Jedynie prawda jest ciekawa

Wolski: Tusk zawalczy o dwie kadencje

01.09.2014

Napięcia wewnątrz Platformy są widoczne gołym okiem. Tylko oczywiście jest pytanie czy wezmą górę ambicje osobiste czy instynkt samozachowawczy.

Stefczyk,info: Co nam przyniosą najbliższe tygodnie? Zwłaszcza jeśli chodzi o Platformę Obywatelską? Czy po niespodziewanym awansie Donalda Tuska nastąpi – jakby chciała to widzieć opozycja – demontaż PO, czy też Platforma opromieniona blaskiem chwały swego wodza odbije się od dna?

Marcin Wolski, satyryk, pisarz science – fiction, publicysta „wSieci”: Tu jest parę istotnych niewiadomych. Pierwsza jest taka, na ile awans do Brukseli – wsparty oczywiście propagandowym aplauzem, porównującym wybór na szefa Rady Europejskiej z wyborem papieża – zrobi wrażenia na Polakach. Jakieś z pewnością zrobi. Bo my mamy swoje kompleksy wobec świata, choć nie będę używał to terminu „murzyńskość” lansowanego przez Radosława Sikorskiego. Ale my mamy swoje kompleksy i z sukcesów krajowych cieszyć się nie umiemy. Za to nawet mały sukcesik za granicą jest rzeczą olbrzymią.

A jaka jest rzeczywista skala tej nominacji?

Oczywiście sukces Tuska nie jest taki wielki, bo na to stanowisko nie nominuje się przywódców liczących się krajów. W końcu van Rompuy był szefem Luksemburga, czyli w naszej skali czegoś na kształt większego powiatu. Bo nawet nie województwa.

Ale jakiś sukces jednak jest. Co to jednak oznacza dla polskiej sceny politycznej?

Pierwsza kwestia jest taka, na ile efekt propagandowy pomoże Platformie w najbliższych wyborach. Element drugi to jest zachowanie samego Tuska. Czy jego działania wynikają z jakiegoś szerszego planu politycznego, czy jest to po prostu zabezpieczenie własnej kariery i odejście z kraju na czasy trudne, kiedy można się liczyć z perspektywą przejęcia władzy przez opozycję. A Tusk niekoniecznie chciałby być przez nią rozliczany. A nawet PiS nie będzie ciągał przed Trybunał Stanu urzędującego, choćby tylko tytularnie - prezydenta Europy. Następną niewiadomą to są nastroje w samej Platformie oraz potencjalne napięcia między małym i dużym pałacem. My do końca nie wiemy, czy ambicje prezydenta są tak duże, że nie będzie mu premier wyznaczał następcy. Co zresztą konstytucyjnie nie jest uzasadnione. I tu jest pole konfliktu. Drugie pole konfliktu jest takie, na ile ludzie typu Schetyna, zagrożeni anihilacją wykorzystają tę sytuację, aby rozegrać samodzielną grę.

Te ambicje rozsadzą Platformę?

Napięcia wewnątrz Platformy są widoczne gołym okiem. Tylko oczywiście jest pytanie czy wezmą górę ambicje osobiste czy instynkt samozachowawczy.

Jaka PO ma szansę na wyjście z tej sytuacji? Kto mógłby pociągnąć ten wózek zamiast Tuska?

Platformę mogłoby uratować ostre pójście do przodu i postawienie na takiego technokratę jak np. Tomasz Siemoniak. Natomiast próba obsadzenia obu stanowisk (szefa PO i premiera rządu) przez Ewę Kopacz to pomysł na krótką metę bezpieczny dla Tuska, ale dla Platformy zabójczy. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić Ewy Kopacz, która jednych umiejętnie zwodzi, drugich namawia, trzecich ostrzega. Jej rzadkie występy publiczne przeważnie były nietaktowne, aroganckie, nerwowe. Z szeroko pojmowanej czołówki Platformy wydaje mi się najmniej predystynowaną osobą na objecie tego stanowiska. Już Elżbieta Bieńkowska byłaby lepsza. Ale ponoć wybiera się z Tuskiem do Brukseli. Nawet Hanna Gronkiewicz-Waltz – ale ona ma w miarę bezpieczną synekurę w Warszawie.

Czekają nas przedterminowe wybory?

Śmiałym posunięciem byłaby ucieczka do przodu i robienie wyborów parlamentarnych razem z druga turą wyborów samorządowych. Z pierwszą to się nie uda. Ale z drugą - przy doskonałej współpracy z prezydentem - byłoby możliwe. Byłby to duży kłopot dla PiSu. Ale też dla prezydenta.

Co powinien zrobić Donald Tusk?

Nie wiemy, czy zachowa się tak jak van Rompuy, który podobno zaraz po wyborze zrezygnował z polityki krajowej.Tak bywa, że nowo wybrany prezydent składa szybko dymisję i poświęca się wyłącznie przygotowaniu do objęcia nowej funkcji. W przypadku Tuska będzie to nauka angielskiego. Natomiast sprawy krajowe toczyłyby się swoim torem.

Tyle, że Platforma płacze, żeby Tusk nie rezygnował przynajmniej z funkcji szefa partii.

Jest możliwość, że będzie pełnił obie funkcje do ostatniej chwili, czyli do wyborów samorządowych. Ale to będzie miało negatywny wpływ na jego wizerunek. Bo umówmy się, nie wszyscy w świecie są mu życzliwi. Już są głosy, że Angela Merkel nie wyobraża sobie łączenia funkcji krajowych i zagranicznych. Byłoby to dal niego samego fatalne wejście. Ja podejrzewam, że Tusk będzie myślał przynajmniej o dwóch kadencjach. I na tyle na ile znam jego psychikę priorytetem będą teraz dla niego sprawy zagraniczne a nie krajowe. Będzie chciał zapewnić sobie reelekcję na druga kadencję.

A potem stanie do walki o prezydenturę w Polsce? Takie scenariusze też się pojawiają...

Być może tak. Pewne rzeczy wtedy zostaną już zapomniane. Będzie nowe rozdanie. Ale jeśli się zblamuje, to oczywiście znowu będzie inna sytuacja. Powiem szczerze podziwiam Tuska za jego zręczność w grach personalnych. Za sposób w jaki zdobył władzę w Platformie i jak ją umocnił, jak zdobył stanowisko premiera, jak teraz awansował do Europy. W grach personalnych jest świetny. Ale w miejscu gdzie się teraz znalazł sama gra bez piłki może nie wystarczyć. Teraz trzeba zacząć strzelać gole.

Rozmawiała Anna Sarzyńska

[fot. PAP/A.Warżawa]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook