w lesie, a maszynista wystawił głowę z okna lokomotywy i drze się w stronę pasażerów – przepraszam, czy ktoś z państwa nie ma przypadkiem przy sobie 20 litrów ropy?

Po szóste – jak już chcemy wsiąść do pociągu byle jakiego, to należałoby jednak zadbać o bagaż i o bilet, a zwłaszcza o bagaż, jakieś ciepłe buty i ten baniak ropy tez może i zabrać, jak ta zasapana lokomotywa rzeczywiście gdzieś w lesie wykolei się lub stanie.

Po po siódme – nie kradnij... trzeba uważać, bo w pociągach niestety kradną. 

Wsiąść do pociągu byle jakiego? Nie, zdecydowanie nie wsiadać...


Janusz Wojciechowski
[fot. PAP/A.Grygiel]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook