Jedynie prawda jest ciekawa

Wojciechowski: Kto kopiował i zerwał ten drut – elektronik czy kowal?

25.01.2015

Śledztwo, psiakrew... jedyny ważny dowód, zabezpieczony w polskich rękach, wypadł z tych rąk i się rozbił... - pisze europoseł PiS Janusz Wojciechowski.

Rawa Mazowiecka, 25 stycznia 2014 roku,

Pan Andrzej Seremet

Prokurator Generalny

Pan Maciej Lasek

Przewodniczący Zespołu do Spraw Wyjaśnienia Katastrofy Smoleńskiej,

Szanowni Panowie,

Ujawnieniu przez prokuraturę nagrań rozmów z wieży w Smoleńsku oraz z samolotu JAK-40 towarzyszy zdumiewająca informacja, zawarta w stwierdzeniu:

„...podział kopiowanych zapisów na dwie części, zapisane w dwóch przedmiotowych plikach, wynika z zerwania się nośnika pokładowego rejestratora samolotu JAK-40, tj. drutu magnetycznego, w czasie czynności kopiowania...”

Nagranie z samolotu JAK-40 było z tego co wiem jedynym nagraniem, nad którym strona rosyjska nie przejęła kontroli 10 kwietnia 2010 roku, bezpośrednio po katastrofie. Oryginał nagrania wrócił w samolocie do Warszawy i powinien pozostawać przez cały czas pod kontrolą polskich organów śledczych.

Proszę zatem obu Panów o wyjaśnienie następujących okoliczności:

1. Jak to się stało, że w czasie kopiowania nagrania drut magnetyczny został zerwany?

2. Kto i kiedy zerwał ten drut i czy został za to pociągnięty do odpowiedzialności karnej?

3. Kto się zajmował kopiowaniem nagrania – elektronik, czy kowal?

4. W czyjej dyspozycji znajdowały się nagrania z samolotu JAK-40 od 10 kwietnia 2010 roku?

5. W czyjej dyspozycji znajdują się w chwili obecnej?

6. Czy nagrania z samolotu JAK-40 były kiedykolwiek udostępnione lub przekazane stronie rosyjskiej, a jeśli tak, to w jaki sposób i dlaczego je przekazano?

Z poważaniem

Janusz Wojciechowski

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook