Jedynie prawda jest ciekawa

Demokracja PO-PSL tego by nie zniosła

27.11.2012

1. Wczoraj, a właściwie to już dzisiaj, z trudem wyszedłem z Europarlamentu, a rano ledwie do niego wszedłem. Wokół mnóstwo policji, wszędzie żelazne płoty i zasieki.

Mało orła nie wywinąłem na śliskim chodniku, po rozlanym wczoraj mleku.

Całe centrum Brukseli jest zablokowane, wszędzie traktory, tak wielkie, że aż strach, w Polsce takich nie widuję, niektóre z przyczepami, a na nich kadzie z mlekiem i gipsowe krowy. I napisy - SOS dla mleka! Uczciwa cena to 40 centów za litr!

A na Placu Luksemburskim płonie w tej chwili stos starego siana i palą się opony.

Tak rolnicy francuscy, niemieccy i  belgijscy walczą w Brukseli o swój byt. A konkretnie o wyższe ceny mleka no i o to, żeby kwoty mleczne zostały utrzymane.

2. Na Placu Luksemburskim stoi wielki namiot. Poszedłem tam wczoraj, a właściwie dzisiaj, wypiłem z chłopami piwo, trochę z nimi pogadałem. Jedna wielka skarga i żal - jak żyć, panie deputowany, jak żyć?

Wzorem premiera Tuska po tym pytaniu podziękowałem za gościnę i wyszedłem. A właściwie, to się wyczołgałem dołem, bo suwak od namiotu tak się zaciął, że nie mogłem go otworzyć.

Zanim jednak wyszedłem, to zapewniłem rolników, że my europosłowie uznajemy, że jest pewien luźny związek między rolnikami hodującymi krowy, a kupowanym w supermarketach mlekiem. Udobruchałem ich na tyle, że mnie nie gonili.

3. Tu trzeba koniecznie dodać, że ogniście protestujący w Brukseli rolnicy francuscy, niemieccy i belgijscy maja dopłaty dwa razy większe od polskich rolników, belgijscy to nawet dwa i pół raza.

I jeśli oni wyjeżdżają dziś traktorami na ulice, to doprawdy należy podziwiać cierpliwość i spokój rolników polskich.

4. Bruksela znosi demonstrację rolników ze spokojem i godnością osobistą. Myślę, że obecna polska demokracja takiej demonstracji by nie zniosła. Rolnicy w Polsce już zresztą nie raz przekonali się jak polska władza bije. Pierwsi demonstranci, których bito w wolnej już Polsce, w 1990 roku za rządów Mazowieckiego, to byli właśnie rolnicy. Pod Mławą to było.

Potem bito ich jeszcze parę razy, a jednemu rolnikowi spod Kalisza władza wybiła oko. Dawni liderzy chłopskich protestów albo nie żyją, jak Lepper, albo wylądowali w więzieniu, jak Zagórny, albo jak z Janowskiego, próbowano z nich wariatów zrobić.

Nie łudzę się, że gdyby dziś polscy rolnicy próbowali zablokować traktorami Warszawę, demokratyczna władza PO-PSL biłaby ich bez litości.

5. Platforma i PSL wiedzą, co robią, odpuszczając w Unii walkę o równe rolnicze dopłaty. Im większa na polskiej wsi bieda, tym mniejsza groźba, ze rolnicy traktorami do Warszawy przyjadą, bo nie będzie ich stać na paliwo.

Janusz Wojciechowski

[fot.PAP/EPA]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook