Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wolski: „kandydaci PO do PE to śmiech na sali”

20.03.2014

Rozmowa z Marcinem Wolski, satyrykiem, publicystą i pisarzem.

Stefczyk.info: Platforma Obywatelska na listach kandydatów do Parlamentu Europejskiego umieściła sporą grupę byłych ministrów rządu Tuska, celebrytów oraz Michała Kamińskiego. Miejsca zabrakło nawet dla niektórych europosłów. Widzi Pan jakiś sens partyjnych rozstrzygnięć PO?

Marcin Wolski: Ja tu większego sensu nie widzę. Do Europy PO wysyła niepopularnych ministrów rządu Tuska. Trudno o bardzo popularnych, ale nie najgorsze notowania mają Sikorski czy Siemoniak. Tego rodzaju politycy mogliby zostać nagrodzeni wysłaniem do PE. Jednak nie wiem za co jedzie minister Kudrycka... Nawet w PRLu trudno byłoby znaleźć gorszego ministra. To jest śmiech na sali. Najbardziej zadziwiające jest to, że doły partyjne nie reagują.

Zareagowały na Michała Kamińskiego. Zdaje się, że on już był trudny do akceptacji...

Pewne poruszenie rzeczywiście nastąpiło w Lublinie. Wydaję mi się, że PO jednak wierzy, że elektorat Platformy jest zdyscyplinowany i jeszcze raz udzieli poparcia partii rządzącej.

W pana ocenie Polacy docenią skład list PO?

Sytuacja jest skomplikowana, a wiele zależy od tego, na ile działał będzie syndrom ukraiński. Jeśli sytuacja na Ukrainie się uspokoi, a do Polaków dotrze, że obecny wzrost polityczny jest przykryciem wielu lat błędów, zaniechań i fatalnych wyborów PO, to wynik partii Tuska będzie zły. Jeżeli jednak sytuacja będzie się zaostrzać, co pozwoli Tuskowi i Sikorskiemu odgrywać rolę mężów stanu, to Polacy będą się skupiać wokół władzy. To naturalna reakcja. I wtedy, biorąc pod uwagę fakt, że w czasie zagrożenia opozycja nie może atakować specjalnie rządu, wyniki wyborów mogą być dla PO zaskakująco dobre. Efekty końcowe tych wyborów mogą być w pewnym stopniu niezależne od sytuacji wewnętrznej.

PO wystawia również wielu celebrytów, sportowców i ludzi znanych, ale nie związanych z polityką. To dobry krok?

Równie dużo takich kandydatów jest na listach SLD, czy partii Palikota, choć tam głównie są antycelebryci. Mówienie, że oni wywołują odruch wymiotny to komplement.

Skąd zainteresowanie wystawianiem takich ludzi?

Polityka stała się teatrem, a partie liczą na bezwładność ludzkiego oka. Autorzy list liczą, że wyborcy, gdy zobaczą znane nazwisko to zagłosują. To jednak nie jest tak, że nagle znana twarz czy nazwisko będzie w stanie przyciągnąć do partii kogoś o zupełnie innych poglądach. To są raczej wabiki dla tych, którzy są niemal przekonani. Sądzę, że to ma mieć taki skutek.

Co pan sądzi o „przechwyceniu” Michała Kamińskiego? Zmienił obóz dość radykalnie...

Miałem swego czasu pewną sympatię do Michała Kamińskiego, a decyzja dot. jego jest dla mnie mało zrozumiała. Nie sądzę, by on przyciągną w całości stały elektorat PO, a z drugiej strony stracił elektorat PiSowski. Nie wiem, kto może na niego głosować.

Wiele osób mówi, że on ma za zadanie ostro atakować PiS. Dlaczego PO chciała go mieć na listach?

Wbrew wielu komentarzom i komentatorom uważam, że Kamiński nie po to trafił do PO, by być młotem na PiS. Sądzę, on nie ma rywalizować z Niesiołowskim. W mojej ocenie on ma dla PO dwa podstawowe walory. Kamiński ma duże doświadczenie w prowadzeniu kampanii wyborczych. A po wielu kłopotach PO, m.in. z Protasiewiczem, nie ma własnego dobrego spin doktora. Po drugie, o czym się często zapomina, Kamiński jest dość dobrze zorientowany w sytuacji na Wschodzie. On był jednym z ważnych współpracowników śp. Lecha Kaczyńskiego na odcinku wschodnim. Platforma natomiast była w tej mierze niezmiernie wyjałowiona. PO była zapatrzona w reset, więc im się takie wsparcie przyda. Sytuację można przyrównać do armii, które przygotowała się przez dekady do agresji wojskowej, a w momencie napadu przez inny kraj nie ma broni defensywnej. Platforma być może liczy, że Kamiński będzie jej Rokossowskim.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook